piątek, 30 października 2020

Planer idealny, dwa świetne seriale i sesja jogi na ciężkie czasy | ulubieńcy października

notes pełen czasu planowanie

Nastały ciężkie czasy dla Polski, w których marzę (ja, introwertyczka, przywiązana do ojczyzny, która zachwyca mnie swym pięknem, swą naturą, ale niestety nie ludźmi. Ja, która zawsze deklarowała, że nie ucieknie z tego kraju) o wyjeździe jak najdalej stąd. Bez obracania się za siebie. W poszukiwaniu nowego, lepszego życia. Tylko, czy da się gdzieś takie znaleźć? Na razie i tak jestem uwiązana, co najmniej do obronienia licencjatu (o ile wcześniej nie wylecę ze studiów, ale staram się, jak mogę, by zostać na nich jak najdłużej). Szukam więc wytchnienia, przyjemności, zapomnienia choć na chwilę tego wszystkiego, co dzieje się dookoła. Robię, co mogę, by pomóc, by wesprzeć, by oddychać spokojnie i spać bez koszmarów. Piszę, maluję transparenty, uczę się. Oglądam seriale. Dawno nie czytałam... A dziś podzielę się z tobą moimi ulubieńcami. Mam nadzieję, że ci się spodoba i - tak jak ja - uśmiechniesz się choć na chwilę. 


Październik trochę tak minął mi między palcami. Pierwszy tydzień załatwiałam rzeczy związane ze studiami oraz chorowałam troszkę. Nie pamiętam zbyt wiele z tamtych dni. Potem uczyłam się, powtarzałam przez rozpoczęciem studiów. A potem... oj potem to była jazda bez trzymanki. Nauka, praca, sen. I tak ciągle. Od poniedziałku do piątku w pracy, a w weekendy w szkole (od 8 rano do 18:30 wieczorem). Nie narzekam, absolutnie! Uwielbiam się uczyć. A pracować muszę, by się utrzymać i mieć za co żyć na jakimś tam poziomie. Co ja mówię! Nie jakimś, na DOBRYM poziomie. Na godnym (czego nie można powiedzieć niestety o życiu w tym kraju). Cóż, teraz niezależność finansowa i oszczędności są jeszcze ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Zapamiętaj to sobie!

I tak te dni sobie mijały, ja się uczyłam, spałam, pracowałam. Trochę jadłam, trochę o siebie dbałam. Zepsuło mi się auto, ale już jest sprawne i mam nadzieję, że tak zostanie. Coś często płata mi figle, ale niestety, taka jest właśnie złośliwość rzeczy martwych. Spędzałam też czas z najbliższymi, bo mimo wszystko chcę dla nich go znaleźć. 

Nauczyłam się też nie robić nic na siłę. Nie mam ochoty czytać książek po całym dniu pracy i nauki. Za to oglądam seriale, dwa aktualnie (choć to takie małe kłamstwo, bo jeden z nich właśnie skończyłam). 

Najlepsze seriale Netflix - październik 2020

Mam tylko konto na Netflix. HBO Go wykupię znów, gdy będzie kolejny sezon Opowieści Podręcznej. Jeśli nie oglądałaś, obejrzyj koniecznie. Z niego dowiesz się, co czeka nas w tym kraju dalej (władzę w Gileadzie przejmuje skrajnie religijna partia, która odbiera kobietom prawa i sprowadza je do roli inkubatorów, które mają rodzić dzieci na zamówienie). Ciężki serial, ale bardzo pouczający. Szkoda tylko, że nasze władze wzięły go za praktyczny podręcznik rządzenia. 

Ale, ale! Nie teraz na Gilead pora, bo oglądałam dwa zupełnie inne seriale. I te dwa seriale są tak bardzo różne od siebie, że aż dziwne iż oba oglądała ta sama osoba. 

Pierwszy z nich to Ty (You), czyli serial, którego właśnie oglądam sezon drugi. Idzie mi to topornie, ale tylko dlatego, że oglądałam go po angielsku i z angielskimi napisami, przez co nie chcę w międzyczasie nic robić. No i nie oglądałam, jak padam na twarz, bo i tak się nie mogę wtedy na nim skupić. Ale tak czy tak, bardzo polecam. 

Serial ten opowiada o mężczyźnie, który zakochuje się w kobiecie, ale nie jest to ckliwy romans. Owy mężczyzna ma psychopatyczne zapędy i postanawia zrobić wszystko dla dobra ukochanej. Zobacz sama, do czego jest w stanie się posunąć. 

Według mnie to świetny thriller psychologiczny. Nie jestem dobra w opisywaniu gatunków, ale właśnie te dwa słowa według mnie najlepiej go oddają. Mamy monologi wewnętrzne, ciekawe rozmowy, różne zachowania do analizy. Ciekawie zbudowana fabuła, która trzyma w napięciu. Polecam!

Drugim serialem za to jest nowość Netflix'a, serial w Top 10 na świecie, czyli... Emily w Paryżu (Emily in Paris). To dla mnie taki właśnie serial na ciężkie czasy, gdy po prostu chcę zająć czymś umysł, uśmiechnąć się i zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Idealny na przyjemny wieczór. Można się przy nim pośmiać, ale też wzruszyć. 

