poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Joga o poranku | Zdrowe nawyki


Ponad miesiąc temu zaczęłam wprowadzać zdrowe nawyki, pozytywne zmiany w moim życiu. Mam tyle planów, tyle pomysłów, że śmieję się, że na koniec roku będę świecić na zielono od tego wszystkiego. A nawet jeśli - nic do stracenia, przynajmniej nie będę potrzebowała światła. Jednym z takich nawyków jest joga o poranku. Dziś mija 29 dzień z rząd, bez ani jednego dnia przerwy. 


Jak zacząć ćwiczyć jogę rano?

Praca na zmiany a joga 

Dzwoni budzik. Mam taką pracę, że nie ważne, jaki dzień tygodnia - te budziki mi towarzyszą. Pory także są różne. Gdy mam drugie zmiany - jest najłatwiej. Wstaję między 7 a 9. Nie mam jeszcze ściśle określonej godziny pobudki, bo potrzebuję czasem  mniej, a czasem więcej snu. Gdy mam nocki - ten poranek bardzo się przesuwa. Przeważnie jest to 13-14 godzina. A przed pierwszą zmianą? Wtedy wstaję po 4 rano. 

Zaraz po budziku staram się wyjść z łóżka i iść (przeważnie do toalety, a zaraz po tym) na matę. Jest ona ciągle rozłożona. Wystarczy stanąć i zacząć ćwiczyć jogę. Nic trudnego, prawda? Wszystko wydaje się bardzo proste w teorii. W praktyce nie jest tak kolorowo. 

Powiem wam coś ważnego. Jestem osobą, która ma słomiany zapał, ale jak już coś wejdzie mi w nawyk - nie pozbędę się tego. Na początku jest mi bardzo trudno. 

Jak się zmotywować do codziennej jogi?

Motywacja na różnych płaszczyznach jest bardzo ważna. Najlepiej, gdy oddziałuje na różne bodźce. 

Moje sposoby na zmotywowanie się

Dobrym pomysłem jest (oczywiście, jeśli miejsce na to pozwala) zostawienie rozłożonej maty. Dlaczego? Pomyśl sobie, że wstajesz rano. Już ci się nawet nie chce ćwiczyć, a perspektywa rozłożenia maty jeszcze bardziej zniechęca. Gdy jest ona rozłożona - wystarczy na niej stanąć. 

Bardzo lubię zapisywać wszystko: cele, osiągnięcia itp. Mam swój Bullet Journal i w nim zapisuję cele na każdy tydzień (niedługo będzie o tym wpis). Tam wpisuję sobie: codzienna joga po przebudzeniu. Rysuję 7 krateczek. Każdego dnia zamalowuję. 

Dlaczego to jest dla mnie skuteczne? Lubię, gdy coś wygląda estetycznie. A co wygląda lepiej, od rządka idealnie zamalowanych krateczek? Jeśli jakiś dzień pominę, nie wygląda to już tak ładnie. Jeśli coś jest głupie, ale działa, to wcale nie jest głupie. W tych słowach jest sporo prawdy. 

Oprócz tego na instagranie obserwuję parę kont, na których dziewczyny pokazują różne asany. Potem wizualizuję sobie, jak ja będzie wyglądać, robiąc takie rzeczy. To także bardzo motywuje. 

Ostatnim moim sposobem jest motywacja słowna. Mój chłopak lubi pytać co jakiś czas: A ty dziś nie idziesz witać słońca? Żeby zadał to pytanie, wystarczy, że pójdę najpierw do łazienki. Oczywiście zaraz po tym kieruję się na matę. 

Mierz siły na zamiary

Lepiej nie postanawiaj sobie, że od razu osiągniesz sukces. Myśl realnie, a stawiaj sobie też cele, które wymagają odrobiny wysiłku. Ja postanowiłam przez pierwsze dwanaście tygodni codziennie rano wykonywać sekwencję powitania słońca. Znałam już ten układ, nie musiałam się go uczyć. 

Ważne dla mnie było ustalenie, w jaki sposób ćwiczę. Otóż każdą asanę robię na trzy oddechy. Odpowiedni dla mnie czas, by trochę rozciągnąć mięśnie. Dodatkowo - rozplanowałam sobie różny czas ćwiczeń na różne dni. I tak: przed pierwszą zmianą robię sekwencję raz. gdy mam drugie i nocki - dwa razy. W dni wolne staram się trzykrotnie powtórzyć. Dobre podejście jest gwarancją sukcesu. Gdy nie mam siły - wystarczy raz. Czasem, gdy coś wypadnie i muszę się szybko ogarnąć - robię sekwencję raz na 1-2 oddechy. Ważne, by choć ten jeden raz ją zrobić. 

Kluczem do sukcesu jest nietrzymanie się sztywnych ram. Jeśli nie masz ochoty, a zaplanowałaś sobie trzy powtórzenia - zniechęcisz się bardziej. Zamiast tego zrób jedno. Ważne, by podejść, rozciągnąć się i zrobić coś dobrego dla organizmu. Lepszy jeden mały kroczek, niż jego brak. Przynajmniej idziesz do przodu :)

Joga rano - korzyści

Po pierwsze buduje nawyk codziennego dbania o ciało. Jeśli skupiasz się także na medytacji, a sama joga nie jest dla ciebie tylko sportem - również działa na duszę i umysł

Po drugie joga wzmacnia ciało. Ćwicząc chwilę dziennie, codziennie na pewno po jakimś czasie zauważysz pierwsze efekty wzmocnienia ciała. U mnie np. mniej trzęsą się już ręce, a i kręgosłup ma się lepiej. 

Po trzecie joga wycisza umysł. Naprawdę. Joga już dawno pomogła mi wyjść ze stanu bliskiego depresji. Ratowała mnie już nie raz. Każdego dnia rano warto się wyciszyć, a potem zacząć spokojnie dzień. 

Po czwarte joga wpływa na giętkość ciała. Nie, nie każdy musi robić mostek i szpagat. Nie na tym to polega. Ale mięśnie powinno się delikatnie rozciągać, chociażby po to, by unikać ryzyka kontuzji, naderwania ścięgien. 

Po piąte joga poprawia cyrkulację krwi. Angażuje do ćwiczeń całe ciało. Joga to ruch, pamiętajcie o tym. 

Po szóste poprawia funkcjonowanie narządów wewnętrznych. 

Po siódme - zwiększa siłę mięśni. Jeśli ktoś myśli, że joga to tylko rozciąganie - jest w błędzie. Powiem szczerze, że do niektórych asan trzeba mieć tyle siły, że można im nie podołać ani za pierwszym, ani za 15 razem. 

Po ósme - poprawia naszą postawę, prostuje kręgosłup i niweluje jego ból. 


Efekty po ćwiczeniu jogi

Pierwsze efekty widzimy od razu - wyciszenie, spokój w głowie. Do tego mniejsze napięcie w kręgosłupie. Inne efekty widać dopiero po czasie. Po kilku-kilkunastu dniach zauważysz większy zakres ruchu, stwierdzisz, że twoje ręce, czy nogi są silniejsze. Tak naprawdę efekty zależą od nas samych, od zaangażowania, predyspozycji oraz samych chęci. Jeśli będziesz sobie wmawiać, że to nie działa, masz rację - nie zadziała. Ale działa to też w drugą stronę. Jeśli będziesz wierzyć w dobre skutki i pozytywne efekty, na pewno takie zauważysz. 

Zrobiłam zdjęcia w pierwszym tygodniu ćwiczeń. Zrobię w ostatnim (nie przestanę później ćwiczyć, chodzi mi tylko o zakończenie pierwszego wyzwania i porównanie efektów). Ja już (po 4 tygodniach) widzę efekty, a przede mną jeszcze 8 tygodni. 




Mam nadzieję, że udało mi się wyczerpać temat i przekonać was, że warto i że te kilka minut da się znaleźć. Joga nie musi być wymagającym godzinnym treningiem. Wystarczy nawet te 5 minut, albo 2. Chociaż chwila dla własnego zdrowia. A gwarantuję wam, że efekty zobaczycie. 

20 komentarzy:

  1. Świetnie napisane najważniejsze kwestie! Przede wszystkim - święta racja, że najważniejsze jest w ogóle ruszyć cztery litery, czyli lepiej zrobić codziennie mały kroczek, niż nastawiać się od razu na jakieś wyczyny i rekordy. Jak ja sobie zrobiłam szczegółowy plan ile jakich asan i powtórzeń codziennie zrobię, to z pięć razy zaczynałam i po tygodniu miałam dość. A jak po prostu zaczynam bez planu i robię ile mi wystarcza energii i siły, to się okazuje, że ćwiczę coraz więcej i chętniej. I z tą rozłożoną matą - dokładnie tak! Musi leżeć i wołać "chodź do mnie" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też robiłam sobie takie plany i tak, jak ty - zaczynałam, ale nie kończyłam. Ostatnio dałam sobie więcej luzu i to działa bardzo motywująco :)

      Usuń
  2. Powitanie słońca jest genialne na poranne rozruszanie. Trzy cykle wystarczą i człowiek jakby mocną kawę wypił :) A jak się zmotywować? Znaleźć dobrego nauczyciela. Ja zakochałam się w jodze gdy znalazłam kanał Yoga with Adriene na YouTubie - Adriene to najpiękniejsza dusza, jaka chodzi po ziemi, a programy, którymi się dzieli potrafią zdziałać cuda :) I chociaż nienawidze ćwiczeń fizycznych, na myśl o jodze aż mi się japa cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczę sobie ten kanał na YT, bo nie znam. Ja ćwiczę głównie z BohoBeautiful :)

      Usuń
  3. Ostatnio właśnie zastanawiałam się, czy zacząć ćwiczyć jogę. Nawet znalazłam kurs jogi, który odbywa się niedaleko mojego mieszkania. Jedynie brakuje impulsu, żeby zacząć :D Twój wpis na pewno zachęca do tego, żeby chociaż spróbować, bo istnieje wiele korzyści z tego typu ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekaj na impuls, bo on nigdy nie nadejdzie. Ktoś musiałby cię tam siłą zawieźć i zostawić. Zacznij sama, wtedy zobaczysz efekty :)

      Usuń
  4. Kiedyś ćwiczyłam jogę, a teraz na a razie rower, jakieś cardio lub interwały :--)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też ćwiczę jogę, to wspaniała aktywność!☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że joga to nie do końca to co mnie w sporcie kręci. Zdecydowanie wolę pobiegać czy zwyczajnie zrobić trening cardio. Jednak nic nie działa tak cudnie na zmęczone mięśnie jak właśnie sesja jogi, dlatego wpisuję ją w plan ćwiczeń obowiązkowo raz w tygodniu...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny pomysł z tym zostawianiem rozłożonej maty. Ja też bardzo lubię jogę, ale mam problem aby się zmotywować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc nie czekaj na motywację, tylko po prostu rusz tyłek i zacznij :)

      Usuń
  8. Kiedyś próbowałam jakoś nie szczególnie polubiłam, ale ostatnio znowu mam ochotę spróbować, tyle korzyści :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kilka podejść do jogi, ale to chyba nie dla mnie. Aczkolwiek korzyści ma sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem sztywna jak drewno, więc nawet przy prostych pozycjach mam problemy z ich wykonaniem, ale nawet krótkie i proste sesje sprawiły, że nie jestem tak spięta i mniej mnie bolą plecy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia