wtorek, 6 lutego 2018

Przegląd kosmetyków do makijażu: bazy, krem BB, podkłady, korektor


W dzisiejszym przeglądzie zajmiemy się kosmetykami mokrymi do makijażu twarzy. Mam tu bazę matującą, rozświetlającą, krem BB oraz dwa zupełnie różne podkłady. Dodatkowo będzie tu mój korektor w płynie. Zrobiłam błąd na zdjęciach, ale to nic - nie znalazły się tu dwa korektory w kredce, ale będą one we wpisie o kosmetykach w kredkach itp. do oczu. Myślę, że nie będzie to wielkim problemem. 


Kosmetyki w poście poukładałam w sposób taki, że najpierw będą bazy, potem krem BB, podkłady oraz korektor. Czyli ułożone są według stopnia krycia. Zapraszam do czytania. 



Oriflame The ONE illuskin face primer - rozświetlająca baza pod makijaż. Na początku nie przypadła mi do gustu. Wiecie, cery mieszane kochają mat. Jednak z czasem, gdy mój makijaż zrobił kilka postępów i przeszedł kilka rewolucji, zaczęłam tę bazę stosować i w sumie można powiedzieć, że się z nią polubiłam. Daje ona efekt rozświetlający - na początku myślałam, że bardzo, ale teraz - po czasie myślę, że jest to dobry efekt zdrowej cery. Podkład na nią nałożony wygląda świeżo i ładnie. Nie wiem, czy przedłuża ona trwałość podkładu - chyba tego nie zauważyłam. Mogę jednak powiedzieć, że zdecydowanie nawilża buzię. Dla mnie to dodatkowy plus. 
Kiedyś używałam jej także jako rozświetlacza i w tej kwestii jest świetna. Kosztuje ona w regularnej cenie 29,90 zł. Jak widzicie na zdjęciu - można śledzić jej zużycie. Wydaje mi się dość wydajnym produktem. 



Golden Rose mattyfying & pore minimising make-up primer - czyli matująca i wygładzająca pory baza pod makijaż. jest ona silikonowa i przyjemna w dotykaniu. Na twarzy ładnie się rozprowadza. Faktycznie zmniejsza widoczność porów i chętnie smaruję nią twarz, nawet gdy nie używam podkładu. Cera wygląda po niej o wiele zdrowiej. Co do matowienia... mat to na pewno nie jest, ale cera jest gładka, jedwabista i przyjemna w dotyku. Nie błyszczy się bardzo, ale matowa nie jest. Podkłady nie bardzo się z nią lubią, ale możliwe, że to ich wina. Ja tę bazę lubię jako kolejny krok w pielęgnacji po kremie. Kupimy ją już za 19,90 zł. 



Na powyższym zdjęciu macie pokazane bazy na skórze. U góry znajduje się Golden Rose - jak widać, nie ma tam matu. Niżej jest rozświetlająca baza, co widać. Na twarzy daje znacznie delikatniejszy efekt. Tutaj chciałam pokazać jej całkowite i maksymalne możliwości. 



Under Twenty matujący krem BB - kupiłam go z myślą o używaniu latem. Ale jakie było moje zaskoczenie, gdy po nałożeniu na twarz wcale skóra nie była matowa, a zamiast tego świeciła się cała. Dałam mu czas, ale bez pudru jest to bardziej mokry efekt - z pewnością nie matujący. Ale, ale. Odcień ma idealnie dobrany do mojej cery, co jest stosunkowo trudne do zrobienia, bo nawet najjaśniejsze podkłady są dla mnie za ciemne. Przyjemnie się ją nakłada, choć w konsystencji ma w coś takiego, co mi przeszkadza. Po przypudrowaniu ładnie się trzyma i jest matowa. Schodzi równomiernie. Można uzyskać nim nawet średnie krycie, ale lepiej nie przesadzać z ilością. Kosztuje on około 17 zł (jest dostępny w Rossmannie). Na lato zdecydowanie go polecam, choć jeśli oczekujecie matu od razu - na pewno się wam nie spisze. 



AA Matt - podkład matująco-wygładzający w odcieniu aż 103 - light beige. Dostałam go od mamy i po lecie sprawdzał się dobrze, jeśli chodzi o kolor. Ale przez resztę roku jest dla mnie za ciemny. Mam za to na niego sposób, ale o tym za chwilę. Nakłada się go przyjemnie. Krycie buduje się do średniego. Trzyma się ładnie cały dzień, po przypudrowaniu pudrem MUR (a że on troszkę bieli, to idealnie rozjaśnia mi ten podkład). Całkiem matowego efektu nim nie osiągniemy, ale nie jest to tak mokry podkład, jak krem BB. Możliwe, że kupię go ponownie, ale w o wiele jaśniejszym odcieniu. Ważne jest to, że nie ciemnieje on jakoś zauważalnie i dobrze nakłada się każdą metodą. Kosztuje około 15 zł i jest dostępny w Rossmannie. Mimo wszystko, nie należy on do najwydajniejszych produktów. Ale za tę cenę, nie jest to jakaś szczególna wada. 


Oriflame Giordani Gold Liquid Silk Foundation - podkład jedwabiście matujący z Oriflame stał się hitem już wielu kobiet na świecie. Jest on bardzo rzadki, nabiera się go pipetą. Niesamowicie wydajny. Lekki, jedwabisty w konsystencji. Matuje ładnie, ale nie płasko. Szczerze mogę powiedzieć, że mogę go zostawić nieprzypudrowanego, ale na co dzień (przy moim ruchu itp.) wolę jednak go troszkę zabezpieczyć. Można stopniować krycie do niemal pełnego, ale jeśli nałożymy go za dużo, skóra będzie wyglądać na suchą i niezbyt zdrową. Trzyma się ładnie przez cały dzień. Wypróbowałam go także na studniowce i tam się także spisał. A musiał się wtedy trzymać 14 godzin w tym kilka ciągłego tańczenia. I dał radę. Jest świetny, ale niestety - najjaśniejszy odcień jest dla mnie odrobinę za ciemny. Puder z MUR go rozjaśnia, ale szkoda mi, że nie ma jeszcze jaśniejszego. Kosztuje on sporo, bo 69,90. Na promocjach około 20 zł mniej. Ja mój wygrałam. 



Kolory od góry: Giordani Gold, AA, Under Twenty. Jak widać, AA jest najciemniejszy i puder musi go nieźle rozjaśniać, ale robię to specjalnie - zmuszam ten puder do tego. Podkład z Oriflame jest lepszy pod względem koloru, ale wciąż dla mnie odrobinę za ciemny. Za to krem BB jest idealny pod względem koloru. Jak widać, każdy z nich ma jakieś wady i zalety. Ważne jest to, że żaden nie ciemnieje. 


Oriflame The ONE everlasting concealer - korektor płynny. Używam go najczęściej pod oczy i na mój nos po przejściach (już nigdy nie będzie w jednym kolorze - obtarłam go niesamowicie podczas nurkowania w Morzu Czarnym, potem poprawiłam. A ostatnio jeszcze zrobiłam piękne salta i przewroty na schodach, poobijałam się nieźle, a nos - no cóż, zawsze już będzie miał czerwoną pręgę przez środek). Z krycia jestem zadowolona, jak i również z tego, że nie wysusza on skóry pod oczami. ładnie się rozprowadza i współpracuje z powyższymi podkładami i kremem BB. Można delikatnie stopniować jego krycie. Jest bardzo wydajny. Ja swój przelałam do pojemnika po korektorze z Loreala, bo wygodniej mi się rozprowadza tą pacynką. Co do koloru - jestem prawie zadowolona. Wydaje mi się, że jest minimalnie różowy, ale może to tylko moje widzi-misię. Kosztuje on 29,90 zł w regularnej cenie - na promocjach 10 zł mniej. 


Tutaj możecie zobaczyć jego kolor. Zauważyłam, że minimalnie ciemnieje, ale na zdjęciach tego uchwycić nie mogłam. 

Jakie możecie polecić mi bazy pod makijaż? Znacie jakieś mego jasne podkłady i korektory, które nie ciemnieją? Jacy są wasi ulubieńcy w tych kategoriach? Piszcie śmiało!

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubię podkład Liquid Silk, ma naprawdę dobre krycie, ale zawsze drżę, że ta buteleczka mi się rozbije. No i nie przepadam na pipetą jako aplikatorem. Bazę z The One bardzo lubię, choć aktualnie używam bazy w perełkach z Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie przeglądy - jako że nie jestem w dziedzinie kosmetyków ekspertką, lubię wiedzieć na co zwrócić uwagę:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotychczas nie używałam baz pod makijaż, bo nie miałam takiej potrzeby, ale wczoraj zakupiłam z ciekawości rozświetlającą bazę z Golden Rose ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia