niedziela, 30 września 2018

Wrześniowe denko | koszmarny bubel i parę hitów


Wrzesień gdzieś mi minął zbyt szybko. Przyznaję się do bardzo złej organizacji, ale zamierzam to zmienić. Teraz, gdy piszę ten post, Fifi leży mi na jednej ręce i staram się sklecić parę zdań, nim jej waga mnie przytłoczy. Gotuję też teraz obiad na jutro, co by po pracy nie musieć. Dobrze mi idzie taka wielozadaniowość (pod warunkiem, że jedno zadanie robi się samo). A co do zużyć ostatniego miesiąca - było ich zaskakująco mało. Ale w kolejnym miesiącu będzie więcej. 



Korektor Bell Hypoallergenic - wybrałam najjaśniejszy odcień, by rozświetlić okolicę pod oczami. Niestety ciemniał i kolor dopasowywął się do podkładu. Nie wyglądał źle, pasował mi. Starczył na dość długo (od jakoś kwietnia). Był bardzo tani. Dobrze się blendował, nie warzył się. Trochę zbierał się w zmarszczkach, ale był to znośny efekt. Trzymał się cały dzień - nawet, gdy podkład zdążył się już zetrzeć i zniknąć. Nie kupię go ponownie, ale też mało wymagającym osobom mogę go polecić. 

Semilac Mini lakier hybrydowy - kolor delicate red. Piękne bordo. Idealny kolor, długo się trzymał. Piękny i w macie i w błysku. Pewnie kupię sobie pełnowymiarowy. Polecam!


Oriflame Feet Up krem do stóp z woskiem pszczelim - mój ulubiony krem do stóp, choć nowe opakowanie jest o wiele lepsze. Ten wzięłam od mamy, który w poprzedniej pracy używała go do rąk, bo miała je mocno wysuszone. Działał na dłonie, na stopy. Zapach miodowy, który bardzo mi się podobał. Złamało mi się opakowanie przy zakrętce i żeby otworzyć, musiałabym je urwać całkiem. Ale zostało go tam malutko, więc nie będę się bawić. Na pewno kupię go kolejny raz. To było moje 4 lub 5 opakowanie. 

Ziaja liście manuka tonik - zapowiadał się fajnie, ale szybko odkryłam, że mnie zapycha. Gdy przestałam go używać, moja cera się poprawiła. Nadal mnie lekko wysypuje, ale wiem, że ten tonik był źródłem problemów. Nie kupię go ponownie, ale komuś innemu oczywiście może się dobrze sprawdzić. 

Biotanique żel węglowy do mycia twarzy - moja jedna z dwóch ulubiona marka do pielęgnacji (druga to Bielenda). Podobał mi się ten żel, ponieważ dobrze oczyszczał, skóra po nim była lekko matowa (u mnie nie długo, ale mam bardzo problematyczną cerę). Był wydajny (starczył mi na jakieś 5 miesięcy używania dwa razy dziennie). Nie podrażniał i nie powodował uczucia ściągnięcia.  Kupię go ponownie za jakiś czas. 

Isana pianka do golenia jagodowa - działa. Co tu dużo pisać. Ładnie pachnie, jest tania. To już moje chyba 3 lub 4 opakowanie. Teraz wezmę inną wersję. 

Dwie próbki kremów do twarzy - jednej już nawet nie pamiętam, a druga z Pharmaceris (używam jeszcze jednej takiej) starczyła na tyle długo, że zobaczyłam pozytywne efekty. Cera się troszkę uspokoiła. Chyba kupię pełnowymiarowy produkt. 


A jak u was z denkami? U mnie w kolejnym będzie sporo kolorówki!

12 komentarzy:

  1. Jak ja nie lubię jak mnie tonik zapycha...musi minąć trochę czasu aby potem skóra wróciła do normalności...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie żel do twarzy. Taki wydajny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to też kwestia używania, bo używam kosmetyków bardzo oszczędnie ;)

      Usuń
  3. Miałam ten tonik i u mnie nic złego nie zrobił, za to zdążył mi się znudzić, bo jest piekielnie wydajny. Oprócz niego gdzieś w zapasach mam ten krem do stóp, właśnie w tej starej wersji, reszty nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pianka z Isany jest taka dobra? Muszę kiedyś wypróbować. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam żadnego z tych kosmetyków ;) U mnie też się trochę opakowań zebrało, więc niedługo trzeba będzie opisać denko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tonik z Ziaji rowniez u mnie sie nie sprawdzil najlepiej

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia