POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Koty vs Choinka | Blogmas


W prawym narożniku dwa niepozorne stworzenia. Jedno puchate, a drugie włochate. Ich umiejętności to gryzienie, drapanie i zabijanie rozkoszą oraz wzrokiem. Są bezpośrednie i zdolne do wszystkiego. W lewym narożniku wielka kobieta, zielona w pięknych ozdobach - choinka. Jej umiejętności to stanie i wyglądanie pięknie oraz świecenie po podłączeniu do prądu. Kto wygra to starcie?


Rozbrzmiał gong. Zawodnicy zostali do siebie dopuszczeni. Pierwsze starcie. Włochate stworzonka dobiegają do choinki. Ale... co się dzieje? One... Stają! Stają przed nią. Patrzą. Oczy im się świecą. Chyba próbują zabić wzrokiem. Choinka jednak stoi niewzruszona. Nie boi się. Na pewno ma coś w zanadrzu. 


Oczka nadal się świecą, ale w końcu ruszają dalej. Jedno stworzonko kładzie się pod choinką. Paca łapkami piękne bombki na jej ciele. A ona nadal niewzruszona. Stworzonko paca dalej. Urywa jedną. Ucieka w popłochu.

Drugie stworzonko atakuje z góry. Wącha. Czyżby choinka wydzielała nieprzyjemny, odrzucający zapach? 

Nic z tego!

Ta broń nie działa. 


Stworzonko wącha dalej i sprawdza, czy jest odporna na ból. Ta choinka oczywiście. Jest! Wytrzymuje gryzienie bez ani jednego piśnięcia! Cóż za emocje! Cóż za umiejętności. 

Ale, ale! Teraz stworzonko pierwsze chce zaatakować z góry. Wchodzi na linę. Pierwszą. Drugą i nawet na trzecią! Staje stabilnie i... Łapie choinkę za chabety. Przyciąga do siebie. Ta, w końcu się wzruszyła i ruszyła i drgnęła. Pochyla się. Zadaje cios stworzonku i wraca do poprzedniej pozycji. 


Stworzonko nie wytrzymuje. Skacze na nią. Gryzie i drapie. Ale... przegrywa! Choinka nie chce go puścić. Pożera go. Wystają tylko tylne łapki! Nie!!! Choinko, nie rób tego!

Wypluła je. Uciekło w popłochu. A drugie nadal próbuje. Próbuje swoich sił. Skacze na nią. I...

Nokaut!

Choinka powalona na ziemię. I tylko bombka turla się po ringu...


A co się dzieje? 

O nie!

Koło ringu znajdują się rodzice stworzonek. 

Choinka nie może się podnieść. Ale stworzonka też udają znokautowane! Mamy remis. 

Co za emocje! Co za walka. 

Komentarze

  1. Mój kot tak gruntownie badał choinkę, że razem z nim wylądowała na podłodze. Bombki szklane stłuczone, a kot wystraszony przez godzinę siedział za szafą :))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś z mamą wieszałyśmy pierniki na choince. Te powieszone niżej zjadał pies...

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, pamiętam jak byłam nastolatką wracałam w grudniu do domu ze szkoły, a tu choinka na ziemi:) a kot obok grzecznie śpi:) Świetne ujęcia:D szczególnie polowanie na choinkę i legowisko z łańcuchów:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!