wtorek, 3 sierpnia 2021

Tu i teraz | lipiec 2021

tu i teraz lipiec

Siadam do tego testu, choć już słyszę, że Mały Człowiek nie śpi. Na razie jest z tatą, ale pewnie jeszcze tylko chwilę. Pora karmienia. Ciężka noc za nami i nikt mi nie wmówi, że wstawanie do dziecka kilka razy w nocy jest przyjemne. Przerywany sen - po półtorej lub dwie godziny ciągiem - wcale nie jest dobry. Czuję to, ale na razie nie marzę nawet o przespanej nocy. Cieszę się tym, co mam. A mam prawdziwe szczęście, że założyłam rodzinę z człowiekiem, który jest prawdziwym partnerem i wspiera mnie jak tylko może. Głównie dlatego mam w ogóle czas na pisanie, które kocham całym swoim sercem. 


Czuję się...


Zmęczona! I to jak! Lipiec zaczął się spokojnie, ale już 7. dnia zmieniło się wszystko. Pisałam o tym w HISTORII MOJEGO (TRUDNEGO) PORODU. Od tego czasu moje emocje to istny rollercoaster. W jednej chwili jestem zachwycona, szczęśliwa i spokojna... by już chwilę później płakać z bezsilności. Macierzyństwo jest trudne. Nieprzespane noce, godziny krzyków dziecka z niewiadomego powodu (bo nic nie pomaga), ale też i uśmiechy, i te małe rączki chwytające moje palce. Nowa rzeczywistość jest zupełnie inna, ale staram się w niej być sobą i o sobie samej pamiętać. 


Potrzebuję...


Myślę, że potrzebuję po prostu czasu na przyzwyczajenie się, na nauczenie się "obsługi" Małego Człowieka. I czasu na wszystko inne, bo na razie trudno mi się przestawić na tryb, w którym nie mogę dokończyć jakiejś czynności, bo muszę iść do dziecka. Z czasem się przyzwyczaję, albo po prostu z czasem Maluch będzie mniej wymagający. Zobaczymy. 


Jestem wdzięczna za...


Jestem wdzięczna za to, że udało mi się donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko, które może i jest wymagające (ale które nie jest?), ale jest też moim cudem. Do samego końca nie wierzyłam, że się uda, a jednak. Jestem też wdzięczna za to, że mój partner zajmuje się dzieckiem - dobrego człowieka wybrałam. Nie chciałabym być w związku z kimś, kto zrzuciłby całe to zadanie na mnie. 

Jestem wdzięczna za to, że Mały Człowiek uczy mnie dyscypliny. Każdego dnia (jeśli nie pada) wychodzimy na spacer. Ruch jest mi potrzebny, a ćwiczyć jeszcze nie mogę. Maluch śpi i odpoczywa, a ja czytam lub po prostu cieszę się byciem na dworze.


Czekam na...


Czekam na łatwiejsze dni. Dni, w których nie będzie płaczu i "nie-wiadomo-co". Dni, w których będziemy się komunikować w satysfakcjonujący sposób - niekoniecznie słowami. A jednocześnie...



Cieszę się...


... cieszę się tym, co mam. Wiem, że kiedyś będę tęsknić za tymi dniami, dlatego doceniam także i te trudniejsze. Cieszę się też z każdej chwili dla siebie, bo przede wszystkim jestem sobą - Klaudią, dziewczyną która ma marzenia, cele i plany na życie, pasje i zainteresowania, potrzeby i uczucia - a nie tylko mamą. 

Cieszę się, że mogę napisać ten tekst (choć to już 3 albo i 4 podejście). Cieszę się, gdy mogę wziąć kąpiel bez patrzenia na zegarek, bo mam czas dla siebie. Nie chcę robić z siebie umęczonej Matki Polki. Cieszyłam się wyjściami bez dziecka - nie ważne, że po ubranka dla niego. Spotkałam na zakupach znajomą, która spytała mnie, gdzie mam Małego Człowieka. A gdzie miałam mieć? W domu, tata się nim zajmował. Zapominamy często, że dziecko mimo wszystko (nie zawsze oczywiście!) ma dwoje rodziców i matka nie musi rezygnować z całego życia na rzecz wychowania.


Pracuję nad...


Możesz się zdziwić, ale pracuję nad wieloma rzeczami. Robię redakcję swojej książki - w końcu wiem, jak chcę by wyglądała. Poprawiam i dopisuję jeszcze parę rzeczy. 

Pracuję też nad blogiem i Instagramem - choć większości moich działań nie widać, zajmują mi całkiem sporo czasu. Wiesz, ty czytasz taki tekst kilka minut, a ja go piszę pół godziny, może dłużej. A samo pisanie to jeszcze nie wszystko. 

Pracuję nad sobą. Nad swoimi nawykami, do których wracam powolutku. Wprowadzam je stopniowo, by nie zniechęcić się i by je pomieścić w mojej skróconej dobie. Nigdy nie wiem, ile będę miała czasu. 

Pracuję też nad językami - polskim i angielskim. W polskim ciągle się doskonalę, czytam, szukam, analizuję, dokształcam się, piszę, próbuję. Angielskiego uczę się po troszkę na różne sposoby. Nauka to nie tylko wkuwanie słówek na pamięć. Gdy mam czas - piszę zdania z nowymi słówkami i je powtarzam (słówka, nie zdania). Gdy Maluch ma gorszy dzień - przytulam go i słucham serialu po angielsku (to też forma nauki!). 


Tęsknię za...


Tęsknię za przespanymi nocami. Od początku ciąży nie przespałam w całości ani jednej nocy. Najpierw pobudki do toalety, teraz na karmienie, przytulanie, przewijanie i uspokajanie. Chciałabym choć jedną noc przespać całą, ale nie łudzę się, że szybko to nastąpi. 

Tęsknię też za aktywnością fizyczną. Wspomniałam o spacerach - ale to nie wszystko. Pamiętasz, jak codziennie praktykowałam jogę (PRZECZYTAJ TUTAJ)? Brakuje mi tego. Tym bardziej teraz, gdy wiem już, że tak niewiele zostało do czasu, w którym znów będę mogła. Moje ciało potrzebuje rozciągania i ruchu, naprawdę. 

letni spacer

Chciałabym...


Chciałabym dwóch skrajnych rzeczy:

  • by ten trudny czas jak najszybciej upłynął, bo wiem, że z upływem miesięcy i lat będzie łatwiej;
  • by ten czas stał w miejscu i bym mogła się nacieszyć małym cudem. 
Dwie skrajności. Nie mogę mieć obu na raz. Pozostaje tylko być tu i teraz i nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Ale też nie skupiać się na tym, jak było, bo przez to zgubię to, co mam.


Chciałabym mieć troszkę więcej czasu na rozwój. Tak wiem, chcę rzeczy niemożliwych. Niektóre kobiety mogłyby mi zarzucić, że nie kocham swojego dziecka, skoro chcę zajmować się też innymi rzeczami. To nie prawda! Kocham go całym sercem, ale - jak już wspomniałam - jestem też sobą. Mam swoje cele w życiu i chciałabym je osiągnąć. Wiesz, mogłabym skupić się tylko i wyłącznie na dziecku... ale kim będę, gdy ono dorośnie?


Najważniejsze wydarzenie...


Pewnie myślałaś, że opowiem tu o porodzie - wszak według niektórych to najpiękniejszy moment w życiu. A no! I ślub oczywiście.

Nie. 

Był ważniejszy moment od samego porodu. Słynne KTG, po którym trafiłam do szpitala. Tak, ono było ważniejsze, bo gdyby nie to, że lekarz wykrył nieprawidłowość, kto wie, czy urodziłabym zdrowe dziecko. Gdyby nie tamto KTG, nie wiem, jak zakończyłaby się moja ciąża. Nie myślę o tym. Nie tworzę możliwych scenariuszy. Jestem wdzięczna, że tak się stało, bo dzięki temu było bezpiecznie.



Jeśli chcesz, napisz w komentarzu, co dobrego (lub niedobrego) spotkało cię w lipcu!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

18 komentarzy:

  1. Życzę więcej przespanych nocy i dużo zdrowia ; )
    Pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę jak najwięcej przespanych nocy. Znamy ten ból, na szczęście szybko mija. Początki są ciężkie, ale pomyśl, że czas tak szybko mija, dzieci tak szybko dorastają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Już widzę, jak dzieci szybko rosną, a to dopiero początek ;)

      Usuń
  3. Dzielna Mama, dzielny Tata :) Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Początki są ciężkie, ale to czas który szybko minie i nawet się nie obejrzysz a synek będzie już siadał. Zdrówka dla Was i tych przespanych nocy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przespane noce to chyba jak się dzieci już wyprowadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Początki z małym dzieckiem nie są łatwe, zwłaszcza jeśli płacze i nie wiadomo z jakiego powodu. Ale z czasem będzie coraz lepiej a dzidzia będzie dłużej spała.. Chociaż to też tylko na chwilę bo później skoki rozwojowe, zęby i znowu pobudki co chwilę... Ale tak jest u nas a oczywiście u ciebie może być zupełnie inaczej i lepiej :) najważniejsze to wsparcie partnera i pomoc. Taka drzemka dla mamusi w ciągu dnia dla zregenerwowania sił to jest coś ekstra więc naprawdę korzystaj jeśli masz taką możliwość. Dużo siły dla ciebie i przespanych nocy a dla maluszka dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super kapelusz. Początki z dziećmi wymagają cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że z czasem będzie lepiej. Mam dużo dzieci w rodzinie i zawsze, któraś tam ciotka jak miała chwilę wolnego to starała się odciążyć nową mamę. No i jednak dzieciaki rosną w zastraszającym tempie. Ani się obejrzysz a zacznie siadać, raczkować i chodzić :) U mnie był ciężki lipiec, ale bardzo starałam się skupiać na tych dobrych wydarzeniach, czyli na przykład wizycie u kuzynki na babskich plotach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia