czwartek, 4 czerwca 2020

3 książki warte polecenia


Uwielbiam czytać mniej więcej od zawsze. Zaczęło się od "Ani z Zielonego Wzgórza". Potem przeczytałam resztę serii, a potem to już tak popłynęłam, że dużo czytam do dziś. Rzadko piszę o książkach na blogu, ale postanowiłam, gdzieś między tym trudniejszymi tematami, wpleść coś przyjemnego. U mnie nie znajdziecie aktualnych nowości, czy egzemplarzy przedpremierowych. Czytam to, na co mam ochotę, co gdzieś tam mnie zaciekawi. Ostatnio dużo czytam na Legimi, ale o tym będzie inny tekst. Tę serię rozpocznę tekstem o  książkach, które mam w domu, swoje, papierowe.


Nie każda z tych książek podoba mi się stricte ze względu na treść, ale każda z nich ma w sobie coś takiego, że nie oddałabym mojego egzemplarza nikomu. Mogę polecać, opowiadać, ale chcę, by stały one u mnie na półce, bo zauroczyły mnie na swój sposób.

Opowiem ci dziś o trzech książkach, trzech różnych typów, podobających mi się z trzech odmiennych powodów. Nie będę przedłużać i, wyjątkowo, od razu zabiorę się za opisywanie.

Olga Tokarczuk "Bieguni"

To książka, która ostatnio jest bardzo popularna. Czy może teraz już traci na popularności, ale jakiś czas temu każdy się na nią rzucał. Ja nie. Dostałam ją po prostu w prezencie świątecznym. Miałam w planach przeczytać coś z twórczości noblistki, bo po prostu chciałam wyrobić sobie opinię na jej temat. Przed tą książką zdążyłam przeczytać "Prawiek", który podobał mi się o niebo bardziej. A jednak "Bieguni" znaleźli się w zestawieniu. Dlaczego? 

Ze względu na treść ta książka niezbyt mi się podobała. Nie to, że jej nie rozumiałam, bo ja naprawdę staram się interpretować różne dzieła na jak najwięcej sposobów. Po prostu jej treść nie przemówiła do mnie nie tyle, bym chciała o niej opowiadać. Gubiłam się w niej, potem odnajdywałam, znów gubiłam. Męczyłam się z nią. 

Ale jest coś wyjątkowego, co mnie urzekło na tyle, by powiedzieć parę słów o tej książce. 

Styl pisania Olgi Tokarczuk bardzo mi się spodobał. Buduje ona piękne, złożone zdania. Ma bardzo bogate słownictwo. Maluje słowem i opisuje tak, że czytałam te zdania dla samego ich piękna. Nie dla treści, ale właśnie dla tego stylu, który bardzo się wyróżnia na tle innych autorów. 

Jak już mówiłam, sama treść i historie w niej zawarte mnie nie zaciekawiły, ale przez ten piękny styl pisania doczytałam ją do końca. Z jednej strony męczyłam się z treścią, a z drugiej zaś sporo o pisaniu nauczyłam się z tej książki i sama zaczęłam (mam taką nadzieję), lepiej pisać. 

Jeśli chodzi o samą autorkę, "Prawiek" mi się podobał i pewnie jej dam jeszcze szansę. 


Lorena Franco "Ona to wie"

Tę książkę także dostałam w prezencie na święta, ale wybrałam ją sobie sama. To powieść, która podoba mi się ze względu na treść. Czytałam ją z zapartym tchem i nie mogłam się doczekać końca. Napisy na okładce zachęciły mnie do jej kupna: "Ratuj siebie. Ja i tak jestem martwa.", "Wszyscy nas widzą, ale mało kto wie, kim jesteśmy".

Bohaterką książki jest Andrea (jest to hiszpańska powieść), która ma duży problem z alkoholem i tabletkami. Nie potrafi się powstrzymać. Pije i bierze leki od samego rana. Jej jedynym zajęciem jest podglądanie sąsiadów przez okno i wyobrażanie sobie niestworzonych historii o nich. Sama nie wie, czy to co widzi i to co słyszy jest naprawdę, czy to tylko halucynacje. 

Przełom następuje wtedy, gdy zaczyna podejrzewać, że sąsiad znęca się nad żoną. Gdy do Andrei przyjeżdża brat jej męża, wszystko zaczyna nabierać rozpędu, a opowieść zaczyna się zwracać w kierunku zdrady, zbrodni, nienawiści, zawiści oraz wspomnień, które zniknęły, a Andrea musi uczyć się wszystkiego na nowo. 

Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale jest to genialna powieść kryminalna, która naprawdę trzyma w napięciu i aż chce się ją pochłonąć w jeden dzień. Polecam ci ją, jeśli lubisz książki pełne emocji oraz akcji, która staje się bardzo dynamiczna. 

Christel Petitcollin "Jak myśleć mniej. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych."

I ostatnia książka, tym razem poradnik. To książka, która wiele w moim życiu zmieniła. Niektórzy mogliby powiedzieć, że w ogóle jej nie szanowałam, bo jest w środku całą popisana. A ja po prostu robiłam sobie notatki i zapiski, do których będę mogła wracać, by z tą książką jeszcze nie raz pracować. 

Powiem wprost, skusił mnie tylko i wyłącznie jej tytuł oraz okładka. Jestem osobą, która lubi analizować wszystko, dosłownie wszystko. I te masy pytań: co by było gdyby? a jeśli? a gdybym? a może? O tak, ciągle myślę i ciągle zadaję sobie pytania. 

A przynajmniej tak było przed tą książką. 

Przeczytałam ją, robiąc notatki, więc nie pochłonęłam jej w jeden wieczór. To książka, z którą trzeba pracować, bo inaczej nic z niej nie wyniesiemy.

Odnalazłam w niej siebie. Zawsze wydawało mi się, że nie pasuję do tego świata, ale jednak takich jak ja jest o wiele więcej, niż mi się wydawało. To, że myślę i działam szybciej niż inni, to że analizuję wszystko, to że nad wszystkim się zastanawiam, to że chcę wszystko wiedzieć (nie jestem wścibska, interesują mnie wszystkie rzeczy czyli np. jak to jest, że drukarka drukuje, w jaki sposób działa hamulec - konkretnie, nie ogólniki, co mają w sobie dobrego pestki dyni, jaka jest etymologia słów itd.). Po prostu lubię zadawać pytania jak małe dziecko. 

I dowiedziałam się, że to jest normalne. 

Dzięki też książce wiem, że nie jestem gorsza, że jestem po prostu trochę inna. Ale nauczyłam się też, jak mogę walczyć z tym analizowaniem. Jak mogę uspokoić umysł. I to działa. Naprawdę mi pomogło. 

Polecam ci tę książkę z całego serca. 


A ty jaką książkę możesz polecić? Napisz w komentarzu!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia w niedzielę!

22 komentarze:

  1. Też pochłonęłam całą serię książek o rudowłosej Ani. <3

    Z pozycji, które pokazałaś przeczytałam tylko tę niebieską z leniwcem. Sięgnęłam też po kolejną część, w różowej okładce i powiem Ci, że ta druga była moim zdaniem lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę przeczytać. Widziałam w Empiku jeszcze jedną z tej serii :)

      Usuń
  2. Tak, Olga Tokarczuk ma swój indywidualny styl pisania, nie do podrobienia. I są tacy, którzy go uwielbiają (patrz ja;) i tacy, dla których jest za trudny... Jej książek nie połyka się "na raz". Czytając, celebruje się chwile. Trochę patetycznie mi to wyszło;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ja bardzo lubię jej styl, bogate słownictwo, ale po prostu sama opowieść nie przypadła mi do gustu :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię książki Olgi Tokarczuk :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O yassssss, też mama jak mniej myśleć i ostatnio dostałam też drugą część 'Jak LEPIEJ myśleć', też je bardzo polecam, mimo, że jeszcze całych nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie mogę Ci nic polecić, bo raczej ne czytam książek, ale Twoja trzecia propozycja wpadła mi w oko 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio nie czytam zbyt wiele książek, dlatego też nie mam swojej ulubionej, gdy jednak będę miała chwilę sięgnę po książki Olgi Tokarczuk

    OdpowiedzUsuń
  7. Styl pisania Olgi Tokarczuk faktycznie jest wyjątkowy, podobnie jak Szczepana Twardocha :) "Prawiek" bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam kupić książkę "Jak myśleć mniej " ale jakoś odpuściłam. Ale chyba jednak się skuszę po twoje recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anie z Zielonego Wzgórza odkryłam na nowo w liceum, podobnie było z Jeżycjadą, gdy jestem zmuszana do czytania żadna książka mi się nie podoba. Dlatego ciesze się, że jeszcze raz sięgnęłam po te książki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia