POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Najnowsze na blogu

32 matowe cienie w jednej palecie? To możliwe!

W końcu przyszedł czas na podzielenie się z wami moją jedną z dwóch ulubionych paletek - Make Up Revolution Ultra Eyeshadows. Myślę, że jeśli jesteś fanką matowych kolorów - będzie idealna dla ciebie. Różne odcienie, bardziej naturalne, które pozwalają na stworzenie przeróżnych makijaży. Dla mnie niezastąpiona.

Serum z ulubieńców, które podbiło moje serce

Serum, o którym dziś wam napiszę opanowało blogosferę już jakiś czas temu. U mnie jest bardzo długo (kilka miesięcy). Pisałam o nim w ulubieńcach, a teraz przyszła pora na całą recenzję po zużyciu prawie całego opakowania. Zostało mi go naprawdę niewiele i chyba jeszcze w lipcu się skończy.

Czas odpocząć - weekend 500 km od domu

Morze zawsze było jednym z moich ulubionych miejsc. W tym roku udało nam się pojechać na półwysep, a dokładniej do Helu. Odwiedziłam sam koniec Polski. Trasa miała 500 km w jedną stronę, ale było warto. Odpoczęłam trochę.

Minimalizm? Tak, poproszę. Z posypką, polewą i bitą śmietaną. Możecie też dorzucić jakieś owoce...

Choć moje pojęcie o minimalizmie jest dość szerokie, to zawsze w głowie siedzi mi taki schemat: maksymalnie dwa kolory, naprawdę bardzo niewiele rzeczy i znikomy odsetek ozdób. Wiem, że są ludzie, którzy tak robią, ale są też tacy, dla których idea minimalizmu jest trochę inna. I ja jestem własnie taką osobą.��…