Emily wyjeżdża do Paryża, by tam pracować. Jej pierwszy błąd, który niszczy jej reputację to... nieznajomość języka. Ale Emily popełnia jeszcze wiele innych faux pas. Dzięki nim właśnie mamy przedstawione dwa zupełnie różne światy: nowoczesną Amerykę oraz klasyczną, elegancką Francję. Co wyjdzie z ich połączenia? Zobacz sama. 

Niebywałą zaletą tego serialu są krótkie odcinki po około 30 min. Na razie jest ich tylko 10 (jak dobrze pamiętam), ale liczę na więcej!

Jesienny czas - ulubieńcy października 2020

Niewątpliwie na miano ulubieńców tego miesiąca zasługuje kilka rzeczy stricte związanych z jesienią, która nastała nawet nie wiem kiedy. Przez pandemię nie pamiętam za wiele wiosny, lato przeciekło mi przez palce i już znów mamy jesień, a za chwilę przyjdzie zima. 

Moje jesienne uprzyjemniacze czasu to:
  • wiadro herbaty, czyli mój litrowy kubek na herbatę. Robię w niej np. owocową herbatę, dodaję pomarańczę, cytrynę, jabłko i piję taki pyszny, aromatyczny i gorący wywar;
  • gorąca czekolada, na którą przepis znajdziecie na moim instagramie (w wersji wegańskiej oczywiście);


  • Netflix, koc i łóżko, w których spędzałam wieczory po zajęciach na uczelni oraz te, które mogłam tam spędzić, bo nie musiałam jechać na nocną zmianę do pracy;
  • ciepłe swetry, które uwielbiam i tak naprawdę już pod koniec lata nie mogę się ich doczekać;
  • moje ulubione buty (trapery) w brudno-różowym kolorze (takim trochę wpadającym w brąz), za kostkę, sznurowane (bo tylko sznurowane buty lubię. Nie uznaję zamków - chyba że w kozakach); 
  • ciepłe jesienne kolory, które nas teraz otaczają (na ubraniach, butach, drzewach, ziemi, dookoła).

Ulubiona rzecz - październik 2020

Tak, zdążyłam, choć myślałam, że te dwie rzeczy zaliczą się już do ulubieńców listopada. Na szczęście paczka dotarła dziś i już dziś mogę śmiało powiedzieć, że są to moje prze-naj-ulubieńsze rzeczy do planowania ever. Nigdy nie miałam lepszych i wiem to od pierwszego użycia. Myślę, że piękne strony będę ci pokazywać co jakiś czas (na instagramie pewnie częściej), bo będę w obu notesach tworzyć z wielką przyjemnością. 

Papier gładki, przyjemny w dotyku, dość gruby (marker do podpisywania płyt przebija, ale nie ma się co dziwić. Za to farby - bez problemu, nawet nie niszczą stron). Przyjemnie się pisze, maluje, rysuje. A jeszcze przyjemniej będzie się planować w Notesie Pełnym Czasu od Pani Swojego Czasu z kolekcji #pastelove oraz w Szkicowniku z kolekcji #kreatywnychill (chwilowo niedostępny w sklepie), który będzie mi służył do prowadzenia emo-notesu. 



Dodam tylko, bo ceny mogą cię zaskoczyć, że uwielbiam notesy, planowanie i tworzenie w bullet journalach, więc wydanie takich pieniędzy na notes w moim przypadku nie powinno cię dziwić :) po za tym, ta jakość jest warta każdej złotówki to raz, a dwa - Olę Budzyńską i cały jej #gangpsc uwielbiam, więc wspieram chociażby kupując ich produkty. Pani Swojego Czasu popiera też #strajkkobiet, więc tym bardziej chciałam się odwdzięczyć. 

Ulubiony trening - październik 2020

Był jeden taki trening, a raczej sesja jogi, którą polubiłam w tym miesiącu najbardziej. Wrzucam poniżej:



Podoba mi się to, że jest na tyle krótka, by zrobić ją spokojnie każdego dnia. Na tyle prosta, bym nie miała z nią najmniejszych problemów. A jednocześnie dobrze rozciąga i potrafi rozruszać całe ciało, które - zasiedziane - tego ruchu bardzo potrzebuje. Polecam, by spróbować - tym bardziej, jeśli pierwsza sesja jogi jeszcze przed tobą. Juliana ma przyjemny głos, którego miło się słucha. A do tego ta sceneria... 



Myślę, że tym miłym akcentem zakończymy dzisiejszych, troszkę nietypowych, ulubieńców. Musisz się przyzwyczaić, że nie u mnie najlepsza szminka, najlepsze ubranie itd. Wszystko się zmienia, moje upodobania, ale i czas na pewne aktywności. I w tym miesiącu nie miałam ochoty na czytanie książek, za to poleciłam ci dwa seriale. Czasem mam ulubiony trening, a czasem nie. Każdy dzień, tydzień, miesiąc... każdy rok jest inny. Zmieniamy się przez cały czas i zmieniają się nasze upodobania. 

A ty, jakich miałaś ulubieńców w tym miesiącu? Podziel się koniecznie w komentarzu!

Zapraszam cię także na mojego instagrama, gdzie w weekend pojawią się następujące treści:
  • sobota - aktywności na ciężkie czasy,
  • niedziela - planowanie i organizacja (studia i praca).
A oprócz tego każdego dnia staram się tam wrzucać wartościowe treści!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

Wyświetl ten post na Instagramie.

#strajkkobiet jest bardzo ważny, ale nie możemy zapominać też o sobie, swoim dobrym samopoczuciu. O ile może ono być dobre w dzisiejszych czasach. W ankietach na stories odpowiadacie, że trzeba wam takich zwykłych, codziennych tematów. Więc są. Pudło z kosmetykami od @bliskonatury stało u mnie już parę dni. Peeling zdążyłam użyć. Reszta czeka na swoją kolej. Dzięki zakupom przez internet kupuję mniej, bo muszę się bardziej namyślić, bo mam czas. Kupuję rozważniej, bo zakupy robię maksymalnie raz w miesiącu. Moje nowości to: Peeling do twarzy @vianek.pl - drugie opakowanie. Jestem zakochana. Żel pod prysznic @yope_soap uwielbiam tę markę! Krem do stóp Cafe mimi Odżywka do włosów też @yope_soap Próbki proszku do prania @klareko Próbki można wybierać samodzielnie :) Na drugim zdjęciu dokładniej widać wszystkie produkty. Znacie? Lubicie? ❤ #kosmetycznezakupy #kosmetykinaturalne #naturalnekosmetyki #zakupyprzezinternet #zakupy #openbox #vianek #klareko #bliskonatury #yope #żelpodprysznic #peelingdotwarzy #kremdostóp #cosmetics #autumncosmetics #jesiennapielegnacja #onlineshopping #dobreznatury #naturalnapielęgnacja #planowaniezakupów

Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)

22 komentarze:

  1. Emily w Paryżu chętnie bym obejrzała. Pół października przechorowałam, cholera wie na co, bo nie mogłam dodzwonić się do przychodni, aż w końcu odpuściłam. Izolację narzuciłam sobie sama, koty już mnie mają dość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi przychodniami... Moja mama ma ten sam problem :( a kotom się nie dziwię! haha :D

      Usuń
  2. Nie ma nic lepszego niż kubeł gorącej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się zbieram do tego serialu Emily w Paryżu już się zbieram od dłuższego czasu i się zabrać nie mogę :D A co do tego wyjechania z kraju to mam identycznie jedyne co mnie trzyma to chłopak który ma gospodarstwo i studia ale oczywiście to drugie czasami wcale :p
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jogę, ja ćwiczę z Yogini Melbourne i SaraBeth Yoga☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć. :) Fakt, źle się dzieje w naszym kraju i również słyszę od znajomych, że myślą o wyjeździe. Co ja mówię - nawet ja i mój partner parę razy poruszyliśmy ten temat. To bardzo przykre, bo jeszcze trzy-cztery lata temu w życiu bym nie powiedziała, że będę brać pod uwagę coś takiego. Co do Twoich jesiennych ulubieńców - jak super, że ktoś lubi trapery tak bardzo jak ja! :) Taki wielki kubek z pewnością przydałby się mojej siostrze, uwielbia pić herbatę w oszałamiających ilościach. :) Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne podsumowanie miesiąca. Żyjesz w zgodzie ze sobą, nie robisz nic na siłę... to najlepszy przepis na szczęście :)!!!
    Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten serial o Paryżu do mnie ewidentnie woła za każdym razem jak odpalam Netflixa :D Lubię takie lekkie, poprawiające humor treści, szczególnie teraz. Dlatego wczorajsza niedziela z "Grease" w roli głównej była tak udana :)
    Jogę praktykuję niemal codziennie, bo ona też poprawia mi humor. Lubię jednak tą po polsku i tutaj prym wiodą u mnie filmy Gosi Mostowskiej. Sam jej głos już mnie odpręża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie lekkie seriale też są potrzebne ;)

      Ćwiczyłam czasem z Gosią :)

      Usuń
  8. Seriali nie oglądam, bo nie mam na nie czasu. Jogę kiedyś bardzo lubiłam i mam zamiar do niej wrócić, muszę sobie poszukać jakieś ćwiczenia dla początkujących.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z reguły o tej porze zmagam się spadkiem nastroju, ale nic tak nie poprawia humoru jak gorąca czekolada i dobry film :) Muszę zobaczyć tą Emily w Paryżu. Póki co wieczorami oglądamy jeszcze Teorię wielkiego podrywu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiałam się ostatnio nad yogą ale trochę mnie nudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. co do seriali, bardzo chce obejrzeć "Opowieść podręcznej" od dawna ten tytuł jest na mojej liście, "You" zaczęłam oglądać ale po trzech odcinkach odpuściłam, a o serialu "Emily w Paryżu" mam tako samo zdanie jak Ty, fajny lekki serial w sam raz na jesienny wieczór.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia