POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Ulubieńcy listopada: kosmetyki, jedzenie i inne

koci punkt widzenia

Czego już bardzo długo nie było na blogu? Ulubieńców! W ostatnim czasie pojawiło się sporo porządnych artykułów bardziej poradnikowych, ale pamiętajmy, że jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy czasem czegoś lekkiego. Końcówka roku to dla mnie znów czas na małe zmiany, ale będę je wdrażać stopniowo. Powrót lekkich tekstów to jedna z nich. Mam nadzieję, że ci się spodoba!

Listopad upłynął mi bardzo szybko. Na pewno pojawi się kolejny tekst z serii Tu i Teraz, w którym wszystko wyjaśnię. 

Ulubieńcy listopada


Najlepszy kosmetyk do ciała - Bielenda Eco Nature nawilżający balsam do ciała

Bielenda Eco Nature nawilżający balsam do ciała

W listopadzie starałam się smarować ciało każdego dnia, ale nie jest to dla mnie łatwy nawyk, bo wieczorem przeważnie padam na twarz, a Mały Człowiek nie chce spać, więc jak on zasypia, to zasypiam i ja. Ale starałam się jak mogłam. 

Balsam przyjemnie pachnie - śliwka kakadu, mango, jaśmin. Zapach nie utrzymuje się długo i dla mnie jest to plus, ponieważ i tak smaruję się wieczorem, a nie chcę, by przeszkadzał mi zbyt intensywny zapach. Cieszę się nim chwilę i to mi wystarcza. Ale jeśli szukasz czegoś, co będzie długo pachnieć - nie kupuj. 

Jeśli chodzi o nawilżenie ciała, dla mnie jest ono odpowiednie. Balsam bardzo dobrze nadaje się do codziennej pielęgnacji i moja skóra między użyciami nie jest sucha. Czasem używam go tez do rąk, bo stoi w łazience i tu też sprawdza się bardzo dobrze. Ma pompkę, co dla mnie jest dużym plusem, bo wygoda jest nie do opisania. Nic mnie tak nie denerwuje, jak ściskanie tubki tłustymi dłońmi. 

Kosztuje 27,99 zł w Rossmannie. 


Najlepszy kosmetyk do twarzy - Soraya Kombucha krem matujący do twarzy na dzień (cera tłusta i mieszana)

Soraya Kombucha krem matujący do twarzy na dzień (cera tłusta i mieszana)

Miałam w ciąży taki epizod, że moja cera była przesuszona. Teraz jest odwrotnie - wróciła do dawnej "kondycji" i znów potrafi się przetłuszczać. Krem z Sorai miał być dla niej ratunkiem i na szczęście bardzo dobrze się sprawdził! 

Ładnie pachnie, ale ten zapach także nie utrzymuje się długo. Nawilża skórę, chociaż suche skórki nadal pozostają. Mi to nie przeszkadza, ale jeśli szukasz czegoś bardziej nawilżającego - nie kupuj. 

Szybko się wchłania, Buzia nie jest po nim całkiem matowa, ale też nie świeci się jak latarnia. Dla mnie to taki naturalny, zdrowy wygląd. Nie przetłuszcza się zbyt szybko, nie ma uczucia ściągnięcia, nie trzeba dokładać kremu w dzień. Sama używam go rano i wieczorem i to zdecydowanie wystarcza. 

Na plus jest też objętość kremu - 75 ml. Skoro już mi się sprawdził, to cieszę się z większej objętości. Jedyne, co można poprawić to opakowanie. Wkładanie każdego dnia palców do słoiczka nie jest zbyt higieniczne. Przed użyciem myję ręce! Kosztuje on 24,99 zł w Rossmannie, ale ostatnio był na dużej promocji. Warto na niego polować! Jestem ciekawa, czy inne kosmetyki z tej serii też są takie dobre. Jeśli korzystałaś - daj znać!


Kolorówki tym razem nie będzie, bo malowałam się od października raz, więc naprawdę nie mam co polecić. Może w grudniu się to zmieni. Ale mam do ciebie prośbę! Poleć mi w komentarzu dobry podkład, który naturalnie wygląda na twarzy! Będę wdzięczna :)


Ulubiona herbata - Lidl Lord Nelson Earl Grey z cytryną


Piłam tę herbatę litrami, więc jak mogłabym jej nie polecić! W sumie to piję ją litrami od paru lat, więc tym bardziej jest warta polecenia. Liptona nie lubię, bo nie lubię mocnej herbaty. Ta jest dla mnie idealna. Piję z miodem, albo cukrem lub syropem bzowym (polecam na odporność oraz przy przeziębieniach. W ciąży stawiało mnie to na nogi!). 


Ulubione słodycze - Lidl Fin Carre biała czekolada z całym orzechami laskowymi


Nie znalazłam w życiu lepszej czekolady, naprawdę. To takie moje guilty pleasure. Guilty (winny), bo jednak przeginam z tą czekoladą i jem jej za dużo. Szczerze - potrafię pochłonąć tabliczkę w kilka godzin. Ale w rozsądnych ilościach polecam z całego serca. 

"Ale biała czekolada to nie czekolada" - jak ci nie smakuje, to nie jedz i tyle. Ja uwielbiam, ale staram się ograniczać. V. mi w tym pomaga. 

Ogólnie wszystkie czekolady z tej serii są pyszne i słynny Nussbeisser nie jest tak dobry jak one. 


Canva - program do tworzenia grafik


Grafiki w Canvie tworzę już od dawna, ale teraz robię w niej też e-booka o endometriozie. Podoba mi się prostota tego narzędzia i intuicyjność. Naprawdę wszystkie opcje są widoczne od razu, nie trzeba kombinować ani się denerwować. Nie mam wersji premium, ale domyślam się, że jest jeszcze lepsza. Na moje potrzeby bezpłatna wersja na razie wystarcza. 


Na Instagramie czasem pojawiają się zdjęcia tworzone w Canvie właśnie. Wszelkie grafiki, które były na blogu do pobrania, także tworzyłam w tym narzędziu. 


Planer roczny Pani Swojego Czasu


Dlaczego wcześniej go nie miałam? Ratuje nam życie i to dosłownie. Gdyby nie on, nasza lodówka byłaby oblepiona karteczkami, bo aż tyle mamy różnych spraw do załatwienia. Urzędy, lekarze, wyjazdy... to tylko kilka kategorii. Wystarczy wpisać w planer i nikt nikogo nie pyta, nie trzeba sto razy powtarzać, kiedy, co i jak. Ja mam duży problem z pamiętaniem dat, ale i nie jestem wyrozumiała, gdy ktoś zapomina. Dlatego zawsze, gdy V. pytał, kiedy coś, to odpowiadałam mu w nerwach, że ile razy można powtarzać... Teraz się to już nie zdarza. To naprawdę spore ułatwienie. 


Ulubiona książka, film

"Moja mroczna Vanesso" opinia




Na dziś to tyle! Napisz w komentarzu, jacy są twoi ulubieńcy listopada! I koniecznie daj znać, czy podobał ci się dzisiejszy, luźniejszy wpis. 

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!