POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Mikołaj wszystko to widzi i słyszy


Wierzycie w Świętego Mikołaja? Mam nadzieję, że tak, bo on istnieje. Naprawdę. Słyszałem jak mama o tym mówiła do taty. Że Mikołaj przyniesie prezenty, jak będziemy grzeczni. Ciekawe, co to są te prezenty... mam nadzieję, że to coś, dla czego warto być grzecznym. Znaczy się ja, Toffi Kot, jestem zawsze grzeczny. Tylko Fifi ma problemy. 


- Fifi, nie jedz tych lampek - powiedziałem do niej. 

- A dlaczego? - spytała i gryzła dalej. 

- Bo Mikołaj wszystko to widzi. 

Fifi wypluła lampkę. Zrobiła tą jedną ze swoich min, pt. że co proszę? Czy wielkie oczy, uszy położone do tyłu i puste spojrzenie. 

- Co to jest Mikołaj?! - krzyknęła. 

- Nie wiem dokładnie, ale wiem, że przyniesie prezenty, jak będziemy grzeczni - wyjaśniłem jej. 

- Dlatego nas podgląda? To przecież nie jest grzeczne...

- Ty nie jesteś grzeczna. Lepiej się zachowuj - powiedziałem jej. - I pamiętaj, Mikołaj wszystko widzi i słyszy. 

Fifi odsunęła się od lampek. A ja położyłem się wygodnie na podłodze. Już miałem zasnąć, gdy moje własne łapy zaczęły drapać kanapę.

- Toffi! Mikołaj wszystko to widzi! - krzyknęła spanikowana Fifulinda. 

Ale ja nie mogłem przestać. Bo nie ja to robiłem. Ja nie chciałem drapać. To moje łapki, ale nie ja. Naprawdę. Czy policja (Mikołaj używa policji?) uwierzy w moje zeznania? Chociaż... skoro Mikołaj wszystko widzi, nie wezwie policji. Skoro wszystko widzi, będzie wiedział, że to nie ja, tylko te łapki. 

- To nie ja - powiedziałem. 

- A to - trzasnęła mnie łapą w łeb - nie ja. Mikołaj to wie. 

- Mikołaj widzi, że robię to - ugryzłem ją - tylko w obronie własnej. 

- Mikołaj na pewno wie, że to - ugryzła mnie w ucho i drapnęła - robię z czystej miłości do ciebie. 

- Mikołaj... - już miałem ją kopnąć, gdy nagle...

- SPOKÓJ TAM! MIKOŁAJ WSZYSTKO TO WIDZI I SŁYSZY! - krzyknęła mama. 

Eche, ktoś tu nie dostanie prezentu. Nie można tak krzyczeń na dzieci :)

Komentarze

  1. Ech... z tymi Twoimi Kotami to gorzej niż z Dziećmi;)))
    Wesołych i aromatycznych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te Twoje kocie historie haha :P Kociaki są najlepsze :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!