POZNAJMY SIĘ!
Nazywam się Klaudia Jaroszewska i pochodzę z Dolnego Śląska. Od dziecka uwielbiam pisać, nic więc dziwnego, że zdecydowałam się na założenie swojego miejsca w sieci. Jestem założycielką bloga Koci Punkt Widzenia. Blog działa od 29 grudnia 2016 roku. Interesuję się ekologią, zdrowym stylem życia oraz organizacją i rozwojem osobistym. Na blogu poruszam także kwestie związane z endometriozą, na którą choruję. Czasem (kiedyś co tydzień) pojawiają się tu także humorystyczne teksty o kotach.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Kocia medytacja


Fifi leży spokojnie na kanapie. Nie zamyka oczu. Patrzy przed siebie i nawet nie mruga. Pomińmy kwestię, że koty raczej mrugają rzadziej niż ludzie. Nie, nie o to mi chodzi. Mam na myśli, że nie rozprasza się niczym. jest skupiona na jednym, z pozoru mało istotnym punkcie. Tylko z pozoru, bo ten punkt jest ważny. Statyczny, nieruchomy, niezmienny. Jak ona. Co robi? Medytuje. (na końcu historyjka po kociemu)


Koty medytują wiele razy dziennie. Ten moment, gdy patrzy w przestrzeń, albo i nawet ma oczy zamknięte, ale nie śpi, to ten moment, w którym medytuje. Skupia się na sobie, swoim wnętrzu, spokoju. Koty to na ogół spokojne zwierzęta. Tak, czasem biegają bez celu - by rozładować energię. Czasem są agresywne, ale tylko wtedy, gdy muszą odeprzeć atak (dla nas może być to dziwne, ale nasze niektóre zachowania tak traktują). 

Zauważmy jednak, jak często patrzymy na te zwierzęta, gdy spokojnie leżą, siedzą... zastanawia nas, po co to robią. 

Po co medytują? 

By osiągnąć wewnętrzny spokój i szczęście.

I wiecie co? Musimy brać z nich przykład, bo nie możemy się ciągle zadręczać problemami. 

Kot, gdy ma problem, rozwiązuje go lub o nim zapomina, jeśli nie ma na niego wpływu. Nie roztrząsa miliona możliwości. Odpuszcza.

I my nauczmy się odpuszczać, gdy trzeba. 



- Fifi, co robisz? - pyta Toffi. 

- Leżę - odpowiadam. 

- I po co? Chodź się gryźć! - krzyczy. 

- Sam się weź ugryź i daj mi spokój - mówię do niego, ale on nie słucha. Gryzie mnie w ogon. Co jak co, ale ugryźć w ogon? Oddaję mu i w pewnym momencie lecimy jak ta kula sierści przez mieszkanie. Kłaki się sypią. Krew się leje (żartuję oczywiście). 

I nagle, koniec. 

Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Obrażenia znikome. Toffi kładzie się na podłodze i myje tylną łapę. 

Ja kładę się na kanapie i zamykam oczy. Wdech i wydech. Było, minęło. 

Komentarze

  1. Mmmmrrrrrrrrrrrrmmmm

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam kocie medytacje i gonitwy, ale nie wtedy, kiedy ich trasa przebiega przez moje kosmetyki, kiedy się maluję 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czytam książkę Koci punkt widzenia. Wiele możemy się od nich nauczyć. Nawet powinniśmy! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. I tej medytacji powinniśmy się uczyć od Kotów!;) Fajnie to opisałaś:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!