niedziela, 7 czerwca 2020

Praktyka wdzięczności - dlaczego jest potrzebna właśnie tobie?


Praktyka wdzięczności. Brzmi pięknie prawda? Kojarzy mi się zawsze z takim pięknym, spokojnym życiem. Takim wręcz idealnym, gdzie tak naprawdę wszystko dookoła sprawia, że buzia sama się cieszy. Brzmi nieosiągalnie prawda? Wiesz, nikt nie ma idealnego życia. Każdemu czegoś brakuje, każdy ma swoje troski, problemy, smutki. Nikt nie jest szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Praktyka wdzięczności pozwala jednak docenić życie. Na początku nie jest łatwa, ale chcę cię jej nauczyć.

Praktyka wdzięczności

Sama z praktyką wdzięczności – w teorii – spotkałam się wiele razy. Widziałam to pojęcie na blogach, portalach, instagramie, czasem nawet w książkach. Znałam je doskonale i wiedziałam mniej więcej na czym polega. Jednak wcześniej nie próbowałam. Myślałam, że to nie dla mnie.

Cieszą nas tylko wielkie osiągnięcia

W ogóle jako ludzie jesteśmy przyzwyczajeni do zadowalania się wielkimi rzeczami. Cieszy nas awans w pracy, duża podwyżka (bo mała przecież nie cieszy, bo mogłaby być większa), wielkie osiągnięcia w dziedzinach nauki, wydanie książki, która okaże się bestsellerem (bo jak nie będzie bestsellerem, to nie ma się przecież czym cieszyć, prawda?). Mamy skłonności do zauważania tylko takich „wielkich rzeczy”. Nic innego nas nie cieszy.

Bo kto by się zachwycał tym, że pada deszcz? Albo, że słońce świeci prosto w oczy? Albo tym, że jakiś wróbelek spojrzał na ciebie, gdy byłaś na spacerze? Kto w ogóle cieszyłby się małymi rzeczami, takimi jak pyszny obiad, zapach kremu do ciała, mała kolejka w sklepie czy nowym liściem u domowej rośliny?

Dorośli muszą być poważni

Jako dorośli często bywamy nadmiernie poważni, nic nas nie cieszy. Tak, jakby smutek, złość i pogarda dla wszystkiego, były symbolem dorosłości. Zauważyłam to jeszcze za szkolnych czasów, gdy moi rówieśnicy kończyli 18 lat i przestawali cieszyć się czymkolwiek. Wszystko było na nie, śmiech był zakazany itd.

Obudź w sobie wewnętrzne dziecko

Pewnie dlatego tak często mówi się o tym, by obudzić w sobie wewnętrzne dziecko.

Bo dzieci potrafią się cieszyć życiem prawdziwie. Tak szczerze i beztrosko. Dziecko cieszy się płatkami śniegu, chlebem z dżemem, makaronem na obiad, kamieniem, ślimakiem, słońcem, piaskiem. Wszystkim. Dzieci potrafią cieszyć się małymi rzeczami.

Nauczeni niezadowolenia

A potem uczymy ich, że cieszyć można się tyko 6 w szkole, a 4 to za mało i mogło być lepiej. Uczymy, że trzecie miejsce w konkursie wcale nie jest najlepsze, a pierwszym można by się cieszyć. Uczymy, że do szczęścia potrzebny jest wielki dom, mąż czy żona, dzieci, duże zarobki, dobra praca, osiągnięcia na światową skalę.

A reszta? Resztą nie ma się co cieszyć.

I potem jako dorośli prześcigamy się w tym, komu w życiu jest gorzej. Tej dzieci nie kochają, tej zawsze wiatr w oczy, tej strzyka w kręgosłupie, a ta ma gorzej, bo ma cukrzycę (i nie pamięta, że sama sobie na nią zapracowała). Powtarzają, że biednemu zawsze wiatr w oczy, chociaż nic nie robią, by to zmienić. Tak naprawdę (niektórzy) dorośli robią wszystko, by mieć w życiu gorzej, a co za tym idzie – by jeszcze bardziej ubolewać nad życiem w gronie innych marudnych dorosłych.

Chcesz taka być?

Ja nie. I czuję się bardzo niekomfortowo, rozmawiając z osobami, które potrafią tylko narzekać.

Kiedyś w szkole była taka sytuacja, opiszę ci ją w skrócie.

Padał deszcz i na dworze było szaro, ponuro. Wszyscy marudzili, że nie świeci słońce i ciągle pada. Kilka lekcji później rozpogodziło się. Co zrobili? Zasłonili okna, by nie świeciło słońce.

To taki typ ludzi, któremu nie da się dogodzić. Zawsze będzie źle, bez względu na wszystko.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Tu miało być moje zdjęcie. Ale będzie zdjęcie tego pięknego owada, który zacierał łapki na mleczu. Cóż, miałam ciężki tydzień. Wizyta u ginekologa. Dostałam nowe leki, które spowodowały, że czułam się tak źle, że świadomie je odstawiłam i będę walczyć z endometriozą w inny sposób. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale branie hormonów nie działa na mnie dobrze. W dwa dni miałam zaparcia, depresyjny nastrój (wiem, że depresja to poważna choroba, sama się o nią otarłam, ale przez te dwa dni miałam ochotę tylko płakać, leżeć i nic nie robić, żeby nikt mnie nie dotykał, nie chciał ode mnie niczego), byłam apatyczna, bolał mnie brzuch, czułam ból w lewym jajniku i wiele innych. Miałam serdecznie dość. Teraz jest lepiej. I mam nadzieję, że tak będzie. Książka o endometriozie już się przepisuje na komputer. Szkoda, że nie sama. Idzie mi to na razie powoli, ale chcę, by ruszyło szybciej. Stres w pracy spowodował, że mam ochotę ją zmienić jak najszybciej. Dlatego pora brać się porządnie za książkę i w końcu spełnić marzenie. Cóż, życie nie zawsze jest piękne. Ale tylko od nas zależy, co z tym zrobimy. A ja będę walczyć! Do samego końca. #endometrioza #endowojowniczka #depresja #smutek #apatia #walka #dobreżycie #iamwarrior #warrior #książka #książkaoendometriozie #marzenia #mojemarzenie #dbamozdrowie #naturalneleczenie #wtrosceonajważniejsze #zdrowiejestnajważniejsze
Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)

Praktyka wdzięczności - po co?

Praktyka wdzięczności pozwoli ci docenić śnieg zimą, deszcz latem, a także każdą inną pogodę, sytuację, zdarzenie, osobę itd.

Co pozwoliła mi docenić praktyka wdzięczności?

Powiem tak: jest tego tak wiele, że nigdy nie dałabym rady napisać wszystkiego. Ale wymienię ci kilka takich rzeczy, które mogą cię zdziwić.

Nauczyłam się doceniać każdą pogodę. Cieszę się tak samo słońcem, jak i deszczem, śniegiem, burzą… Gdy świeci słońce, mam dużo energii. Gdy pada deszcz, myślę o rolnikach, o roślinach, o lasach, o naturze. Gdy pada śnieg cieszę się tym białym puchem i wspominam, jak to było w dzieciństwie.

Nauczyłam się doceniać ludzi, którzy są dookoła. Nawet tych właśnie wiecznie niezadowolonych. Dzięki nim wiem, jaką drogą w życiu nie chcę iść. Czyli od nich także mogłam się czegoś nauczyć.

Nauczyłam się cieszyć pracą, choć czasem ciężką. Dzięki niej mam pieniądze, a dzięki nim życie takie, jakie chcę. Nie muszę jeść byle czego. Nie muszę chodzić w rozwalonych butach. Mogę kupić sobie książkę, mogę jechać na wycieczkę.

Nauczyłam się doceniać naprawdę małe rzeczy. Cieszy mnie wspólny obiad, gotowanie. Cieszy mnie śpiew ptaków za oknem. Cieszy mnie powrót do domu po pracy. Cieszy mnie zapach lawendowego olejku. Cieszy mnie zwykły spacer, nawet w gorszą pogodę.

Żałuję, że praktykę wdzięczności rozpoczęłam tak późno, ale uważam, że było warto.

Kiedy rozpoczęłam praktykę wdzięczności?

Wszystko zaczęło się od jednej praktyki jogi, gdzie na końcu miałam położyć się na plecach i pomyśleć o trzech rzeczach, za które jestem dziś wdzięczna. Spodobało mi się to, ale nie zrobiłam tego drugi raz tak szybko, jakbyś mogła przypuszczać.

Dopiero później, gdy zaczęłam prowadzić emo notes, zaczęłam pisać, za co jestem wdzięczna.

Na początek piszę o swoim dniu – o tym, co złego, przykrego, smutnego, dziwnego się przydarzyło. Wylewam te myśli na papier, których chcę się pozbyć. A potem piszę, za co jestem wdzięczna.

To nie takie proste. Na początku pisałam 4-5 rzeczy i to z wysiłkiem. Wiesz, na początku spodziewasz się spektakularnych rzeczy. Takich, którymi aż warto się pochwalić. I wydaje ci się, że tylko za takie rzeczy będziesz wdzięczna.

A wcale tak nie jest.

Z czasem nauczysz się, że wdzięcznym można być za wszystko. U mnie pojawiają się takie rzeczy, jak:
  • czytanie o poranku,
  • praktyka jogi,
  • wspólne śniadanie,
  • gotowanie obiadu,
  • nowy smak potrawy,
  • słoneczny dzień,
  • przytulanie wieczorem,
  • ciekawe rozmowy z ludźmi,
  • nowy listek u mojej roślinki,
  • wróbelek, który usiadł na parapecie,
  • nowy obserwator na blogu…

I wiele innych.

Zdarza się, że jestem wdzięczna za coś dużego (chociażby napisanie książki), ale to rzadkość. Często cieszę się małymi rzeczami. Moje wewnętrzne dziecko jest ciągle obecne.

Praktyka wdzięczności - jak zacząć?

I na koniec mam ćwiczenie dla ciebie.

Jak nauczyć się doceniać małe rzeczy?

Weź kartkę/notes i coś do pisania. Usiądź spokojnie. Pomyśl, co cię cieszy w obrębie samej ciebie (to, że nic cię nie boli; to, że włosy ci się ładnie ułożyły itd.). Zapisz wszystko. Potem rozejrzyj się dookoła. Co cię cieszy w otoczeniu? Może być to słońce wpadające rano do sypialni, może to być jakaś ozdoba, na którą miło ci się patrzy. Pomyśl też o ludziach, na początku najbliższych. Może jesteś wdzięczna za to, że masz do kogo się przytulić? Może dzieci są wyjątkowo grzeczne? Potem pójdź dalej. Pisz jak najwięcej.

A potem praktykuj to każdego dnia. Możesz myśleć, możesz pisać. Każdego dnia chociaż 5 takich rzeczy, za które jesteś wdzięczna.

Na koniec spójrz na to i pomyśl sobie, jakie życie jest piękne i jakie masz szczęście.

Spróbujesz?

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia we wtorek!


Jeśli zainteresował cię ten temat, przeczytaj także:

20 komentarzy:

  1. Bardzo ważna jest wdzięczność, jednak łatwo o niej zapomnieć. Fajnie, że zamieściłam to ćwiczenie, będę starała się je wykonywać 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczucie wdzięczności jest nam bardzo potrzebne, podobnie jak radość. Dużo zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Też już praktykuję hehe i bardzo mam w sobie takie male dziecko. Ostatnio była tęcza na niebie i szybko wybiegłam z domu w klapkach w deszczu i zaczęłam podziwiać i fotografować tęczę po czym miałam super humor xD Też pisałam kiedyś regularnie rzeczy, które sprawiły u mnie radość, kiedyś pisałam nawet 10 rzeczy dziennie, małe ale razem uzbierały się w dużą całość

    OdpowiedzUsuń
  4. Radość z małych rzeczy i wdzięczność za każdy przeżyty dzień jest czymś wspaniałym i bardzo nam potrzebnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny wpis, nie ze wszystkim sobie radzę ale cieszy mnie zielona trawa, kwiaty, zachwycam się zachodem słońca, że byłam dzielna u dentysty, potrafię docenić małe rzeczy bardziej niż duże, może boję sie zbyt dużych emocji? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że doceniasz małe rzeczy, ale te duże też warto. Może czas popracować nad własnymi emocjami? :)

      Usuń
  6. Wdzięczność weszła mi w krew. I jakoś lepiej się z tym czuję każdego dnia. Nie prowadzę dziennika wdzięczności, ale w sumie nie jest mi on tak bardzo potrzebny...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz prowadzić dziennika, ważne, by praktykować wdzięczność w taki sposób, w jaki ci najlepiej :)

      Usuń
  7. Bardzo fajny wpis. Wdzięczność jest bardzo ważna w życiu i ja ją bardzo cenię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wdzięczność jest nam bardzo potrzebna. ZA wiele rzeczy powinniśmy być wdzięczni. Dziennika nie prowadzę, bo potrzebny mi nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham swoje życie i jestem za nie wdzięczna❤

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia