niedziela, 19 kwietnia 2020

Dzień na reset (i relaks)


Przyzwyczailiśmy się do pędzenia przed siebie bez przerwy. Próbujemy być produktywni przez 16-18 godzin dziennie, z tylko krótkimi przerwami na posiłek i toaletę. Robimy, działamy, pracujemy, ćwiczymy, myślimy ciągle o tym, by zrobić jak najwięcej z wydłużającej się każdego dnia listy zadań. Nie będę ci mówić, że masz tak nie robić. Byłabym hipokrytką, bo sama układam listy zadań długości kolei transsyberyjskiej. I czasem też przeginam (dobrze, przyznaję, bardzo często). Choć padam na twarz, robię jeszcze jedno i jeszcze, a potem już tylko to i tamto… i tak mija dzień za dniem. Chcę ci tylko powiedzieć (i sobie także): nie pędź tak non-stop, znajdź choć dzień na reset. Na całkowity, totalny reset połączony z odpoczynkiem. A jeśli nie dzień, to chociaż godzinę.

Przydatne wpisy:


"Szybciej, wyżej, mocniej."


Biegnięcie przed siebie bez przerwy nie jest dobrą postawą i sama się o tym przekonuję każdego dnia. Już dawno temu zauważyłam, jak endometrioza wpływa na moje życie. Spowalnia mnie. Sprawia, że częściej przystaję, siadam, odpoczywam. Muszę robić przerwy, bo organizm nie jest tak wydolny.

Są ludzie, którzy pracują po 12 godzin, 5 lub 6 dni w tygodniu. Znam i takich, którzy potrafią przyjść do pracy na 7 nocek z rzędu (w tym też po 12 godzin). Oprócz tego słyszę, że piorą, gotują, sprzątają, zajmują się dziećmi… a potem przechwalają się, która jest bardziej zmęczona. Ja padam po jednej takiej 12-godzinnej zmianie. Nie wspomnę już o życiu domowym czy też towarzyskim (w tym momencie cieszę się, że jestem introwertykiem).

Nie mam potrzeby przechwalać się, ile zrobiłam. Nie. Ja wolę wprost powiedzieć: dziś spałam do 10, bo miałam taką potrzebę. Nie prasuję, bo nie lubię tego i wolę ten czas przeznaczyć na odpoczynek. Nie zawsze gotuję, nie zawsze sprzątam – po to z partnerem mieszkamy razem, żeby między innymi dzielić się obowiązkami. Nie jestem niczyją służącą i nie zamierzam być.

Wiem też, że niektórzy podczas sprzątania najlepiej wyładowują emocje, relaksują się przy prasowaniu skarpetek czy też radość sprawia im gotowanie dla męża. Nie osądzam. Każdy z nas jest inny. Ja po prostu wybrałam taką ścieżkę. Twoja jest inna i szanuję to.

Zwolnij, świat poczeka


Wracając jednak do tematu pędzenia, biegnięcia przed siebie, odhaczania kolejnych wykonanych zadań… czasem naprawdę trzeba przystanąć i spojrzeć na to wszystko z innej strony. Praca, sława, pieniądze – to wszystko jest fajne, ba! praca i pieniądze są niezbędne. Nie mów mi, że da się żyć bez pieniędzy, bo niestety – nie da się. Ważne jednak, by nie przyćmiły one życia, zdrowia, miłości, rodziny… by nie stały się ważniejsze niż to wszystko.

Po za tym, musisz też pamiętać o sobie. Zdrowy egoizm od czasu do czasu jest wskazany. Powinnaś mieć czas tylko dla siebie. Jeśli masz męża i dzieci – niech to właśnie mąż się nimi zajmie, zabierze gdzieś (gdy już będzie można wychodzić swobodnie). Jeśli masz tylko partnera/narzeczonego/partnerkę – powiedz mu/jej szczerze: teraz mam czas dla siebie. Nie musicie być zupełnie nierozłączni. Znajdź kąt dla siebie, swoje małe miejsce na ziemi (w twoich czterech ścianach, przynajmniej na razie) i zaszyj się tam z twoimi przyjemnościami.

Czas, gdy ktoś inny niż ty zajmuje się dziećmi nie jest czasem, który masz przeznaczyć na sprzątanie, pranie, gotowanie i inne domowe czynności. Nie. Jeśli nie masz okazji zrobić sobie całego dnia resetu, a masz na to godzinę czy dwie, tym bardziej skup się tylko i wyłącznie na sobie, na swoich potrzebach i pragnieniach. Nie na tym, co trzeba zrobić, ale na tym, czego akurat najbardziej potrzebujesz.

Dzień na reset - dzień dla siebie


Dzień na reset (lub czas na reset w miarę twoich możliwości) – jaki wybrać dzień? U mnie ostatnio padło na niedzielę. Teraz też wybrałam niedzielę. Mogę czuć się zainspirowana Anią z bloga ANIA MALUJE za jej niedziele dla siebie.

Niedziela. Dla niektórych to jedyny wolny dzień w tygodniu. Niektórzy przejmują się, że to ostatni dzień weekendu. Dla niektórych dzień bardzo ważny w kwestiach religijnych. A dla innych dzień, jak co dzień – nic niezwykłego. Jakim dniem dla ciebie jest niedziela?

Dla mnie to zawsze był to dzień jak co dzień. Był to czas na rozwój, bloga, czytanie, naukę, sport, gotowanie, pranie itp. Dla mnie niedziela nigdy nie miała większego wydźwięku. Szanuję tych, dla których jest to ważny z jakiegoś powodu dzień tygodnia, ale dla mnie nie był.

Co się jednak zmieniło?


Zajechałam się. Szczerze. Naprawdę. Zajechałam się jak osioł, który próbuje zdobyć marchewkę. Z tym, że ja tę marchewkę sobie podskubuję cały czas, bo moje małe cele realizuję i cieszę się tym, ale. Jedno wielkie ALE. Jakim kosztem? Przez cały okres kwarantanny, od kiedy nie chodzę do pracy (to jest już około miesiąca) miałam ciągle jakieś plany. Przez pierwsze dwa tygodnie niemal non-stop realizowałam swoje cele, robiłam treningi, uczyłam się, pisałam, sprawdzałam, publikowałam, myślałam nad nowymi projektami, sprzątałam itd. Ciągle i ciągle parłam do przodu. Aż w końcu organizm omówił. Nie rozchorowałam się, ale przestałam myśleć racjonalnie. Robiłam proste błędy, ciągle wszystkiego zapominałam, ciągle się myliłam, pisałam bzdury, ciągle myląc litery.

I powiedziałam sobie STOP.

Od soboty wieczorem, do niedzieli (do końca dnia, ze spaniem w sumie włącznie) odpoczywałam na różne sposoby. Zrelaksowałam się jak nigdy, a potem mogłam ruszyć do przodu z głową pełną pomysłów.

Sposoby na relaks


Sposobów na relaks jest tyle (albo nawet więcej), co ludzi na ziemi. Każdy z nas może mieć swoje metody. Dla jednych może być to bieganie, dla innych porządkowanie książek, a jeszcze dla innych czytanie książek. To tylko od nas zależy, co wybierzemy. Trochę pomyślałam i wypisałam to, co wpadło mi do głowy (co można wykorzystać jako sposób na relaks):
  • gotowanie, pieczenie, smażenie, pichcenie i wszystko, co z tym związane,
  • wylegiwanie się w łóżku,
  • śniadanie do łóżka,
  • siedzenie na słoneczku (na parapecie, balkonie itp.),
  • czytanie książek, poradników, powieści, e-booków, artykułów,
  • granie w gry planszowe, karciane, komputerowe, ruchowe,
  • ćwiczenia kreatywności,
  • relaksowanie się przy świeczkach zapachowych,
  • oglądanie seriali, filmów, filmików na youtube,
  • gorąca kąpiel z solami, olejkami, zapachami,
  • domowe Spa, pielęgnacja całego ciała,
  • rytm slow i delektowanie się chwilami,
  • relaksacyjna muzyka, albo wręcz przeciwnie – rock, pop, metal, rap, co tylko lubisz,
  • rękodzieło, malowanie, rysowanie, wyklejanie, lepienie, klejenie,
  • picie kawy lub herbaty (może być z czymś słodkim, nie musi),
  • spokojny poranek z książką,
  • joga,
  • medytacja,
  • kolorowanki antystresowe,
  • pisanie ekspresywne, albo zwykłe: wiersze, opowiadania, teksty piosenek,
  • wszystko, co wpadnie ci do głowy.

Jak znaleźć czas na relaks?

Czas na relaks możesz znaleźć o różnych porach dnia. Może to być cały dzień, ale też godzina rano lub wieczorem. Może znajdziesz czas dla siebie po południu, albo późnym wieczorem, gdy reszta domowników już śpi?

Jeśli chcesz, możesz wykorzystać ten czas na odpoczynek wraz z drugą połówką lub dziećmi, ale fajnie by było, gdyby udało ci się wygospodarować czas tylko dla siebie. Naprawdę, nie musi być to cały dzień – choć jeśli możesz, śmiało korzystaj – ale może to być wieczór, poranek, albo chociaż godzina. Tyle na pewno uda ci się wygospodarować raz w tygodniu.

