POZNAJMY SIĘ!
Hej! Jestem Klaudia i zapraszam cię do mojego miejsca w sieci. Jeśli chcesz ułatwić sobie życie i odzyskać czas dla siebie - dobrze trafiłaś. Nauczę cię, jak sprawić, by żyło ci się łatwiej oraz jak zadbać o siebie (szczególnie gdy nie masz czasu ani pieniędzy). Pokażę ci także, jak oszczędzać pieniądze. Mam nadzieję, że miło spędzisz u mnie czas. Chciałabym być dla ciebie wsparciem. Prywatnie jestem żoną wspaniałego mężczyzny i mamą Małego Człowieka. Lubię się rozwijać i nie potrafię stać w miejscu. Mam minimalistyczną duszę, która ciągle każe mi pozbywać się nadmiaru. Lubię czytać i spędzać czas na świeżym powietrzu.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jestem coprywriterką z doświadczeniem w pisaniu tekstów na blogi, strony www, sklepy internetowe. Piszę także teksty we współpracy z markami (Poster Store, Bee.pl). Napisałam dwa ebooki, które możesz zakupić w moim sklepie. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Genialne kosmetyki w niskich cenach | denko


Listopad dobiegł końca i dał miejsce grudniowi. A ja, z maleńkim opóźnieniem, publikuję w końcu denko za ubiegły miesiąc. Jeszcze jedno i zrobię podsumowanie całego roku. Aż się boję, ile nad tym podsumowaniem będzie pracy. To jednak jeszcze przede mną. Zajmijmy się chwilą obecną. Tym razem nie było tego dużo.


Zużyłam dwa kosmetyki do ciała, trzy do twarzy, 2 do włosów i dwie saszetki do włosów oraz pozbyłam się trzech próbek. Tradycyjnie już to, co mi się bardzo spodobało oznaczę kolorem zielonym, średnie lub dobre ale bez efektu wow - niebieskim, a beznadziejne - czerwonym. Zapraszam na minirecenzje. 


Masło do ciała Swedish Spa Whipped Waves - bardzo dobre masło do ciała. Ładnie, delikatnie pachnie. Jest treściwe, bardzo zbite i gęste. Mimo tego bardzo dobrze rozprowadza się na ciele. Przy mojej suchej skórze, potrzebowałam dużą ilość, a masło starczyło mi na jakiś miesiąc użytkowania. Nie jest to zły wynik. Działanie było naprawdę genialne, bo skóra była nawilżona i odżywiona co najmniej 24 godziny. Nie odczuwałam żadnego ściągnięcia. Nie była też przesuszona. Cena adekwatna do jakości i naprawdę warta wydania 35 zł bez promocji a jakieś 20-25 zł na promocji. 

Isana mydło w płynie - jak zwykle: pachnie i myje. To był chyba mój ulubiony zapach tego mydła. Kupię ponownie. 


Oriflame Giordani Gold - próbki pomadek. Były fajne, lekkie, ładne kolory, ale one mi po prostu nie pasują. Nie są to moje odcienie. 


Bielenda Juicy Jelly Mask - maseczka do twarzy z ananasem i witaminą C. Czy jeśli powiem, że jestem w połowie drugiego opakowania, to wystarczy? Jeśli nie, to: maseczka bardzo przyjemnie, owocowo pachnie. Ma konsystencję takiego żelka...galaretki. Łatwo nakłada się na twarz i dobrze zmywa. Ma w sobie troszeczkę drobinek, więc przy rozprowadzaniu robimy jednocześnie minimalny peeling. Nawilża i odżywia oraz, co dla mnie najważniejsze, rozjaśnia blizny. Kosztuje poniżej 20 zł. 

Lirene serum z witaminą C - zakupione także w celach rozjaśniających cerę. Bardzo przyjemnie się go używało. Cera nie przetłuszczała się za bardzo. Za to blizny się rozjaśniły i są teraz (te stare) o wiele mniej widoczne. Serum kosztowało coś około 30 zł i raczej kupię je ponownie, ale dopiero za jakiś czas. 

Peeling węglowy Biotanique - napisane jest, że to żel-maska-peeling. Ale ja używałam głównie jako peelingu. Robił cuda, był cudowny i w ogóle magia. Najlepszy peeling jaki miałam i z pewnością do niego wrócę. Duża tubka starcza na naprawdę długo (miałam go jakoś od maja). Naprawdę dużo drobinek, które fajnie wygładzają cerę. Do tego pozbywam się nim zaskórników i innych takich, bo naprawdę dobrze oczyszcza. Co ma wyjść na wierz - wychodzi, a potem znika. Kosztuje poniżej 20 z tego co pamiętam. 


Kołobrzeskie Spa Borowina+ odżywka do włosów pozbawionych blasku - dostałam od mamy, więc ceny nie znam. Działanie całkiem fajne, jak na naturalny kosmetyk (przypominam: nie do końca podobają mi się, wolę te "chemiczne"). Włosy były dociążone i wygładzone. Nie wpływała na ich skręt, ale to nic złego. Wydajność nie jest zła, choć nie używam już odżywek w małych opakowaniach, bo za szybko się kończą. Moje włosy piją odżywki w każdej ilości. 

Schwarzkopf Live farba na 2 tygodnie - mniej więcej tyle wytrzymała. Nie zniszczyła moich włosów bardziej, niż były zniszczone. Ładnie wyglądała, złapała bardzo dobrze. Był to taki mały eksperyment oraz wyjście ze strefy komfortu. Użyłam też odżywki od niej, która była fajna, bo wygładzała włosy i sprawiała, że nie wyglądały na takie zniszczone. 


To byłoby na tyle. Bardzo dużo naprawdę dobrych kosmetyków. W tym roku wykańczam, co się da, a jestem na bardzo dobrej drodze. Robię też porządki w kolorówce i... zmieniam wszystko. Od przyszłego roku nie będzie kompromisów. Już poczyniłam pewne zakupy, ale o nich za jakiś czas. 

Czy chcecie recenzje pojedynczych, wartych uwagi kosmetyków? Jeśli tak, dajcie znać w komentarzach :)

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!