środa, 3 lutego 2021

Tu i teraz - styczeń 2021

zimowe zdjęcia

Styczeń dobiegł końca, zostawiając nam ostatki śniegu. Luty powitał nas słońcem, ale nie na długo, niestety. Miałam napisać zwykłych ulubieńców miesiąca, ale przypomniała mi się seria wpisów u lifemanagerki, która pisała podsumowania w inny sposób. Skoro jedyne, co w życiu pewne, to zmiany - w takim razie bez skrępowania napiszę zupełnie inne podsumowanie miesiąca niż do tej pory. Nie wiem jeszcze, czy ta forma mi się spodoba, ale nie dowiem się, jak nie spróbuję. Na pewno wplotę tu także ulubieńców, bo chciałabym się także podzielić z tobą tym, co w ubiegłym miesiącu mi się sprawdzało. 

Czuję się...

To skomplikowane. Z jednej strony źle, mam pewne dolegliwości, które trochę uprzykrzają mi teraz życie. A z drugiej strony - dawno nie czułam się tak dobrze. Chyba tylko kobiety potrafią czuć jednocześnie takie wykluczające się skrajności. 

Jestem zmęczona, ale wiem, że ten czas minie. Korzystam z wolnych dni jak tylko mogę. W styczniu zakończyłam pierwszy semestr nauki. Nie czuję się tym porwana, ale na pewno odczuwam pewnego rodzaju przyjemność ze zdobywania wiedzy. 

Dużo odpoczywam i wiem, że tego właśnie mi trzeba. Słucham swojego organizmu, analizuję siebie, swoje zachowania, swoje życie. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. 

Potrzebuję...

Potrzebuję czasu dla siebie, spokoju i wsparcia. Nauka w styczniu mnie dobijała, ale przetrwałam, zdałam i to już za mną. Teraz potrzebuję odpoczynku w spokoju, wypracowania pewnych rutyn, rytuałów, które ułatwią mi życie. Potrzebuję kłaść się spać o 21, odpoczynku w ciągu dnia i własnego rytmu, według którego pracuję, uczę się, funkcjonuję. 

Potrzebuję spokoju. Jak nigdy odcinam się od wiadomości (z czytania milion razy dziennie, zerkam tylko raz, może dwa). Sytuacja w kraju pozostawia wiele do życzenia, ale mój zły humor, smutek, bezsilność... to nic nie zmieni. Nie mogę iść na protesty, niestety. Więc radzę sobie z tym, jak mogę najlepiej - szukając spokoju. 

Jestem wdzięczna za...

Dla równowagi wieczorami piszę dziennik. Wdzięczność... coś co warto pielęgnować w sobie, bo - gdy wszystko inne zawiedzie - ona może uratować zszargane myśli i sprawić, że nawet najgorszy dzień miał jednak promyk słońca. 

Nie jestem wdzięczna za wielkie rzeczy. Nie wygrałam nic. Nie osiągnęłam żadnego znaczącego sukcesu. Nie zmieniłam pracy, ani nic równie wielkiego. Doceniam to, co mam. Jestem wdzięczna za syrop malinowy do herbaty, za ciepłe kapcie, dobra książkę, ciekawy film, słońce, które mnie budzi... za małe rzeczy, za gesty, czułość, bliskość. Doceniając małe rzeczy, człowiek staje się szczęśliwszy. 

Jestem wdzięczna za to, że moja lekarka powiedziała, że wszystko jest dobrze. Lubię słyszeć te słowa. Wiesz, po latach chodzenia od gabinetu do gabinetu, bez diagnozy i leczenia, miło słyszeć, że naprawdę jest dobrze. Bardzo to doceniam. Tak samo jak to, że w końcu mogę powoli wracać do jogi. 

śnieg zdjęcie

Czekam na...

Cały styczeń czekałam na te słowa: może pani ćwiczyć. Bezruch mnie denerwował. Bolą mnie plecy, mam mniej energii, tracę elastyczność. Od listopada nie mogłam ćwiczyć. To szmat czasu. Dziś w końcu wezmę matę i będę ćwiczyć. Na tyle, na ile mogę. Na tyle, na ile dam radę. Na tyle, na ile pozwoli mi teraz moje ciało. Ale w końcu będę mogła to zrobić. 

Cieszę się...

Cieszę się, że moje życie obrało właśnie taki kierunek... wszystko układa się tak, jak tego chciałam. Cieszę się, że mogę być sobą, że odcięłam się od ludzi, których opinie mnie krzywdziły. Cieszę się, że cały styczeń pracowałam nad sobą i wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną. Widzę efekty, widzę zmianę w sobie, zmianę swojego zachowania, zmianę myślenia. A to bardzo ważne. 

