wtorek, 28 kwietnia 2020

Zdrowe gotowanie - z czego warto zrezygnować, by jeść zdrowiej?


Zdrowe gotowanie wydaje się dla wielu z nas trudne i nieosiągalnie. Dodatkowo, przeważnie to kobieta gotuje dla całej rodziny (przeważnie, u ciebie może być inaczej) i liczy się ze zdaniem innych. Nie raz, nie dwa czytałam już argumenty: ja to bym chciała się zdrowo odżywiać, ale mąż nie będzie tego jadł. Zdradzę ci tajemnicę: to mąż będzie chodził głodny. Ma nogi, ręce, to sobie zrobi sam. A póki podstawiasz mu jedzenie pod nos – niech je to, co dostaje. Wracając, zdrowe gotowanie nie jest trudne. Dziś chcę ci opowiedzieć o produktach, których nie powinnaś używać, jeśli chcesz się zdrowo odżywiać. Nie powinnaś, ale od czasu do czasu możesz. Nic się nie stanie, jeśli zjesz batonika raz w miesiącu.

Polecane wpisy, które warto przeczytać:



Czy zdrowe gotowanie jest trudne?

Uwielbiam gotować od dawna. Wcześniej jednak nie mogłam gotować zbyt zdrowo, bo właśnie… nie pasowało to drugiej osobie. Życie potoczyło się tak, że mam innego partnera, lepszego i bardziej wyrozumiałego. Cieszę się, że miałam odwagę w tej sposób zmienić moje życie.

Mój sposób przyrządzania dań zmieniał się wraz z moją rosnącą świadomością, moimi przekonaniami, ciekawostkami, które gdzieś wyczytałam, chorobami, które zaczęły mi towarzyszyć. Co więcej, to się ciągle zmienia. Co rusz okazuje się, że można zrobić coś lepiej, zdrowiej, szybciej, taniej i przyjemniej. I ja z tego korzystam (a już szczególnie, gdy można zrobić szybciej i taniej, wtedy jestem kupiona. To ja jestem tą osobą, która z gołąbków bez zawijania zrobiłam leniwe gołąbki, a potem bardzo leniwe gołąbki i teraz robienie ich sprawia mi przyjemność i zajmuje połowę pierwotnego czasu. Chcę przez to powiedzieć, że uwielbiam skracać czas przygotowania dania, jeśli nie wpływa to na efekt końcowy).

Mogłabym powiedzieć, że nie liczę się ze zdaniem partnera, gdy ja gotuję, ale to nie będzie cała prawda. Oczywiście, jeśli ja gotuję, to gotuję to po swojemu, ze swoimi dodatkami i na swój sposób (np. bez mięsa) i jeśli partner chce coś zmienić, musi zmienić sobie to sam, na swoim talerzu (np. dodać jakiejś przyprawy, czy usmażyć sobie osobno mięso). Ale liczę się z nim w jednym: jadłospis układamy razem, więc oboje decydujemy o tym, co będzie do jedzenia. W tej kwestii praktycznie w 100% potrafimy się dogadać. A jeśli nie – każdy z nas zmienia coś na swój sposób (np. jeśli na obiad mają być ziemniaki i surówka, to ja robię sobie do tego np. jajko sadzone, a on kotleta).

Jeśli tylko ty gotujesz, to ty rządzisz w kuchni. I taka jest prawda.

Chcę się zdrowo odżywiać - jak to zrobić?

Przechodząc jednak do sedna, co zrobić, by gotować zdrowo? Jakie produkty wyeliminować ze swojej diety (a najlepiej z kuchni), by odżywiać się zdrowiej niż do tej pory?
Na pierwszy rzut oka wydaje się to trudne, bo narzuca coś nowego, narzuca ucieczkę od starych nawyków i przyzwyczajeń. Ale nie jest to takie trudne. Sprawdziłam tę zasadę na słodyczach.

Zasada mówi: jeśli czegoś nie masz w domu, nie masz takiej ochoty, by to zjeść.

Gdy musiałam zrezygnować z jedzenia sklepowych słodyczy, było mi ciężko, bo miałam jeszcze ukochane żelki, pyszną czekoladę i wiele, wiele innych słodyczy. Wszystko się zmieniło, gdy:
  • niektóre słodycze oddałam rodzinie,
  • resztę słodyczy schował przede mną mój partner i teraz ich w ogóle nie widzę,
  • przestałam sama brać do ręki sklepowe słodycze już w sklepie, a co za tym idzie – nie kupuję ich wcale (ba! Ja ich nawet nie dotykam, więc usuwam zbędną pokusę).

Odkąd wdrożyłam te 3 kroki, nie mam aż takiej potrzeby jedzenia słodkiego. Aż takiej, bo mój głód na słodkie zaspokaja jabłko z masłem orzechowym czy jakieś domowe słodycze bez cukru i bez słodzików. Czyli – jeśli nie mam, nie mam też takiej ochoty. I tego się trzymajmy w następnych krokach.

Co wyeliminować z kuchni (i z diety), bo nie jest do końca zdrowe, a już tym bardziej nie jest potrzebne?

Na początek zaznaczę jeszcze, że na pewno można spotkać produkty z tych kategorii, które mają dobry skład i są naprawdę porządne. Ale nie ukrywajmy, chodzi mi o te złe produkty, które w składach mają więcej chemii niż to konieczne i które nie wnoszą nic dobrego do naszego życia.

Dania gotowe – to pierwsze i najważniejsze. Nie kupuj dań gotowych do odgrzania w domu. Jeśli nigdy nie czytałaś ich składu, sprawdź kolejny raz ile ulepszaczy, dodatków, konserwantów, dziwnych substancji, cukru i soli mają w sobie. To przerażające. Zamiast tego postaw na proste i szybkie w wykonaniu dania, które możesz zrobić sama w domu.

Produkty instant – takie tylko do zalania wodą, jak zupki chińskie, owsianki itp. Na początek również przyjrzyj się ich składowi. Może okazać się, że jest dobry, ale głównie spotkasz beznadziejne składy pełne chemii, a nie prawdziwego jedzenia.

Słodycze – to tak dodatkowo. Same słodycze nie są ci potrzebne do gotowania, ale lepiej przyjrzyj się bliżej sklepowym produktom. Słodycze, nawet te z napisem fit czy innymi zachęcającymi napisami, mają w składzie przeważnie cukier, syrop glukozowy, syrop fruktoz owy, syrop glukozowo-fruktozowy. A często wszystkie je naraz. Naprawdę nie potrzebujesz posiadać kopalni cukru w domu. Nie mówię, że nie możesz w ogóle jeść słodkiego, ale przyjrzyj się lepiej temu, co kupujesz.

Produkty w proszku (np. zupy, sosy) – raz na jakiś czas nie zaszkodzą, ale myślę, że na dłuższą metę (a już tym bardziej codziennie) nie są wskazane. Pierwszy lepszy sos pieczeniowy w torebce ma w składzie cukier (po co?) i olej palmowy, a oprócz tego olej słonecznikowy. Po co nam dwa pierwsze z tych składników? A to taki łagodny przykład. Co do zup… lepszym pomysłem będzie kupienie mrożonki na zupę, doprawienie jej i ugotowanie. Szybka i prosta zupa gotowa, a nie będzie w niej zbędnych substancji.

Kostki rosołowe – to moja zmora. Przyznaję bez bicia, że jeszcze mam takie w kuchni. Nie jestem idealna. Staram się ich nie używać, ale czasem nie potrafię tego obejść inaczej. Nauczę się tego w swoim czasie. Jednak już od dawna wszyscy trąbią o tym, że w takiej kostce nie ma nic dobrego (oprócz dużej ilości soli, ale nie, ona też nie jest dobra). Lepiej doprawiać wszystko normalnymi przyprawami i często jest to wykonalne. Kostka niech służy jedynie (ewentualnie, jak najrzadziej) jako taka deska ratunkowa dla potrawy.

Cukier – na wstępie o cukrze powiem tak: dodajesz cukier do zup, sosów, lasagne, spaghetti, hamburgerów, mięsa itp.? Nie? A wiesz, że w większości gotowych posiłków ten cukier występuje? To mamy za sobą, ale jeszcze… cukier nie jest niezbędny i niesie więcej szkody niż pożytku (doskonale o tym wiem, bo przekonałam się na własnej skórze). Śmiało możesz zastąpić go miodem, ksylitolem, stewią itp. ale ostrzegam, są droższe! Dzięki temu (bo nie lubię wydawać za dużo pieniędzy) nie używam cukru praktycznie w ogóle (zdarza mi się dodać pół łyżeczki cukru do wypieku chleba, bo tak jest w przepisie i boję się, że nie wyjdzie bez niego, w końcu drożdże muszą mieć pożywkę).

Gotowe sosy – mam na myśli keczup, majonez, sosy czosnkowe (które nie smakują jak prawdziwe sosy czosnkowe) itp. Przyznam, że moją słabością jest majonez, ale staram się z nim walczyć. Jednak, jeśli nie możesz się obyć – kupuj te z najlepszym składem. Kiedyś przeczytałam skład jednego majonezu, bo nie było tego, który kupuję zawsze. Nie miał jaj, a tylko: koncentrat jaj w proszku. Naprawdę? Zwróć uwagę na to, co kupujesz. Co do sosu chociażby czosnkowego, możesz zrobić go sama. Śmietana, ząbek czosnku przeciśnij przez praskę/zetrzyj na tarce i połącz. Gotowe. I przynajmniej będzie smakować porządnie.

Parówki niewiadomego pochodzenia – zrezygnuj ze wszystkich parówek, kiełbasek itp. które mają w składzie mięso oddzielone mechanicznie. Wiesz co to jest? To wszystko to, co nie nadawało się na nic innego (np. chrząstki, skórki). I niech nie zwiedzie cię napis: dla dzieci. Mają gorszy skład niż np. parówki z serii Pure (coś tam, nie pamiętam, dawno ich nie kupowałam) z Lidla, które mają naprawdę pierś z indyka w składzie.

Czyli wychodzi na to, że powinnaś zrezygnować ze wszystkiego, co ma podejrzany skład. Skąd wiedzieć, że coś ma zły skład? Jeśli w składzie widzisz substancje, które nie są koniecznie potrzebne (np. cukier, glutaminian sodu, stabilizatory, barwniki, aromaty itp.) – nie kupuj. Jeśli widzisz w składzie dziwne zamienniki (jak chociażby ten koncentrat jaj w majonezie) – nie kupuj. Jeśli dżem owocowy ma tylko 50% owoców w składzie – cóż… wiadomo. Tak samo jeśli parówki mają w składzie 80% mięsa (i to jeszcze oddzielanego mechanicznie) – szkoda twojego zdrowia.

Ale sama rezygnacja z niektórych składników czy produktów to jeszcze nie wszystko.

Mam dla ciebie jeszcze dwie zasady, które warto zastosować:

Nie smaż na głębokim oleju. Kiedyś czytałam, że racuchy smaży się na głębokim oleju. Nieprawda, można smażyć na cienkiej warstwie. Tak samo kotlety itp. Używaj minimum oleju do smażenia i pilnuj, żeby on się do tego celu nadawał (np. olej lniany jest przeznaczony do stosowania na zimno. Pilnuj takich uwag i przestrzegaj ich!).

I dwa: nie przypalaj potraw! Pilnuj, by nie jeść zwęglonej cebuli, czy przypalonego mięsa. To naprawdę nie jest zdrowe, zaufaj mi.

Na początku to wszystko może wydawać ci się trudne, ale pamiętaj, że nie musisz robić wszystkiego na raz. Wprowadzaj zmiany stopniowo, tak wolno i spokojnie, jak tego potrzebujesz. Jeśli chcesz i potrafisz, możesz zrobić wszystko na raz, a możesz też dziś zrobić jedno, za tydzień wprowadzić kolejną zmianę, a gdy się przyzwyczaisz – kolejną. Nie od razu Rzym zbudowano. Zauważ, że ja też nie jestem idealna, ale się staram – i to staranie, dążenie do celu jest ważniejsze, niż ubolewanie nad swoimi złymi stronami. Jem majonez? No dobrze, ale nie kupuję dań gotowych, nie kupuję produktów instant, nie jem słodyczy. To dużo prawda? Mała zmiana daje wielki efekt. Zapamiętaj to i do dzieła, bez wymówek!

A może chcesz dodać coś od siebie? Śmiało, chętnie się dowiem, co chodzi ci po głowie.

Trzymaj się. Do zobaczenia!

Odwiedź mnie na instagramie, gdzie regularnie wrzucam zdrowe przepisy!




Wyświetl ten post na Instagramie.

Skoro obiecałam, to się z wami dzielę. Przepis na #zdrowesłodycze #słodyczebezcukru Czekokadowo-owocowe kulki - 2 łyżki roztopionego oleju kokosowego - łyżka płatków owsianych - 2 łyżki kakao - pół szklanki orzechów (najlepiej nerkowcow) - 10 suszonych moreli - 2-3 suszone daktyle - czubata łyżka suszonej żurawiny - 3 łyżki wiórków kokosowych Wszystko wrzucamy do blendera i blendujemy. Formujemy kulki i wkładamy na parę minut do lodówki. Smacznego! #zdrowadieta #fitsłodycze #morele #apricot #żurawina #cranberry #kokos #coconut #płatkiowsiane #ciemnekakao #darkcocoa #słodycze #homemade #domowesłodycze #bezcukru #sugarfree #kuchnia #kitchen #wegańskadieta #veganfriendly #vege #wiosennyczas #veganfood #zdrowegotowanie #słonecznyporanek #prostyprzepis #kulkimocy
Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)

42 komentarze:

  1. Stopniowo rezygnowałam :) Na chwilę obecną, nie słodzę herbaty, kawy. Nie jem kupczych słodyczy, jedynie to które przyrządzę sama np. szarlotka, sernik uwielbiam! Smażonego też nie jem. W mojej kuchni nie ma nawet oleju :D więc nawet gdybym chciała usmażyć to tego nie zrobię ;D Co to gotowych sosów, czasami do kaszy czy makaronu zdarza mi się ale to bardzo bardzo rzadko ;) parówek nie jem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sam w sobie olej nie jest zły. My mamy zwykły, lniany i oliwę :) używam chociażby do sałatek. Czasem to nie problem przecież. Gratuluję wprowadzenia tylu zdrowych nawyków ;)

      Usuń
  2. Bardzo cenne uwagi, Klaudio. Z przyjemnością przeczytałam post. Będę Twoją obserwatorką.
    Przy okazji muszę powiedzieć,że z dań gotowych bardzo lubię pyzy. Mam już pewne doświadczenie w gotowaniu( gotuję już dłuuugo), zazwyczaj wychodzi mi to, co sobie zaplanuję,ale nie pyzy!Lubię ten gotowy produkt.Gdy będę znowu miała ochotę na pyzy za Twoją radą- poczytam sobie skład.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :)
      Mi też nie zawsze wszytko wychodzi, choć nie mam tylu lat doświadczenia w kuchni. Czytanie składu może być dobrym pomysłem, bo często jest tak, że jeden produkt z danej firmy na dobry skład, a z innej kiepski :)

      Usuń
  3. Ja mam niestety największy problem ze słodyczami. Za nic w świecie nie potrafię z nich zrezygnować. :)

    Obserwuję i pozdrawiam;*
    xxveronica.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, ale czasem życie do tego zmusza :) po za tym, skoro nie musisz rezygnować, nie rezygnuj, a po prostu ogranicz ;)

      Usuń
  4. Już od dawna stosuję te zasady, a cukier tylko w weekend w domowym cieście ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. To wszystko prawda z czego warto zrezygnować. Ja stosuję zasadę 80 do 20

    OdpowiedzUsuń
  6. You have a wonderful blog! The topics you write about are very close to me. Thank you for sharing your thoughts!

    I follow you through GFC! If you want, go to my blog :)

    MY NEW POST: MY MAIN DRAWBACK / МОЙ ГЛАВНЫЙ НЕДОСТАТОК ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Właściwie stosuję te zasady, ograniczam słodycze i mięso na rzecz warzyw i owoców :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od lat staram się zdrowiej gotować, ale to nie znaczy, że w 100% zdrowo :D Unikam smażenia, a na głębokim tłuszczu to już w ogóle ;) W ruch idzie u mnie głównie piekarnik lub parowar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się jeść w 100% zdrowo, a po za tym, byłoby to niesamowicie męczące ;) Jak ci się sprawdza parowar? Do czego go używasz?