Nie planuj tego dnia. Pozwól mu dziać się spontanicznie. Serce i cały organizm podpowiedzą ci, czego ci trzeba. Może drzemki, może kąpieli, może dobrej książki, albo patrzenia za okno. Daj się ponieść i spraw, by ten dzień był dla ciebie fajnym przeżyciem, nowym doświadczeniem, a przy okazji by cię niesamowicie zrelaksował oraz zresetował umysł, który po takim dniu będzie gotowy do działania.

Mój dzień na reset

Opowiem ci, jak wyglądał mój relaksacyjny dzień, ten, o którym już wspominałam wcześniej.


W sobotę wieczorem stwierdziłam, że jestem totalnie zajechana, wyładowana do zera i jedyne o czym marzę to przerwa i odpoczynek. I tak się zaczęło. Poszłam do łazienki na małe domowe Spa. Mam tylko prysznic, więc wzięłam garnuszek, wlałam do niego zagotowaną wodę i dodałam parę kropli płynu zapachowego, który ulatniał się pod prysznicem. Ot, taka mała przyjemność. Pod prysznicem zadbałam o swoje ciała, ale dokończyłam już po za nim. Wtarłam balsam, nałożyłam peeling enzymatyczny. Zjadłam z partnerem kolację i wróciłam do łazienki. Nałożyłam sobie maseczkę i poszłam położyć się na łóżku. Czytałam książkę, pisałam w emo-notesie. Później poszłam spać.

Emo notes - czym jest? Po co go prowadzić?


Rano wylegiwałam się w łóżku, czytając książkę. Wstałam. Rozpoczęłam rytuał porannej jogi, zakończony medytacją. Zajęło mi to tylko kilka minut. Praktykuję to już o wielu miesięcy. Udałam się na pyszne i zdrowe śniadanie. Później graliśmy z Scrabble, zajęliśmy się razem zadaniami pobudzającymi kreatywność. Następnie odpoczywałam, czytając książkę i wygrzewając się na parapecie przy otwartym oknie. Bardzo to polubiłam. Zrobiło się jednak gorąco. Zeszłam, zrobiliśmy i zjedliśmy obiad.

Potem był czas na przytulanie i serial. Nie zrobiłam sobie drzemki, bo nie czułam takiej potrzeby. Gdy już odpoczęłam, wróciłam na parapet. Przyglądałam się wróbelkom i karmiłam je resztkami chleba. A później dostałam natchnienia i wzięłam mój notes. Dlatego właśnie mówiłam o tym, by ten dzień dział się spontanicznie. Z zamiaru miałam nie pracować, ale miałam tyle pomysłów na teksty, że musiałam je spisać. A później rozplanować. Planowanie sprawia mi dużo przyjemności, więc robię to bardzo chętnie.

Potem zadzwoniła mama, więc przegadałam z nią bitą godzinę. Cieszyła mnie ta rozmowa. Zamknięci we dwoje w czterech ścianach potrzebujemy porozmawiać też z kimś innym. Po za tym fajnie się dowiedzieć, co słychać u rodziny.

Zrobiłam jeszcze trening, bo miałam zaplanowany na niedzielę (akurat co niedzielę mam wzmacnianie ciała). Tego elementu nie chciałam opuszczać, bo zależy mi na sprawności i kondycji.

Przyszedł wieczór. Poczytałam trochę e-book’a i zrobiłam notatki. Później był czas na kolację, czytanie, przytulanie, serial i pisanie w emo-notesie.

Ten dzień naprawdę zresetował mi umysł, który sam zaczął lepiej funkcjonować i generować niezliczone ilości pomysłów. Kolejnego dnia było mi o wiele łatwiej i przyjemniej pracować nad moimi zadaniami.

Planuję powtarzać takie dni. Nie zawsze będzie to cały dzień, ale mam nadzieję, że chociaż pół każdej niedzieli uda mi się przeznaczyć na relaks, odpoczynek i reset.

Tobie też tego życzę.

Napisz mi, proszę, jak ty spędzasz taki dzień na reset. Albo chociaż, jak sobie taki dzień wyobrażasz, jeśli nie masz takich dni (co cię przed tym powstrzymuje? Co ci przeszkadza? Dlaczego nie możesz znaleźć czasu dla siebie?).

Trzymaj się ciepło. Do zobaczenia!

32 komentarze:

  1. Ja właśnie dzisiaj mam czas na taki reset. Leżę w łóżku z córeczką i nic nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej odpoczywam przy kubku kawy i ulubionym serialu :)
    Bardzo fajny wpis i super sposoby na reset w ciągu dnia.
    Pozdrawiam ;*

    https://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie już spowalnia cały organizm,dlatego staram się robić taki reset jak najczęściej, nie żałuję też czasu na rozmowy z bliskimi, z koleżankami. Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie w niedzielę mam taki dzień. Problem w tym, że po kilku godzinach takiego nic nie robienia odczuwam znudzenie. Z biegiem lat trudniej zaakceptować mi nic nie robienie, ale jest potrzebne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie chodzi o całkowite nic nie robienie, ale o robienie tego, co sprawia przyjemność i co odpręża. Ja nic nie robić też bym nie potrafiła, ale już gry planszowe, serial, czytanie, malowanie i jakoś leci :)

      Usuń
  5. Ja ostatnio miałam 3 tygodnie przymusowego resetu w domu :( I starczy mi ich na nabliższe miesiące :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam problem z tym codziennym pędem, tygodnie mijają, a ja czuję się jak chomik w kołowrotku, nie potrafię się potem zatrzymać :P Dlatego cieszę się, że w ten weekend udało mi się naprawdę odpocząć i zresetować się przed poniedziałkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację- taki czas na reset jest absolutnie potrzebny. I faktycznie nie ma co tego planować, lepiej wczuć się we własne potrzeby. Bardzo łatwo się "zajechać" bo poczucie spełnienia po wykonaniu jakiegoś ważnego dla nas zadania jest ogromne i daje kopa. Ale to jest dobre na krótką metę...
    zdrówka dla Ciebie!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ty także masz rację. Na dłuższą metę takie działanie nie jest dobre :)

      Usuń
  8. Faktycznie świat a my z nim pędzimy. Pamiętam, że jak byłam młodsza jakoś wolniej mijały dni, miesiące. Teraz wirus zwolnił nas wszystkich, zmienił plany, pozwala odpocząć. ...ja staram się od czasu do czasu dzień spędzić relaksując się, czytając a czasem zwiedzając. Cieszyć się chwilą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, gdy byłam młodsza, leciało jeszcze szybciej. Szkoła, nauka, wieczór, spanie i tak ciągle. Od rana do wieczora. Teraz bardziej kontroluję swoje życie ;)

      Usuń
  9. Ja ostatnio znalazłam sobie zajęcie, które w 100% mnie relaksuje. Plotę makramę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czas ma relax jest potrzebny 😊 I nie musi to być cały dzień ale ważne jest chociaż aby zrobić sobie wieczorne spa z maseczką i kąpielą lub po prostu zostać dłużej rano w łóżku i poczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz jest czas, w którym sporo z nas ma wolne od pracy i dzięki temu czas na odpoczynek. Teraz też wszystko się przewartościowuje i wielu z nas zauważa jak bardzo byli przepracowani i jak może wyglądać spokojny dzień. Ja teraz też mam masę czasu na relaks i staram się z tego korzystać, nigdy nie wiadomo jak dalej będzie. Też spędzam dzień wolniej, piję kawę na balkonie, ćwiczę jogę, robię domowe spa czy czytam książkę, a czasem po prostu siadam na balkonie i chwytam promienie słońca. Te wszystkie czynności pomagają mi też uporać się ze stresem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, taki relaks w odpowiedni sposób może pomóc w walce ze stresem. Zwolniliśmy, ale gdyby nie ten wirus, nikt z nas by nie pomyślał, że może pędzi za szybko...

      Usuń
  12. Ja na relaks znajduje czas wieczorami. Dużo ludzi sie nudzi na kwarantannie i nie wiem co ma robić a robić a ja przez to ze mam home office to nudy nie odczuwam. Ale za to w końcu mam czas na oglądanie filmów i seriali oraz czytanie książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tyle do zrobienia, że zastanawiam się, jak wrócę do pracy! Ale wieczory to też fajny pomysł na relaks. Wtedy każdego dnia odpoczywamy chociaż trochę :)

      Usuń
  13. Marzę o Takim dniu, ale dopóki jestem w domu z córką to tak szybko nie nastąpi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może spróbuj coś wymyślić z córką? Może razem takie "babskie spa"? :)

      Usuń
  14. Marzy mi się taki dzień :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem każdy tego potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się nie lubię resetować ;) Nie robiąc nic mam wrażenie zmarnowanego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię o nie robieniu niczego, a robieniu na spokojnie i słuchaniu swojego organizmu :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia