POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Cały zrujnowany tydzień! czyli Tygodnik po kociemu | Tygodnik


Miał! Jestem wykończony ostatnim tygodniem. Moja Pańcia się leniła okropnie, dlatego tym razem to ja napiszę zeznania z ostatniego tygodnia. Będą bardzo emocjonujące, ponieważ był to bardzo ciężki dla mnie tydzień. Bez przedłużania zabierajmy się do pisania. 

W poniedziałek moja Pańcia zrobiła coś bardzo dziwnego! Otóż wstała i leniła się cały dzień! Nie pojechała do tej swojej głupiej szkoły. Zrujnowała mi tym całe plany! Planowałem sobie drzemkę po spaniu, które mnie bardzo zmęczyło, a ona stwierdziła, że skoro ma tyle czasu, to pójdziemy na spacer. Sami rozumiecie, że nie miałem siły kompletnie, ale jakoś tak poszedłem. I było nawet całkiem fajnie, chociaż gorąco. Pańcia w końcu stwierdziła, że pójdziemy raczej do domu, bo się przegrzeję. To po co ciągnęła mnie na dwór? Byłem tak wykończony, że przewróciłem się przy wejściu do domu i poszedłem spać.

Gdy smacznie sobie spałem, Pańcia mnie obudziła, wzięła na ręce i stwierdziła, że możemy się pobawić, bo przecież ma wakacje i będzie teraz w domu. Przez to ma dużo czasu na zabawę ze mną. Mam nadzieję, że te jej wakacje będą trwały krótko, bo mam dość jej w domu. 

Tak ją poniosło, że stwierdziła, że będziemy razem ćwiczyć! Tak mnie to zmęczyło, że dostałem zadyszki... Trzymała mnie na rękach i skakała, biegała (ale tak dziwnie, bo tylko w miejscu. Ja to jak biegam, to po ścianach, szafach i w powietrzu...), robiła przysiady. Mówi, że to tylko rozgrzewka, ale ja wiem swoje. Zmęczyła mnie tym. Mógłbym już spać do wieczora. 

Mógłbym, gdyby nie fakt, że dostałem prezent! Kupiła mi całą pierś z kurczaka! To moje ulubione jedzenie. Doceniam też bardzo, że pokroiła mi na takie małe kawałki. Byłem tak zmęczony, że nie miałem siły nawet gryźć...

Skoro już ma te wakacje i jak to powiedziała: dużo czasu dla mnie, to obmyśliłem plan, który skrupulatnie już tydzień realizuję. Codziennie rano (jakoś o 6, czasem chwilę później) budzę ją drapiąc co się da. Ostatnio okleiła taśmą mój ulubiony drapak, ale znalazłem sobie inny. Gdy ją obudzę, żądam otworzenia okna. Tak długo żądam, aż nie wstanie. Po tym już nie idzie spać, tylko sprząta i je śniadanie. No to ja chcę wtedy na dwór. Ona ciągle mówi, że za chwilę. Ale ja pamiętam, jak siłą mnie wzięła, gdy chciałem spać. Teraz ona nie zazna spokoju! 

A co u was? Też macie tak wrednych właścicieli? :D 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!