POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Koci punkt widzenia: ostatni dzień


Od rana coś o mnie gadają. Moja Pani mówi, że wcale nie muszę być dziewczynką. Może jestem chłopcem. Ale co ona tam wie. Nie zna się i tyle. Czuję się tak samo jak zwykle. Ciekawe, co by pomyślała, jakbym jej powiedziała, że jest chłopcem. Pewnie by mnie wyśmiała. To samo ja zrobiłam, gdy mi tak pierwszy raz powiedziała. Ale ona stwierdziła, że tak tylko sobie miauczę i tyle. Jak zawsze. W ogóle mnie nie rozumie. 

Dali mi jeść. I znów coś mówią o tym, że to może być mój ostatni posiłek, jako dziewczynki. Ja ich kompletnie nie rozumiem. Zjem, umyję się i idę spać. Nie będę ich więcej słuchać. Koniec z tym. 

Moja Pani mnie podniosła i obudziła. Ale udaję, że śpię, bo nie chcę, żeby znów zaczęła wymyślać. Ale ona mną potrząsa. Otworzę jedno oko. 

To był błąd. Teraz wie, że nie śpię. Ech... 

Mówi, że idziemy na spacer. Ojej! Zakładamy szelki. Bardzo lubię moje szelki. Aczkolwiek trochę ją pomęczę i nie dam się tak łatwo. 

Po kilku minutach ładnie włożyłam głowę do środka, a potem łapki. Pochwaliła mnie. 

Wyszliśmy w inną stronę niż zwykle. Dlaczego minęliśmy mój park? I co z drzewami? Czemu nie mogę iść na drzewa? Chcę... Iść... Na... Drzewa!!! 

Włożyła mnie do torebki. To by było na tyle z drzew. Poszliśmy w jakieś dziwne miejsce. Nigdy tu nie byłam. Jakieś budynki. Tylko budynki. I... Drzewo! Chcę na drzewo! 

Ups. 

Prawie wypadłam z torebki. Ale opłacało się. Mogę iść na drzewo. Kocham drzewa. 

Ściągnij mnie! No ściągnij mnie! Nie wejdę więcej na drzewo, ale mnie ściągnij. Nie patrz się tak. Zrób coś... 

Wzięła mnie na ręce. I chciała otworzyć jakieś drzwi. Ale zamknięte. Mogłam sobie znów pochodzić po ziemi. Tylko znów nie ma drzew... 

Mówi, że przyjechała pani weterynarz. Ciekawe co to. Do czego to może służyć? 

Weszliśmy przez te zamknięte drzwi. Moja Pani znów mówi, że nie wie, czy jestem chłopcem, czy dziewczynką. Oooo. Położyła mnie na stole, koło pani weterynarz. Może służy to do miziania po brzuszku? 

Grzecznie leżałam, ale ona mnie nie miziała po brzuszku... Szkoda. Nie będę dłużej leżeć. Idę sobie stąd. 

Gdy wstałam i chciałam iść, moja Pani mnie przytuliła. A pani weterynarz powiedziała, że jestem chłopcem. 

Oj. 


Ps. Historia prawdziwa. Niech będzie zachęceniem do pójścia do weterynarza, jak tylko dostanie się zwierzaka. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!