POZNAJMY SIĘ!
Hej! Jestem Klaudia i zapraszam cię do mojego miejsca w sieci. Jeśli chcesz ułatwić sobie życie i odzyskać czas dla siebie - dobrze trafiłaś. Nauczę cię, jak sprawić, by żyło ci się łatwiej oraz jak zadbać o siebie (szczególnie gdy nie masz czasu ani pieniędzy). Pokażę ci także, jak oszczędzać pieniądze. Mam nadzieję, że miło spędzisz u mnie czas. Chciałabym być dla ciebie wsparciem. Prywatnie jestem żoną wspaniałego mężczyzny i mamą Małego Człowieka. Lubię się rozwijać i nie potrafię stać w miejscu. Mam minimalistyczną duszę, która ciągle każe mi pozbywać się nadmiaru. Lubię czytać i spędzać czas na świeżym powietrzu.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jestem coprywriterką z doświadczeniem w pisaniu tekstów na blogi, strony www, sklepy internetowe. Piszę także teksty we współpracy z markami (Poster Store, Bee.pl). Napisałam dwa ebooki, które możesz zakupić w moim sklepie. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

W zdrowiu i w chorobie kot przy tobie będzie


Po domu chodzi ostatnio dziwne stworzenie. Niby wygląda jak Pańcia, ale to nie ona. Ona nigdy nie szczekała. Od paru dni nie mówi normalnie, tylko szczeka. A jak próbuje mówić, to i tak szczeka. Przy okazji, prawdziwa Pańcia zniknęła właśnie parę dni temu. Jej osobę zastąpiono tą marną podróbą. Cóż, pewnie innej na stanie nie mieli. Trzeba zadowolić się tym, co jest.


Tata zabrał tę pseudo mamę do lekarza. I ten lekarz dał jej takie leki, które przywrócą ją do normalności. To znaczy, że będzie mówić po polskiemu, a nie szczekać. Ciekawe, kiedy to nastanie... Chociaż ja myślę, że to i tak się nie uda. Bo pańcia nie jest zmieniona, tylko zamieniona. To nie ona. Nie leki jej dawać, tylko ją wywieźć gdzieś do lasu i zostawić, a przywieźć tą prawdziwą. I wszyscy będą szczęśliwi. Tamta będzie mogła szczekać sobie gdzieś w lesie i nikomu nie będzie przeszkadzać. A nam nie daje spać...

Pseudo mama wzięła te dziwne ciasteczki, których nie chciała nam dać i zaczęła się transformacja. Być może to zadziała. Na chwilę obecną mamy zbyt mało danych. 

Położyła się na kanapie. Obiekt zamknął oczy. Siedzę obok niego i pilnuję. Obiekt oddycha płynnie, poszczekuje. Nic nie mówi. Nadal ma zamknięte oczy. 


Idę sprawdzić, co u Toffiego i słyszę, że obiekt się rusza. Wracam na kanapę. Obchodzę, sprawdzam zmienne, to jest: zagniecenia kocyka, ułożenie włosów, sposób oddychania. Nastąpiły zmiany. Obiekt mnie zauważa. Otwiera oczy. Widzi mnie! 

Aaaa.... nie krzycz. Nie panikuj. 

- Hej Fifi - powiedział obiekt. 

Zabrzmiał jak... MAMA!

- Mamo? - zawołał Toffi. 

- Chodź się przytul - mówi. Zamyka oczy. 

Transformacja się powodzi. Obiekt nadal poszczekuje, ale są widoczne postępy. 


Update. 

Mama wróciła do siebie. Obyło się bez wywożenia obiektu do lasu na pożarcie wilkom. Wszyscy przeżyjemy, a mama nie będzie już szczekać, bo wie, czym to grozi. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!