      Usuń
    2. Parowar jest fajny, ale radzę schować go głęboko w szafie w trakcie upałów, bo nagrzewa pomieszczenie :P Mój jest trzypiętrowy, ale chyba nigdy nie używałam naraz 3 pięter. Na "parter" wrzucam zazwyczaj piersi z kurczaka albo filety rybne, na kolejne piętro warzywa, np, różyczki brokułu, kalafiora czy plastry cukinii ;) Mam też koszyczek do ryżu, ale nigdy nie próbowałam zrobić go na parze :P

      Usuń
    3. Tak piszecie o tym parowarze, że chyba o nim kiedyś pomyślę :) (jeszcze inne dziewczyny polecały)

      Usuń
  9. Ja zaczęłam ćwiczyć jednak widzę że przynajmniej bez ograniczenia cukru się nie obędzie. Niestety będąc na kwarantannie mam problem z zachowaniem tego. Uwielbiam słodkie więc cukier to nieodłączna częśc mojego życia

    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może warto spróbować słodyczy bez cukru? Sprawdź sobie książkę "Słodkości w insulinooporności" :) Też kocham cukier, ale te słodycze z książki w zupełności mi wystarczają i są przy okazji o wiele zdrowsze ;)

      Usuń
  10. Muszę się przyznać, że przez tą pandemię i konieczność pracy zdalnej zaniedbałam swoją dietę. Czas wziąć się w garść i wrócić do zdrowych nawyków. Bardzo lubię jeść zdrowo, czuję się wtedy najlepiej i mam świadomosć, że robię dla swojego organizmu jak najlepiej. Skóra, włosy, ciało - efekty zdrowej diety widać gołym okiem :) Dużo warzyw, owoce, nieprzetworzone produkty, kasze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chcesz wrócić do dobrych nawyków, trzymam za ciebie kciuki :)

      Usuń
  11. Ja zawsze zwracam uwagę na skład, parówek oddzielonych mechanicznie nigdy nie kupuje ;p bardzo fajne wskazówki oczywiście wezmę je sobie do siebie bo dużo mam gotowych sosów ale z dość fajnym składem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. J na poczatku kwarantanny sobie teoche pofolgowałm i teraz wracam znow do zdrowego gotowania. Ogólnie to gotuje dość zdrowo ale tez niestety moja zmora sa kostki rosołowe ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Super uświadamiający wpis. U mnie musi być zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post 😊!!! Od wielu lat stosuję podobne zasady, choć, jeśli nadarzy się sytuacja, że mogę zgrzeszyć, robię to bez wyrzutów. Ech... lubię jeść, ale z głową 😁 !!!
    P.S. Serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Najważniejsze jest zachowanie zdrowego bilansu. Jasne, że dobrze jeść zdrowo i jak najbardziej polecam bo człowiek czuje się wtedy lepiej 😉 Często jednak jest tak, że cały dzień diety, zdrowe odżywianie, liczenie kalorii a przyjdzie wieczór i pochłaniamy tonę słodyczy itd... Dlatego jedzmy zdrowo ale spokojnie pozwólmy sobie na tego batonika raz dziennie do południa czy pizzę raz w miesiącu 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczenie kalorii według mnie jest bezsensowne, ale nie będę się teraz nad tym rozwodzić :) pizza też może być zdrowa. A słodycze może jednak lepiej w jakiś jeden/dwa dni, a nie każdego dnia? :)

      Usuń
  16. Czasami takie zmiany są bardzo potrzebne i zmieniając nasze życie na lepsze. Cieszę się, że masz teraz partnera, dzięki któremu możesz się realizować i być szczęśliwa i zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja teraz jak siedzę w domu, staram się jeść zdrowiej i dbać o to, co jem :) ogólnie nie mam z tym problemu, od kilku lat jestem weganką i idzie mi dość dobrze, chociaż mam skłonność do podjadania i jedzenie o nieregularnych porach nad czym pracuje :)
    BLOG
    YOUTUBE

    OdpowiedzUsuń
  18. ?"Nie mówię, że nie możesz w ogóle jeść słodkiego, ale przyjrzyj się lepiej temu, co kupujesz. "

    Masz racje.. słodycze są dla ludzi i czekolada, baton, wafelek, nie zaszkodzi ale by sie nie opychać :) Czasem człowiek ma ochote na słodkie i nie musi to być słodkosc fit ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja się staram, ale ze słodyczy nie potrafię zrezygnować :-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia