11/11/21

Ekodziecko - co robimy, by było bardziej ekologicznie?

ekodziecko

Gdy byłam w ciąży, wyobrażałam sobie, co zrobię, by moje dziecko było "bardziej ekologiczne". Myślałam o wielorazowych pieluchach i wielu innych rzeczach, których nie udało nam się wcielić w życie. Jestem tylko człowiekiem i moja doba nie jest z gumy, więc nie dam rady robić wszystkiego, co bym chciała. I właśnie w ten sposób oszczędzam czas chociażby na jednorazowych pieluchach. Ale mimo wszystko staramy się być ekologiczni na inne sposoby, a przy dziecku można ich sporo znaleźć. 


Inne wpisy o wyprawce:

Eko-rozwiązania dla dzieci


Wielorazowe waciki i chusteczki


Jednym ze sposobów na ekologię przy dziecku jest rezygnacja z produktów jednorazowych. Wspomniałam już o pieluchach i szczerze mówiąc, cieszę się, że jednak się nie zdecydowałam na wielopieluchowanie. Jestem tylko człowiekiem. Jednakże postawiliśmy na wielorazowe waciki i chusteczki (miały być zamiast nawilżanych, są dodatkowo np. do obtarcia buzi, jako "śliniaczek" przy podawaniu żelaza) uszyte przez moją mamę z pieluch flanelowych. Dzięki temu nie kupiliśmy ani jednego jednorazowego gazika, a potrzebujemy dwóch dziennie do przetarcia oczek po kąpieli. To naprawdę kupa kasy i śmieci mniej. 

Gaziki są sterylne, a co z takimi wacikami? Piorę je i prasuję dwukrotnie. Dziecku nic nie jest, a na początku - po urodzeniu - ropiało mu jedno oczko. 


Prasowanie


Och, ileż ja się naczytałam o prasowaniu. Że TRZEBA prasować co najmniej do ukończenia przez dziecko pół roku. Jeśli ktoś to lubi - nie ma sprawy. Ja nie mam czasu na rzeczy zbędne, a prasowanie jest jak najbardziej zbędne. Prasuję wszystko tylko raz - po zakupie. I tyle. Mały Człowiek nie ma żadnych problemów skórnych. 

Żeby nikt mi nie zarzucił, że kłamię: tak, Mały Człowiek ma łojotokowe zapalenie skóry, ale nie jest ono w żaden sposób związane z nieprasowaniem ubranek. Skąd pewność? Bo ma je na twarzy, a nie na ciele (czyli tam, gdzie są ubranka). 


Pranie


Nie piorę rzeczy dziecka osobno, bo musiałabym puszczać po pół pralki, a to nie jest ekologiczne. Nie mam nowoczesnej pralki, która dostosowuje cykl prania do ilości wsadu. Dlatego piorę wszystkie nasze rzeczy razem. Tak samo nie stosuję specjalnych środków do prania - mam hipoalergiczny proszek (ze względu na V.) oraz płyn do płukania Coccolino Intense. Niezmiennie od jakiegoś roku. 


Ubranka


Ach, ubranka. Jakże byłabym teraz wściekła, gdybym kupowała nowe ubranka. Nasze dziecko przez cztery miesiące zmieniło rozmiar z 50 na 68/74. Ile to jest ubranek w tak krótkim czasie! Dlatego też uważam, że dziecko nie potrzebuje nowych, a już na pewno nie wszystkich. Ma kilka (jakieś spodnie, body, kombinezon jesienny). Reszta to wszystko używane rzeczy, które bardzo dobrze nam służą i kosztowały grosze. Kombinezon na zimę także będzie miał używany, bo jeśli nie zwolni z rośnięciem, być może pod koniec zimy kombinezon będzie na niego za mały. Kto wie? 

Używane ubranka to zarówno ekologiczne i ekonomiczne rozwiązanie. 


Rzeczy z drugiej ręki


Używane kupiliśmy także: wózek, łóżeczko, ręczniki, pieluchy, przewijak (ten dostałam) i niczego nie żałuję. Wyprawka była dzięki temu tania, do tego nie napędzamy zbędnego konsumpcjonizmu oraz - jest ekologicznie, bo rzeczy zamiast lądować na śmietniku, znajdują drugi dom. A później pewnie pójdą dalej w świat. 

Podobają mi się te nowe wózki dziecięce, ale gdy myślę sobie o wydaniu np. 2000 zł na wózek, który krótko nam posłuży (tak, nawet jeśli 2 lata, to jest to krótki czas), to wolę jednak zaoszczędzić te pieniądze. 


Kosmetyki


Jakie jest ekologiczne podejście do kosmetyków? Według mnie: kupić ich minimum. Przestałam obserwować na Instagramie dziewczyny, które twierdzą, że dla noworodka trzeba mieć: oliwkę, płyn do mycia ciała, szampon, balsam do ciała i masę innych specyfików. 

My używamy na co dzień:
  • płyn do kąpieli
  • balsam do ciała
  • krem do pupy
I to tyle. Puder jest zbędny. Oliwka także. Szampon dla noworodka to już w ogóle według mnie fanaberia, bo nawet jeśli dziecko ma tych włosów więcej, to naprawdę nie trzeba ich myć szamponem. Także ekologiczne = minimalistycznie w tym przypadku. 

Dobrym wyborem będą też patyczki do uszu bez plastiku. Pierwsze, które udało mi się kupić, miały plastikowy patyczek, Ale później w Biedronce znalazłam papierowe. Każdy sposób na ograniczenie plastiku jest dobry, 


Bez zbędnych rzeczy


Ekologiczne (i ekonomiczne) jest także po prostu niekupowanie. Gąbka do wanienki to siedlisko bakterii, które jest naprawdę zbędne. W naszym przypadku kokon, kosz mojżesza, dostawka do łóżka to także zbędne wydatki, bo nie mamy aż takiego dużego domu, żeby to było potrzebne. 

Czytałam raz o tym, że na start dobrze mieć 20 pieluch tetrowych, a potem dokupować więcej. Tetrowych i muślinowych razem mamy 8 sztuk i jest to wystarczające, a Mały Człowiek naprawdę dużo ulewa. Przecież nie trzeba tej pieluchy od razu rzucać do prania po jednym ulaniu, można dopiero później. A i piorąc wszystko razem, to pranie jest mniej więcej co 3 dni, wiec spokojnie pieluch wystarczy. 

Inne zbędne rzeczy? Buciki dla noworodka (czy ogólnie dziecka, które nie chodzi), spirytus czy też Octenisept do przemywania pępka (aktualnie zalecana pielęgnacja to pielęgnacja sucha)... i co jeszcze? Napisz w komentarzu!


Wydaje mi się, że pomimo tego iż nie używamy pieluch wielorazowych, jesteśmy całkiem ekologiczni, jeśli chodzi o kwestie około-dzieciowe. Ale może ty znasz jeszcze jakieś rozwiązania, które warto zastosować? Albo zbędne rzeczy? Daj znać w komentarzu!

UWAGA! Jeśli coś dla ciebie było niezbędne - nie ma problemu. To twój wybór. Wszystko, co piszę na tym blogu, jest z mojego doświadczenia i z mojej perspektywy. Pamiętaj, że zawsze jestem otwarta na dyskusję w komentarzach. 

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

8 komentarzy:

  1. Bardzo fajne porady. Rozczuliło mnie to zdjęcie malutkich stópek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo porządny i ciekawy wpis

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele sprawdzonych pomysłów - super:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja jestem raczej pokolenie babcine:)) Pieluchy jednorazowe to była nowość dawno temu z której korzystałam i uważam ,że nic w tym złego. Jak chce się być bardziej eko należy starać się jak najszybciej nauczyć malca korzystania z nocnika , podobno teraz jest nowa moda,że malec ma sam o tym decydować. no cóż ... Ubranka z drugiej ręki ja dostawałam od koleżanek ciuszki a gdy moja pociecha z nich wyrastała szły w świat. To samo dotyczyło wózków, nosidełka itp. Może nie była to ekologia a zwyczajna gospodarność ale polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o odpieluchowanie, wolę zdać się na opinie ekspertów czy też najnowsze badania na ten temat. U nas w rodzinie też ubranka tak krążyły! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia