wtorek, 29 października 2019

Ciągłe zmęczenie | endometrioza


Obiecałam sobie, że nie będę wszystkiego zwalać na chorobę. Obiecałam sobie, że nie będę dawać sobie taryf ulgowych, bo jestem chora. Nie chciałam specjalnego traktowania ze względu an moją chorobę. I teraz jest tu i piszę dla was o tym, jak z tego zrezygnowałam. Jak godzę się na ból, godzę się na inne traktowanie i odpuszczam. Bo endometrioza to nie tylko ból brzucha przy okresie.


Zebrałam już notatki na wpis o całym cyklu przy endometriozie. Napiszę go oczywiście, ale troszkę to zajmie. Jednak teraz chciałabym wam jeszcze troszkę przybliżyć samą chorobę i jeden z jej objawów. 

Endometrioza - objawy

Oczywiście, pierwsze objawy endometriozy to silny (nienormalnie silny) ból brzucha podczas okresu, bóle między cyklami, bolesne owulacje, silne krwawienie podczas okresu. Trwa on oczywiście długo (u mnie 6-8 dni). To takie podstawowe objawy. Do tego dochodzą torbiele czekoladowe (czyli nowotwory łagodne, operacyjne), z którym także się borykam. Ale też...

Endometrioza - ciągłe zmęczenie

...dochodzi do tego ciągłe zmęczenie. Od soboty rano (po nocce) do niedzieli (do 11) przespałam 20 godzin. Dużo prawda? I to nie pierwszy raz. Organizm ciągle walczy. Każdego dnia. Walczy z bólem (który ostatnio towarzyszy mi często) oraz z samą chorobą. Pochłania mnóstwo energii, a ja... dwie godziny po wstaniu chcę znów spać. 

Mój organizm pochłania energię na czynności, których nie zauważam (czynności życiowe, tak to nazwijmy), a przez to ja nie mam siły na inne rzeczy. Jeśli mam do wybory odpoczynek i pracę... wiadomo co wybiorę. 

Chociaż kiedyś taka nie byłam. Kiedyś nie odpuszczałam. Aż się nie zajechałam i pierwszy raz nie przespałam 19 godzin praktycznie z rzędu. Była tam jakoś dwugodzinna przerwa. Potem nauczyłam się, że z tym nie wygram. Zdrowe odżywianie nic nie daje. Praca nie pozwala na zachowanie jakichś tam schematów (godzin kładzenia się do łóżka itp.). 

Teraz, gdy mam do wyboru odpoczynek - wybieram go. Nie wmawiam sobie, że coś muszę. I, choć ciągle walczę z wyrzutami sumienia, odpuszczam. Zamiast napisać tekst - śpię. Zamiast pracować do nocy nad czymś, zostawiam to w połowie. Odpuszczam, zlecam innym.

Kiedyś nie chciałam specjalnego traktowania. To, że jestem chora, to nie znaczy, że mam mieć lepiej od innych. Ale zrozumiałam coś. Jestem chora. Nieuleczalnie. W tym momencie mam gorzej od innych. Więc jeśli mogę sobie gdzieś ułatwić życie - powinnam to zrobić. 

W imię czego dźwigam ciężkie rzeczy? W imię równości? Tylko, że osoba, która zrobiła to za mnie - za chwilę o tym zapomni. A mi ból brzucha będzie o tym przypominał jeszcze kilka dni. 

Endometrioza - nieuleczalny problem

Tak, endometrioza na chwilę obecną jest nieuleczalna. Oczywiście, podczas operacji może okazać się jeszcze, że lekarz się mylił i wcale jej nie ma. Ale szansa na to jest mniejsza niż 1%. O wiele, wiele mniejsza. Dlatego powoli się z tym godzę i uczę, że życie w pojedynkę, bycie zosią-samosią to nie rozwiązanie. A zaharowywanie się na śmierć, bo przecież tak trzeba, nie jest dobre. 

16 komentarzy:

  1. To niestety teraz częsta przypadłość, wszystkim chorym życzę zdrowia☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że niezwykle ciężko było mi zaakceptować własne niedyspozycje, gdy byłam po jednej a potem po drugiej operacji. (nie była to endometrioza,)pokłosie tych zabiegów czułam jeszcze długo. I przeszłam przez wszystkie fazy - najpierw że dam radę, potem, denerwowanie się na siebie samą aż w końcu akceptacja. Teraz czuję się juz OK, ale lekcję jaką wyniosłam z tego, zapamiętam na długo...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję operacji, ale ważne, że wyciągnęłaś z tego jakieś lekcje :)

      Usuń
  3. Dużo, dużo zdrowia Ci życzę. Z tym spaniem mam podobnie, bardzo szybko się męczę, muszę odespać jeśli mało spałam. Jeszcze ten okres jesienny temu sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrówka dużo życzę. Endometrioza to paskudna choroba, która atakuje coraz więcej kobiet :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście w moim otoczeniu nie ma osób borykających się z tą chorobą i oby tak zostało. Domyślam się jakie to uciążliwe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Cię, że potrafisz otwarcie pisać o tym problemie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo siły życzę!
    Ostatnio coraz częściej mówi się o tej chorobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, bo świadomość ludzi jest bardzo mała... nawet wśród lekarzy, i to ginekologów.

      Usuń
  8. Życzę Ci dużo zdrowia i siły

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia