wtorek, 2 marca 2021

Tu i teraz - luty 2021

ciąża tydzień po tygodniu


Luty dobiegł końca, zwiastując nadchodzącą wiosnę. Choć w ubiegłym tygodniu było cieplej i przyjemniej, myślę, że niedługo wiosna już na stałe zagości w naszym kraju. Luty był dla mnie miesiącem przełomowym, miesiącem pełnym miłości i szczęścia, ale też i odpoczynku oraz pracy. Starałam się znaleźć złoty środek we wszystkim, co robię, ale nie jest to takie proste. Wiele pracy jeszcze przede mną w tym roku... i w całym życiu. Człowiek uczy się przez całe życie - to prawda. I ja także każdego dnia się czegoś uczę. 

Czuję się...

Szczęśliwa. W końcu podzieliłam się ze światem tą wspaniałą nowiną, jaką jest moja ciąża. I - choć nie jest ona bezproblemowa - jestem szczęśliwa i cieszę się z każdego jej dnia. Jestem wdzięczna za to, że w końcu udaje mi się przeżyć te szczęśliwe chwile. Co daje wdzięczność? Pozwala się uśmiechać każdego, nawet najgorszego dnia i zobaczyć promień słońca przez tę mgłę i deszcz. 


Pod koniec miesiąca Mały Człowiek w końcu pokazał, co potrafi, kopiąc mnie bo brzuchu oraz pęcherzu (co było mnie przyjemne podczas wykładów na uczelni, ale tak czy tak się z tego cieszę). Dzięki tym jego ruchom czuję się spokojna i wiem, że wszystko u niego w porządku. 

Oprócz tego czuję, że żyję. Żyję tak, jak tego chcę i cieszę się tym - zgadzając się na to, na co chcę się zgodzić i odmawiając temu, co mi nie odpowiada. Szukam swojej srogi, swojego kierunku, rozwijam się, inspiruję, tworzę...


ciąża 2 trymestr


Potrzebuję...

Potrzebuję teraz nacieszyć się czasem ciąży i czasem, w którym Małego Człowieka nie ma jeszcze na świecie. Wiem, że wywróci on nasze życie do góry nogami, dlatego do tego czasu chcę jeszcze skorzystać z tego, co mogę robić, z tego, że na wszystko mam czas. 

Potrzebuję już wiosny, która sprawiła, że każdego dnia w ostatnim tygodniu lutego bywałam na dworze. Brakowało mi tego, ale deszcz czy zimniejsze dni nie są dobre do przesiadywania w parku (przecież nie mogę się teraz rozchorować!). 

Potrzebuję też zmian w życiu. Odgracenia go. Pozbycia się tego, co zbędne. Zmian w przestrzeni - przemeblowania, poukładania na nowo. Czuję, że to wprowadzi mnie w nowy etap życia. 

Jestem wdzięczna za...

Praktyka wdzięczności miała się u mnie dobrze w lutym. Pisałam swój dziennik dwadzieścia razy przez dwadzieścia osiem dni, co dla mnie jest niezłym wynikiem, ale zamierzam go przebić w marcu. 

Co daje nam wdzięczność? Spokój. Radość. Szczęście. Nadzieję. Nie wyobrażam sobie już nie praktykować wdzięczności. Lubię usiąść wieczorem i przypominać sobie wszystkie miłe sytuacje z dnia, które mogłabym zapisać w dzienniku. 

W lutym jestem wdzięczna za piękną pogodę pod koniec miesiąca, za przemyślenia o konsumpcjonizmie, ekologii i życiu. Jestem wdzięczna za zmiany, które chcę wprowadzić w życie, bo wiem, że zaprowadzą mnie one w lepsze miejsce - albo raczej: pozwolą mi stworzyć z mojego małego świata lepsze miejsce, w którym będę czuć się jak u siebie.


Czekam na...

Z jednej strony czekam, aż Mały Człowiek pojawi się na świecie, a z drugiej - ma jeszcze na to czas i dzięki temu ja mam czas by nacieszyć się swoim życiem, ale także przygotować na rewolucję. 

Czekam na ciepłe dni, które pozwolą na małe podróże. W planach znów odwiedziny Arboretum, w którym byliśmy w ubiegłym roku. Chcemy także odwiedzić Stawy Milickie i inne miejsca. Może w końcu wybierzemy się do teatru. 


Cieszę się...

Cieszę się każdym dniem, nawet tym gorszym. Produktywne dni są potrzebne, ale takie całe poświęcone odpoczynkowi także. Żadnego dnia nie uważam za straconego, bo każdy czegoś mnie nauczył.

Cieszę się, gdy świeci słońce i rano w tych promieniach ćwiczę jogę. O tak, z tego, że mogłam wrócić do ulubionej aktywności cieszę się najbardziej. Pomogła mi ona - przynajmniej na razie - uporać się z bólem pleców. Jestem też dzięki niej spokojniejsza. Wróciłam także do medytacji. 

Cieszę się też, że pierwszy weekend na studiach w drugim semestrze przekonał mnie, że ta nauka ma sens i nie warto jej kończyć. Mam z tymi studiami takie love-hate relation, ale teraz jestem zadowolona z tego, że je podjęłam. 


luty 2021


Pracuję nad...

Pracuję nad zmianami w życiu. Organizuję mieszkanie. Sprzedaję zbędne rzeczy. Szukam swojego miejsca - takiego, w którym będę czuć się w 100% sobą i będę czuć, że właśnie do tego dążyłam. 

Mój profil na Vinted > VINTED

Pracuję nad wprowadzeniem zerowaste do domu. Śmieci mnie przytłaczają, a teraz mamy tyle rozwiązań, które można wypróbować. Pracuję też nad minimalizowaniem tego, co mam. Tyle rzeczy jest nieużywanych, a mogą przydać się komuś innemu. Pracuję też nad konsumpcjonizmem, a raczej jego zminimalizowaniem. To nie jest proste zadanie. 

Tęsknię za...

W lutym tęskniłam za wiosną, ale na szczęście na koniec miesiąca mogłam się nią cieszyć. Bardzo to doceniam, bo teraz pogoda już nie jest taka piękna. 

Tęsknię za czasami w których nie jadłam sklepowych słodyczy. Naprawdę. Przez ciążę (albo i przez samą siebie) przepadłam znów w cukrowych wyrobach. Będę pracować nad tym, by znów wrócić do starych nawyków, bo wtedy czułam się lepiej. 

Tęsknię za noszeniem wszystkich ubrań, które lubię, ale wiem, że za pół roku znów się w nie zmieszczę. Nie narzekam, ale czasem chciałabym założyć sukienkę (w którą teraz nie wchodzę), albo spodnie, do których mogę włożyć bluzkę (z legginsami nie wygląda to dobrze).

Chciałabym...

Chciałabym by czas płynął szybciej i wolniej za razem. Myślę, że wiesz o co mi chodzi. Z jednej strony nie mogę już się doczekać lipca, a z drugiej chciałabym, by każdy dzień trwał jak najdłużej. 

Chciałabym także wytrwać w postanowieniach, które postawiłam sobie w lutym. Trzymaj za mnie kciuki!


Czytam...

Czytam. Co ja czytałam z lutym? Muszę się przez chwilę zastanowić. 

Na pewno książką, którą zapamiętałam najlepiej, było Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla Janiny Bąk. Książka jest genialna. Z pozoru jest to zabawna opowieść życiu autorki, która to opowiada ciekawe i naprawdę urocze anegdoty ze swojego życia oraz swoich studentów. Ale pod pozorem przyjemnej historii kryje się statystyka, której uwaga: można się z tej książki nauczyć. A już na pewno można się nauczyć, że media nami manipulują oraz... jak nie dać się oszukać. Jak czytać statystyki, żeby nie dać się nabrać na rządowe obiecanki. Jak przeprowadzić badania naukowe. I to jest bardzo ciekawe: Janina opisuje masę! eksperymentów naukowych, z których niektóre są ciekawe, niektóre zabawne, niektóre poważne... Uwielbiam takie książki, z której potrafię zapamiętać coś więcej. Takie, które zaciekawiają czytelnika od pierwszej strony. 

Drugą książką była Jak nie dać sobą manipulować Christel Petitcollin. Miałam dwie poprzednie książki tej autorki i były lepsze, ale z tej także wyniosłam coś dobrego. Otóż dowiedziałam się, że jeszcze kilka lat temu żyłam z manipulatorem i bardzo się teraz cieszę, że zniknął z mojego życia. 

A oprócz tych dwóch książek, które dostałam na urodziny...

Na Legimi czytałam: 

Twoje życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno Raphaelle Giordano - książka o długim tytule, trochę dziwna, ale też ciekawa. W gąszczu horrorów, kryminałów i innych dramatów to taki promyczek, który pozwala na życie spojrzeć inaczej. I choć, według mnie, jest trochę przerysowana i aż nazbyt pozytywna, warto ją przeczytać i zrozumieć, że w każdym momencie można zmienić swoje życie. Nie trzeba być nieszczęśliwym. I warto także pomagać innym.

Złota klatka Camilla Lackberg - jeden z lepszych kryminałów, jakie czytałam w ostatnich latach. Książka bardzo mi się spodobała, bo nie jest zbyt łatwa do przewidzenia oraz opowiada niezwykle ciekawą historię ambitnej i inteligentnej kobiety, która dała się złapać w złotą klatkę, czyli została domową gosposią swojego męża. Opowieść pokazuje nam, dlaczego warto mieć swoje pieniądze i swoje życie - nawet w szczęśliwym związku. Bohaterka była szczęśliwa, do czasu, aż mąż wyrzucił ją z domu i została... z niczym.

Kolacja z Tiffanym Agnieszka Lingas-Łoniewska - lekka opowiastka, pełna humoru. Niby kryminał, ale ja czułam się tak, jakbym czytała dobrą komedię. Romans, kradzieże i bogactwo w tle. Lekka, przyjemna na wieczór. 


Oglądam...

Seriali nie oglądałam żadnych w ubiegłym miesiącu. Ani odcineczka. Przepadłam na YouTube, o czym pisałam w ostatnim wpisie. Ale oglądałam filmy, choć muszę sprawdzić jakie, bo nie pamiętam konkretnych tytułów. 


Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek - dokończyliśmy ten film i był genialny. Bardzo lubię filmy historyczne, kostiumowe z ciekawą historią w tle, a ten taki był. Dlaczego powstało to jakże ciekawe stowarzyszenie? Kto chciał je poznać i co wydarzyło się dalej? Nie opowiem nic więcej - po prostu obejrzyj. 

Wielki Gatsby - czy to klasyk? Czy tylko mi się wydaje? Ciekawa historia o człowieku, który był niesamowicie zakochany i marzył o tej miłości tak bardzo... bogaty Gatsby, który ma wszystko, oprócz kobiety przy swoim boku. Ludzie przyjeżdżają do niego na bogate imprezy, a nawet nie wiedzą, kim jest. Poznaje go jego sąsiad, który staje się przy okazji jego przyjacielem. 


Najważniejsze wydarzenie...

Moje urodziny. Tak, lubię mieć urodziny i uważam, że to było najważniejsze. Nawet w momencie pisania tego zdania zaświeciło słońce, czyli mam rację. Hahaha. Oprócz tego podzielenie się ze światem ciążą i to, że w końcu nie muszę zmyślać, wymyślać i się ukrywać, a mogę po prostu cieszyć się tym wspaniałym czasem. 




Mam nadzieję, że spodobała ci się taka forma podsumowania miesiąca, bo bardzo przyjemnie się ją pisało. Napisz w komentarzu, co dobrego ciebie spotkało w lutym!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!


22 komentarze:

  1. Jeju jak Ty pięknie wyglądasz na tym ostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana! Serdeczne gratulacje! Samych cudowności Wam życzę:)
    U mnie luty też jest dobrym miesiącem, w końcu to miesiąc kiedy ja powitała na świecie Mojego Małego Człowieka, chociaż teraz już nie takiego małego bo właśnie pannica 11 lat skończyła....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawyk wdzięczności to moje wyzwanie na ten rok, wszystkiego dobrego. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna ta tabliczka, taka słodka; )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, Gratuluję Ci z Maluszka <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo tu sympatycznie. :) Życzę wszystkiego dobrego zarówno dla przyszłej Mamy jak i dla Maluszka <3. Trzymaj się cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Malenstwu, jak i Tobie, zycze duuuzo zdrowka i obyscie przetrwali wszsytko razem <3 a co do urzadzania mieszkania... to jest moj priorytet, zeby w domu czuc sie idealnie. wszystko musi byc pode mnie. to jest miejsce, w ktorym czuje spokoj i bezpieczenstwo wraz przy ukochanej osobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję :)
    Z tego co mówią moje koleżanki ciąża ,,przelatuje" szybko, więc korzystaj ze snu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja niezbyt szybko przelatuje na razie :) a ze snu zamierzam korzystać także, jak Mały Człowiek będzie już na świecie. Wszak ma też ojca :)

      Usuń
  9. Dużo zdrówka dla Was. Wyglądasz pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję! Życzę Ci wszystkiego najlepszego, zdrowej ciąży i szczęśliwego porodu. Niech Maleństwo się zdrowo rozwija :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia