piątek, 15 marca 2019

Picie wody dla opornych | wykaz miejsc zdatnych do picia wody


Na podłodze stoi ona. W blasku swej chwały, pozłacana, idealna. Okrągła, bez żadnych zarysowań, zabrudzeń i odprysków. Świeżo umyta i pachnąca. Genialna w swej prostocie, a przy tym niesamowicie złożona. Ona. Miska z wodą. Ale ta woda... jakaś wczorajsza. Wołasz swojego człowieka, on wlewa ci świeżą wodę. Wąchasz. Sprawdzasz łapką temperaturę. Chcesz się napić, ale... ta woda jakaś taka podejrzana, podotykana i w ogóle blee... nie. Lepiej jej nie pić. 


Musisz znaleźć inne źródło do napojenia się. Bezpieczniejsze, mniej podejrzane i czyste. 

Wskakujesz na zlew. Zawalony górą naczyń. Człowieki w ogóle nie dbają o porządek. Jest. W garnku po przedwczorajszej zupie. Woda, idealna. Pijesz. Przechodzisz dalej. Śmierdząca woda z brudami w środku? Idealna. Nie to, co ta obleśna z czystej, świeżej, pachnącej miski, która stoi w blasku swej chwały. 

Warto od razu przeanalizować pozostałe miejsca, z których picie wody jest bezpieczniejsze, niż z miski do tego celu przeznaczonej. 

Miejsca, z których picie wody jest bezpieczniejsze, niż z miski do tego celu przeznaczonej
(Wszystko według kota oczywiście!)

  1. Zlew z brudnymi naczyniami pozalewanymi wodą - im brudniejsza, starsza i bardziej zużyta woda - tym lepiej. Im mniej w niej iście kocich smaków (to jest mięsa), tym lepiej. Najlepiej sprawdza się woda po zupie. 
  2. Naczynia posiadające w sobie wodę (wiadomego lub niewiadomego pochodzenia) - u nas najlepiej sprawdza się woda po gotowaniu jajek. 
  3. Naczynia posiadające w sobie wodę do jakiegoś celu - chociażby garnek z wodą i warzywami (potocznie zwany zupą). Najlepiej, gdy już jest na kuchence - lekko podgrzana woda smakuje dużo lepiej. 
  4. Jeśli jesteśmy nadal w kuchni - kran. Kran to magiczne poidełko, które ukazuje się tylko najbardziej wierzącym kotom. Samo poidełko ma na calu zaspokojenie potrzeb napicia się koteczka, ale... przy okazji woda z kranu jest bardzo twarda i trzeba ją porządnie gryźć. Picie to jest ciężkie, ale dla oddanych kranikowi koteczków jest to godne poświęcenie. 
  5. Nadal pozostając jedną nogą w kuchni, ale drugą już w salonie i to z poranną herbatą, zajmiemy się własnie owym kubkiem z herbatą. Herbata jest robiona z wody. Woda jest dla kotów. Kot pije herbatę. Logiczne. Tylko odwróć się na chwilę i już cały łeb (na wszelki wypadek zaklinowany w kubku, coby go nie wyciągnąć) z językiem na czele pochłaniać będzie ten napój bogów. Nie wiem tylko, czyich bogów. 
  6. Przy okazji tylko wspomnę, że mleko, soki, zwykła woda - z kubka czy szklanki smakuje sto razy lepiej. 
  7. Skoro już pijemy herbatę poranną w salonie, warto wspomnieć o wazonie z kwiatami. Kwiaty kot najpierw musi zjeść, a potem - ku uciesze tłumu - wsadzić łeb do wazonu i pić starą wodę (trochę tylko zajeżdżającą stęchlizną). 
  8. Czy na parapetach (meblach, podłodze) posiadasz rośliny doniczkowe? Tak? Wiesz, jak pyszna jest woda, która nie zdążyła się do końca wchłonąć w ziemię? A w sumie to i ta wchłonięta nie jest zła, tylko ziemia zostaje między zębami (i na podłodze...). 
  9. Pamiętasz, że nie zamknąłeś okna, a pada deszcz? O tak, to bardzo czasochłonne, ale da się napić takiej wody (czy to z moskitiery, którą masz w oknie, czy też przez tą szparę dwucentymetrową, przez którą na się wystawić łapę). 
  10. Posiałaś rzeżuchę? Na wacikach nasączonych wodą? Tak, z tych wacików też da się napić. Trzeba tylko taki ukraść i wycisnąć z niego wodę. Nasiona opcjonalnie rozsiać na kanapie lub stole.
  11. Łazienka to kraina słynąca z dostatku wody pitnej. Zacznijmy od umywalki. Nie ważne, czy to woda w niej, czy płynąca do niej czy ta już odpływająca. Woda z umywalki smakuje co najmniej jak z życiodajnej rzeki.
  12. Brałaś prysznic? Taka pyszna woda, jeszcze z pianą jest smaczna oraz zapewnia ciekawe doznania. Bąbelki strzelające w nos i rozpryskujące się na milion maleńkich kropelek. Nie dość, że się kot napije, to jeszcze pobawi. 
  13. Toaleta. kraina czystej, aromatycznej wody. Tylko trzeba się dobrze zaprzeć, by do niej nie wpaść, ale ewentualne ryzyko jest wskazane, by osiągnąć nirwanę płynącą z kanalizacji. 
To już wszystkie miejsca. Macie jakieś swoje typy? Piszcie koniecznie, niech inni także się od was nauczą :)


6 komentarzy:

  1. O rany...Koty to wszystko robią na opak;))) Fajne te Twoje kocie opowieści:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że teraz - nie mając już kotów - będzie mi trudniej je pisać :(

      Usuń
  2. ale sie usmialam😀 cudowne to jest i prawdziwe. moja kocina to mi jeszcze kawe wypija z kubka jak tylko sie zagapie na chwile😁😈😉😉

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas koty piją... z miski psa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia