POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Bullet Journal na nowy rok



Jeśli śledzicie mnie na Instastories to już wiecie, że dzisiaj otrzymałam dwie przesyłki. Jedną z nich jest przedmiot dzisiejszego wpisu. O drugim opowiem wam jutro, bo będę miała dla was kod rabatowy. Nigdy tak nie wyczekiwałam kuriera jak dziś. A że zamawiam do paczkomatu, czym prędzej poleciałam po przesyłki. A teraz mogę pokazać wam mój notes, w którym będę prowadzić bullet journal przez cały następny rok.
Pochodzi on ze strony Devangari Art. Wybrałam notes w formacie L, czyli największy (około B5). Kosztował mnie aż 59,90 zł. Na początku myślałam, że jednak jest trochę za drogi, ale potem stwierdziłam, że będę go używać cały rok, więc nie jest tak źle (5 zł za użytkowanie miesięcznie). Więc zamówiłam. I jestem bardzo zadowolona. 


Jest dość gruby (176 stron), więc spokojnie wystarczy na cały rok lub nawet więcej. Jeszcze dokładnie nie wiem, jak będę go prowadziła. 


Ma grube kartki i widzę już, że mazaki raczej nie przebijają. Jest tylko lekka poświata, że po tej drugiej stronie coś jest napisane. 


I, co NAJWAŻNIEJSZE, notes jest w kropki. Są one szare, a przez to mało widoczne. I właśnie tego brakowało mi w poprzednim notesie. I za to gotowa byłam zapłacić tę cenę. Dzięki temu nie widać ich na pierwszy rzut oka, a na pierwszy plan wychodzą napisy i rysunki. Tego potrzebowałam!


A tyłu, na okładce ma także taką zakładkę/kopertę na luźne kartki. Zamykany jest na gumkę, dzięki czemu nic z niego nie wypadnie. Okładka jest miękka. 

A czy wy prowadzicie Bulle Journal? A co myślicie o cenie tego notesu?

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!