Cieszę się też, że mieliśmy choć urywek prawdziwej zimy. Kiedy ostatni raz widzieliśmy śnieg? Kiedy ostatni raz zimą były mrozy? Wyszliśmy na spacer w ten najzimniejszy dzień roku i było cudownie. Pamiętamy też o dokarmianiu ptaków. Pomoc najmniejszym też jest ważna. 

Pracuję nad...

Cały styczeń minął mi pod znakiem pracy. Pracowałam nad zaliczeniem egzaminów i to się udało. Pracowałam (i nadal pracuję) nad sobą, o czym już wspomniałam. Pomaga mi w tym Kursoksiążka Oli Budzyńskiej. Idzie mi to bardzo wolno, ale praca nad sobą nie może być szybka. I nie jest też prosta. 

Pracuję też nad książką o endometriozie. Staram się pisać każdego dnia, a tak wiele jeszcze przede mną. Muszę poprawić to, co mam, dopisać nowe rozdziały... mam nadzieję, że niedługo zobaczysz efekty mojej pracy. 

Tęsknię za...

Za podróżami. Całą sobą tęsknię. Mam ochotę polecieć do Lwowa, bo ten wyjazd w ubiegłym roku musieliśmy odwołać. Mam ochotę pojechać do Pragi, bo tęsknię za Czechami. W grudniu chciałam pojechać nad morze, ale i to się nie udało. 

Nie musi być to wielka podróż. Wiosną, gdy już otworzy się Arboretum, na pewno je odwiedzę. Może wybierzemy się też nad milickie stawy... a na razie muszę cieszyć się zwykłymi spacerami i doceniać, że tego nam nie zakazano. 

kaczka na śniegu

Chciałabym...

Chciałabym, by już nadeszła wiosna. I chcę tego od niemal miesiąca. Paradoksalnie, dzień po tym, gdy pomyślałam, że mogłaby przyjść już wiosna - spadł śnieg. Więc nie myślę już w ten sposób. Za oknem niech się dzieje, co chce, a w domu mam kolorowe tulipany i inne wiosenne dekoracje. Mam wiosnę w sercu. To chyba związane z moim słowem roku, którym jest przemiana


Czytam...

W styczniu przeczytałam masę książek, ale większość była bardzo krótka. Pierwszą była Offline Marka Boyle'a. Polecam ci ją, choć nie chciałabym podjąć takiego życia, jak autor opowieści. Mimo wszystko bycie offline jest fascynujące, a pewne przemyślenia można przenieść do swojego życia. 

Ukochane równanie profesora Yoko Agawa - książka, która chwyta za serce. O profesorze, którzy pamięta tylko ostatnie 80 minut życia... i wszystko, co działo się przed wypadkiem. O gosposi, która mu pomaga, jej synu, który zmienił wszystko i relacjach. Jak ciężko je nawiązywać, jak trudno nad nimi pracować. Książka nie jest długa, ale na pewno warta przeczytania. 

Anna Sokalska napisała Raróg, którą to książkę zaczęłam czytać i przerwałam, bo zostawałam na noc sama. To taki kryminał (?) z mitologią słowiańską w tle. Świetne połączenie i szybko do niej wróciłam. Ciekawa opowieść o porachunkach mafii, policji, ale też i relacjach międzyludzkich. 

I ostatnia książka, którą chcę ci polecić... w kontekście ostatnich wydarzeń w kraju, wyroku pseudo-trybunału w sprawie aborcji. Iskierka Patrycji Żurek to opowieść o dylemacie, z jakim zmaga się małżeństwo, gdy dowiaduje się, że ich dziecko nie ma części czaszki oraz mózgu. Wada letalna... wiele przemyśleń. Kobieta decyduje się urodzić. Autorka jest po stronie strajku kobiet i pokazuje, że bohaterka jej książki miała wybór. Dokonała takiego, a nie innego, przez co zmaga się z różnymi konsekwencjami. Warto przeczytać. Dzięki niej wiem, że nie byłabym gotowa na takie poświęcenie. 

Przeczytałam jeszcze 5 książek (część do 100 stron, dlatego aż tyle. Po za tym czytam co wieczór), ale reszta nie jest warta wspomnienia o nich. Na bieżąco opisuję je na Instagramie. 


Oglądam...

W styczniu oglądałam jeden serial. Z lenistwa nawet nie przestawiłam języka i oglądam go w oryginalnym - angielskim. Atypowy, serial o chłopaku ze spektrum autyzmu. Temat ważny, poważny, ale serial jest lekki. Pokazuje, z jakim problemami w codziennym życiu musi się zmagać Sam, czyli główny bohater. Chodzi na terapię, zakochuje się, uczy się, jak należy postępować. Warto go obejrzeć!

A filmy... przeszłam samą siebie i obejrzałam 6,5 filmu. Tak, sześć i pół. Oglądanie filmów na jeden raz jest dla mnie męczące i przeważnie po prostu zasypiam, nawet jeśli mnie ciekawi. Po prostu u mnie położenie się do łóżka, kończy się zaśnięciem w przeciągu 30-50 minut. A to zbyt mało na cały film. 

Mogę polecić ci Teorię wszystkiego o Stephenie Hawkingu. Bardzo ciekawy film, który ukazuje, jak szybko rozwijała się choroba znanego fizyka, ale także o tym, jak radził sobie w życiu. Opowiada też o oddaniu, bo o jego żonie mało kto pamięta, a gdyby nie ona... kto wie, jakby się potoczyło jego życie. 

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek, choć tytuł jest irracjonalnie długi, to sam film jest bardzo ciekawy. Opowiada o Stowarzyszeniu, które powstało... nie będę ci zdradzać powodu, ale historia była dość zabawna. Porusza też czasy wojny. Jeszcze go nie skończyłam, ale bardzo polubiłam. 

I dwa filmy w związku z moją miłością do Dynastii Tudorów - Kochanice króla oraz Elżbieta. Złoty wiek. Pierwszy jest o Henryku VIII oraz jego drugiej żonie. A drugi film opowiada o Elżbiecie I, czyli jego córce. Oba bardzo ciekawe. 


Najważniejsze wydarzenie...

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wspieram od lat, nawet sama przez 3 lata byłam wolontariuszką. Nie wyobrażam sobie i nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by było z naszą służbą zdrowia, gdyby nie Jurek Owsiak. Zawsze oglądam relację z finału, aż do światełka do nieba. I zawsze się przy tym wzruszam. 



Więcej ulubieńców pokażę jutro na instagramie. Mam nadzieję, że spodobała ci się taka forma podsumowania miesiąca, bo bardzo przyjemnie się ją pisało. Napisz w komentarzu, co dobrego ciebie spotkało w styczniu!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!




24 komentarze:

  1. Też bardzo tęsknię za podróżami, chciałbym już w głowie układać kolejny plan.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ten serial jakoś nie podszedł, znaczy nie był zły - co to to nie! Ale po obejrzeniu kilkunastu odcinków nie czułam jakiejś specjalnej potrzeby by sprawdzić kolejne sezony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem! Mam to samo z "13 powodów". Niby fajny, ale ostatni sezon nadal nieobejrzany i już raczej go nie obejrzę :)

      Usuń
  3. Mnie również tęskno już do wiosny, do Słońca..

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na ksiazke, bo chcialabym poczytac cos na ten temat.. super, ze wzielas ta mate i powstalas na nowo! ciesze sie ;) w ogole pierwszy raz spotykam sie z takim podsumowaniem. mimo tego, bardzo mi sie podoba. jestem pod wrazeniem kreatywnosci. ps. tak, tylko kobiety czuja tak dwie skrajne skrajnosci :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe podsumowanie, ja w styczniu starałam się jak najwięcej czasu poświęcić na moje pasje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tęsknię za podróżami i za wiosną. Czekam na książkę, którą napisała moja koleżanka, będzie już w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Klik dobry:)
    Nie czynię żadnych podsumowań, a ostatnio także niczego nie planuję, ponieważ życie samo pisze scenariusze i nieoczekiwanie wywraca wszystko do góry nogami. Śmieję się, że ostatnio życie układa każdemu rada ministrów.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i życie pisze różne scenariusze, ale to my je kontrolujemy :)

      Usuń
  8. Warto pielęgnować w sobie wdzięczność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Największa radość z powrotu do ćwiczeń. Dobrze jest doceniać małe rzeczy, od tego się wszystko zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny, dający do myślenia wpis! Uwielbiam Cię czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię zimę, ale też już marzy mi się wiosna :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Raróg" czytałam, ale mnie nie powaliła.
    Co jednak do zdrowia... skądś to znam. Powrót na matę po dłuższej przerwie był dla mnie jak powiew lata. Tak bardzo tego potrzebowałam :)
    I wczoraj też dowiedziałam się, że pewna przypadłość, która spędzała sen z powiek i mi, i lekarzom od roku się wyjaśniła pokontrolnie. Już jest dobrze i... fruwam! :)
    Cudowności dla Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia