niedziela, 2 września 2018

Zużycia sierpnia


Witam ponownie! Przyszła kolej na siódme już z kolei denko w tym roku. Niebezpiecznie zbliżamy się do końca roku. Nie chcę wiedzieć, jak tam się mają wasze cele i postanowienia. Jeszcze trochę czasu zostało na ich realizację. Mi całkiem dobrze idzie, choć teraz próbuję wejść w nowy rytm życia. Upały się skończyły, już nie śpię cały dzień na stojąco i mogę brać się porządnie do roboty. Mam parę pomysłów, które czekają na realizację. Chcecie posty ślubne? Albo moich ulubieńców wakacyjnych? Piszcie koniecznie. 



Kołobrzeskie SPA lekki krem do twarzy - krem z borowiną. Przywiozła mi mama z sanatorium. Bałam się, bo to naturalny krem, a po takich mam problemy skórne. Ale użyłam, raz drugi, piąty, aż się skończył. Nic złego nie zrobił, ale cudów nie zdziałał. Miał specyficzny zapach, który po posmarowaniu nie był wyczuwalny. 

Bielenda olejek kokos&aloes do mycia twarzy  - szału nie zrobił, jak widać, troszkę go tam jeszcze zostało. Więcej go nie kupię, bo zwykły żel domywał mi buzię lepiej. Lubię Bielendę (jeśli czytasz tego bloga to z pewnością o tym doskonale wiesz), ale tu się zawiodłam. 


Isana mydło w płynie Kuba - mydło to mydło, ładny zapach, wydajne, tanie i myje. Ja tam niczego więcej nie oczekuję.  

Isana żel pod prysznic z papają i hibiskusem - miłość od pierwszego powąchania. Kocham ten żel i ubolewam, bo już go nie widziałam w Rossmannach. Najpiękniejszy, jaki jest dostępny (albo już nie). Wydajny i myje, ale to wiadomo - każdy to robi. 


Lovely mineral loose powder - puder, który kupiłam na promocji w Rossmannie chyba w kwietniu lub maju. Nie pamiętam dokładnie. Zapach budyniowy (taki z torebki), słodki. Większości przeszkadza. Mi w niektóre dni także nie pasował, ale głównie nie zwracałam na niego w ogóle uwagi. Fajnie matowił. Miał lekki kolor, przez co nie bielił. U mnie na buzi mat nie trzyma się długo i już nie wiem, co robić, ale byłam z tego pudru zadowolona. Być może kupię inny z tej serii. 

Makeup Revolution Ghost Finish - dosłownie duch, bo bielił, pylił i w ogóle. Duża pojemność, niska cena, ale i jakość nie dla mnie. Może, gdybym miała cerę suchą, wielki puchaty pędzel do lekkiego omiecenia to by się sprawdził. Ale mam cerę mieszaną w kierunku tłustej i mniejszy pędzel to wpracowania pudru w skórę. I tu był problem. Używam, zużyłam jakieś 3/4 i się poddałam. Miałam przesypany do innego opakowania, bo tu mi było nie wygodnie. Więcej nie kupię. 

Wibo eyeliner - kupiłam go, bo miał cienki pędzelek, a mojego ukochanego z Paese nie mogłam nigdzie stacjonarnie dostać. Nie jest zły, jak za tę cenę. Trzymał się cały dzień, łatwo się nim malowało i był matowoczarny. Jednak zmywanie eyelinera to katorga i tylko przy Paese nie mam tego problemu, bo się po prostu odkleja. Dlatego Wibo nie kupię więcej, bo mój ulubieniec jest dostępny.

Maybelline Fit me podkład - jasny, żółty odcień, który idealnie do mnie pasował. Ale z czasem podkład zaczął mnie zapychać. Nie ma matowego wykończenia i na mojej buzi znikał, ścierał się. A szkoda, bo kolor miał idealny. Znacie jakiś podkład, który jest bardzo jasny i żółty i nie kosztuje 100 zł? 


Garnier Fructis Densify szampon - mył. Koniec. Haha. Dobry, ładnie pachniał. Włosy przetłuszczały mi się po nim normalnie, jak zawsze, po dwóch dniach. 

Schwarzkopf Taft lakier do włosów - mama mi dała resztkę na studniówkę. Użyłam go ze trzy razy i się skończył. Nie lubię lakierów i raczej ich nie używam. Ale trzymał włosy porządnie. 


I to by było na tyle. Tym razem denko było dość małe, czyli wracam już do normalnych ilości. Chociaż znów mi się trochę rzeczy kończy. A jak u was to wygląda? 

Polećcie mi fajną paletę cieni do powiek do 100 zł, proszę. Będę wdzięczna za propozycje!

18 komentarzy:

  1. Gdzie tam do końca roku, jeszcze trochę;)
    Fajne denko!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie ten podkład z Maybelline właśnie bardzo spasował i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zadnego z tych kosmetykow nie uzywalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo ja to zawsze jakichś dziwnych rzeczy używam, których nikt nie zna ;D

      Usuń
  4. Cienie z Galmshop bardzo dobrze napigmentowane i świetne kolory możesz wybrać odcienie jakiś potrzebujesz nie musisz kupować całej paletki A są naprawdę świetne �� jak zawsze nie obyło się bez przeczytania �� pozdrawiam ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Produkty mi znane, ale tylko ze sklepowych półek. Żadnego z nich nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo jasny i żółty? Colourpop ten nowy XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam palety z MUA. Są niedrogie, bardzo dobrej jakosci w porównaniu ze swpja ceną. Cienie sa lekko kremowe, nie osypuja sie i są dobrze napigmentowane. Do tego polecam baze do powiek z inglota. Trzyma sie na niej wszystko, doslownie. Co prawda mala tubka kosztuje ponad 40zł, ale warto w nią zainwestować. Jest bardzo wydajna (mi wystarcza na jakies 8 miesiecy przy uzyciu 5 razy w tygodniu) jest rewelacyjna, trzyma nawet najtańsze cienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie cienie z MakeupRevolution trzymają się na samym korektorze bez uszkodzeń aż do zmycia, wiec baza mi nie jest potrzebna ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia