sobota, 31 lipca 2021

Tarot, kochankowie i słowiańskie wierzenia | #przeglądkulturalny lipca

przegląd kulturalny lipca

Lipiec dobiegł końca, a ja nie wiem, kiedy uciekły te wszystkie dni. Od 7. lipca mam wrażenie, że to jeden długi dzień, przerywany zaledwie drzemkami w nocy. Niemniej jednak znajduję czas na czytanie, chociażby podczas karmienia dziecka. Czytnik to jednak genialny wynalazek, bo pozwala na czytanie "jedną ręką". Tylko dzięki temu miałam o czym pisać ten tekst. Dwie książki przeczytałam przed porodem, a pozostałe już po. Nie obejrzałam ani jednego filmu. Za to dokończyłam serial oraz obejrzałam aż jeden odcinek innego.


Książki przeczytane w lipcu


Dla odmiany od poradników oraz książek o dzieciach tym razem czytałam głównie powieści. Brakowało mi ich trochę.


"Beach read" Emily Henry


Pierwszy romans, jaki przeczytałam od naprawdę długiego czasu. Raczej stronię od tego gatunku, choć w sumie nie wiem, dlaczego. Być może chcę czytać zbyt wiele ambitnych książek z górnej półki i zapominam o tym, że czytanie może być też zwykłą rozrywką i przyjemnością. Ta książka mi o tym przypomniała i nie żałuję jej przeczytania. 

Skusiłam się na nią po tym, jak wiele dziewczyn polecało ją na Instagramie. Tak, zapisuję sobie polecenia, a gdy mam możliwość, naprawdę te książki czytam. To nie tak, że zostawiam komentarz, że o tak, super, przeczytam, a potem zapominam. Nie. Mam listę, na której jest już coś koło setki pozycji i wciąż dopisuję nowe, które polecacie. Skrupulatnie po nie sięgam. 

"Beach read" to lekka książka, która będzie idealna na letnie wieczory, najlepiej na plaży. Cóż, ja czytałam swoją w domu, pomiędzy kolejnymi skurczami. Nie ważne. 

Opowiada ona o January, która jest autorką romansów. Właśnie przenosi się do domu zmarłego ojca, który okazał się kłamcą. Załamana January przestała wierzyć w prawdziwą miłość... a jak ma pisać romanse, nie wierząc w to, co pisze? Następuje blokada twórcza. 

Pech chciał, że jej sąsiadem jej kolega ze studiów - także pisarz, którego życie wcale nie potoczyło się lepiej niż życie głównej bohaterki. Podejmują oni zakład, który ma ciekawe warunki. Czy rozwinie się z tego romans? A może to tylko letnia przygoda? 

Przeczytaj i się przekonaj. Polecam tę książkę na właśnie takie lekkie, letnie dni czy wieczory. W ramach relaksu i dobrej zabawy. 

Moja ocena to ★★★★★★★ (7/10)


"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk


W lipcu nadrabiam powieści. Zaczęłam czytać na Empik Go książkę o słowiańskich zwyczajach i wierzeniach. Ciekawe, jakby wyglądał świat, gdyby tamte wierzenia przetrwały...

Autorka "Szeptuchy" właśnie taką historię opowiada. Mamy XXI wiek, ale w Polsce nadal panują słowiańskie wierzenia, zwyczaje, przesądy. Główna bohaterka powieści studiuje medycynę i chce zostać lekarzem. Jednak - ku jej rozpaczy - musi odbyć roczny staż u szeptuchy. Takie prawo. 

Wyjeżdża na wieś, gdzie poznaje starą szeptuchę. Uczy się od niej fachu, PR-u oraz wszystkiego na temat wierzeń słowiańskich, których dziewczyna dobrze nie zna, bo jest ateistką w tym politeistycznym kraju. Nie wierzy ona ani w bogów, ani w metody "leczenia" szeptuchy. 

Chciałabym opowiedzieć coś więcej, ale niestety - Empik Go nie pozwolił mi przeczytać całej książki. Jednak spodobała mi się na tyle, że chętnie ją dokończę w innym czasie. Być może wypożyczę ją z biblioteki, albo nawet sobie kupię, bo historia jest naprawdę ciekawa i porywająca - być może przez to zestawienie postępu z prasłowiańskimi wierzeniami. Przeczytałam jakieś pół tej powieści i naprawdę polecam. Sama żałuję, że nie mogłam jej dokończyć. 

Moja ocena to ★★★★★★★★ (8/10)


"Kochankowie i pisarze" Lily King


Pobrałam tę książkę na Legimi, bo miałam potrzebę powrotu do czytania powieści. Nie bardzo wiedziałam, co chcę przeczytać, a ten tytuł mnie zaintrygował. Nie czytałam opisu, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Czy zakochałam się w tej książce?

Nie. 

To najbardziej przeciętna książka, jaką czytałam w ostatnich miesiącach. Taka totalnie bez wyrazu, z długimi opisami mało znaczących rzeczy, sytuacji, osób. Nie chcę powiedzieć, że jest nudna, ale na pewno nie jest porywająca. 

Opowiada o dorosłej kobiecie, która ma długi i musi je spłacić. Jest pisarką - to znaczy: stara się napisać powieść, ale jeszcze jej się to nie udało. Pracuje w restauracji (której opisów mamy aż nadmiar). Jej matka nie żyje, co jest powtórzone milion razy. A do tego spotyka się z dwoma facetami i kompletnie nie wie, czego chce od życia. 

Sama fabuła jest w porządku, ale książka napisana jest w taki sposób, że jej czytanie nie jest zbyt przyjemne. Wlecze się niemiłosiernie przez te zbyt długie opisy. W sumie pamiętam z niej tylko ogólny zarys akcji, ale osób, miejsc i tego wszystkiego, co się tam działo - nie. Czytałam ją do końca tylko dlatego, że myślałam iż historia jakoś się rozwinie. Tak się nie stało i samo zakończenie także nie było zbyt satysfakcjonujące. 

Moja ocena to ★★★★ (4/10)


"Ekstremista" Remigiusz Mróz


Trzecia książka Remigiusza Mroza z którą miałam do czynienia okazała się bardzo przyjemna. Tym razem trafiłam na serię z Gerardem Edlingiem. Szczerze powiem, że nie zwracałam uwagi na to, z jakiej serii jest ta książka - po prostu wyskoczyła w nowościach na Legimi, więc pobrałam ją, spragniona porywającej powieści. Okazała się dobrym wyborem. 

Książka bazuje na niechlubnym wyzwaniu Blue Whale Challenge, czyli "grze" dla dzieci i nastolatków, która polegała na wykonywaniu na początku niewinnych wyzwań, które kończyły się ostatecznym wyzwaniem - odebraniem sobie życia. Remigiusz Mróz na podstawie wydarzeń z 2016 roku napisał swoją wersję takiej "gry", która była zarządzana przez jednego człowieka. 

Powieść rozpoczyna się ciekawie, a z czasem akcja nabiera tempa. Nie miałam ochoty się od niej oderwać, ale nie mogłam sobie pozwolić na zarwanie nocy. 

Fabuła zaczyna się zaginięciem dziewczyny, po której została tylko karta tarota. Czy jest ona wskazówką? Tego nie zdradzę. Dziennikarka, Małgorzata Rosa bada tę sprawę i zwraca się o pomoc do Edlinga, który godzi się jej pomóc. Podczas ich spotkania dochodzi do próby samobójczej pewnego chłopaka, który także zostawia po sobie kartę tarota. Dziennikarka i były prokurator zaczynają szukać sprawcy, wpadając na kolejne tropy. Który z nich okaże się dobry? Przeczytaj sama. 

Moja ocena to ★★★★★★★★★★ (10/10)


Seriale obejrzane w lipcu


"Opowieść Podręcznej"


Dokończyłam oglądanie "Opowieści Podręcznej". Z tego co wiem, to już ostatni sezon. Z jednej strony się cieszę, bo te ostatnie odcinki były już trochę naciągane, a z drugiej mi smutno, bo jest to jeden z lepszych seriali, jakie oglądałam. 

W ostatnim sezonie liczyłam na polegnięcie Gilead'u, ale to się nie stało. W zamian za to mamy ciężarną Serenę Joy, co jest niejako cudem, biorąc pod uwagę okoliczności, przez które wcześniej nie mogła mieć dzieci. Fred zaczyna się płaszczyć przez żoną, ale czy doprowadzi to do rozejmu między nimi? 

No i June, która stara się ocalić córkę, a jednocześnie uciec z Gilead'u. Ukrywa się wraz z innymi podręcznymi, ale niestety nie na długo. Ciągłe komplikacje, kolejne ofiary i wojna, która toczy się na granicy... 

Zakończenia nie byłam w stanie przewidzieć, co akurat lubię, bo to oznacza, że serial mnie czymś zaskoczył. Naprawdę myślałam, że w ostatnim odcinku zobaczymy upadek Gilead'u, ale jesteśmy świadkami czegoś zupełnie innego. 

Polecam, jeśli masz mocne nerwy. 

Moja ocena ostatniego sezonu to ★★★★★★★ (7/10)


I to już wszystko w lipcu. Na razie staram się odnaleźć w nowej rzeczywistości. 

A ty co ciekawego przeczytałaś lub obejrzałaś w lipcu? Napisz w komentarzu - chętnie zapoznam się z twoimi propozycjami!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

16 komentarzy:

  1. Opowieść podręcznej i Szeptucha mnie ciekawi. Świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Koniecznie sprawdź! "Opowieść Podręcznej" (1 sezon tylko!) jest na podstawie książki - wg mnie gorsza niż serial (i to jedyny taki przypadek!), ale możesz przeczytać :)

      Usuń
  2. Ja w lipcu głównie takie filmy i seriale mało ambitne, które mnie rozluzują i rozśmieszą : )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnej z książek przeczytanych przez Ciebie w lipcu, ale mam w planach "Beach read", bo teraz zaczytuję się w lekkich powieściach.
    Z kolei "Opowieść podręcznej" znam tylko w wersji książkowej. I nie zamierzam tego zmieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się spodoba! :) "Opowieść podręcznej" to jedyny przypadek w którym twierdzę, że książka jest gorsza ;)

      Usuń
    2. O, to ciekawe, że "Opowieść podręcznej" w wersji książkowej jest według Ciebie gorsza! To w takim razie muszę obejrzeć ten serial, skoro jest lepszy!

      Usuń
  4. Przypomniałaś mi, że miałam zacząć czytanie Szeptuchy, która jakimś cudem zginęła pod stertą innych czytadeł. Cieszę się, że ma Twoją rekomendację, bo kiedyś obawiałam się jakości.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Szeptuchę" chętnie bym przeczytała :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia