piątek, 30 sierpnia 2019

Jak uszczęśliwić koci brzuszek?


Bynajmniej samym jedzeniem. Nie tylko jedzeniem kotek żyje. Mogłoby się tak wydawać, ale wcale tak nie jest. Wiem, co mówię. W końcu jestem kotem. Weźmy za przykład Toffiego. Jego wcale jedzenie nie uszczęśliwia najbardziej na świecie. Nie opróżnia miski od razu. Ja muszę to robić za niego. Jestem Fifi i dziś opowiem wam, jak zadowolić koci brzuszek. 


- Toffi? - pytam nieśmiało. Leży na swojej szafie i pilnuje domu. Zerka na mnie, na dół. Nic nie mówi. - Toffi, tak się zastanawiam, czy twój brzuszek jest szczęśliwy? 

Spogląda na mnie nadal. Zamyka oczy. Wyobrażam sobie, że widzi teraz przed oczami całe życie, każdy przyjemny moment i zaraz udzieli mi twierdzącej odpowiedzi... moja wyobraźnia mnie zawodzi. Toffi zaczyna chrapać. I weź tu porozmawiaj z nim, jak z człowiekiem. No nie da się! Nie da. 

Odchodzę od niego, bo to nie ma najmniejszego sensu. Może później mi odpowie, a może nie. Kto go tam wie. 

Idąc do miski z jedzeniem, zastanawiam się, czy mój brzuszek jest szczęśliwy. Wącham moją karmę. Pachnie wyśmienicie. Przyglądam się jej i, choć dobrze nie widzę (pamiętajcie: jestem kotem), zauważam krewetkę. Lubię kurczaka z krewetkami. Moja Pańcia doskonale wie, jakie jedzenie mi kupować. Potrząsam ogonkiem i siadam do jedzenia. Aż mi się uszy trzęsą z radości. 

Tak, brzuszek jest szczęśliwy.

Gdy już skończę jeść, idę na kocyk się położyć i odpocząć. Dużo zjadłam, ale ja przynajmniej wiem, kiedy skończyć. Bo Toffi czasem przestaje jeść dopiero wtedy, gdy się z niego wylewa. Dosłownie. 

Położyłam się na miękkim i puchatym kocyku. Nie wygodnie mi. Brzuszek jest pełny jedzenia i nie mogę na nim leżeć. Wyginam się na różne strony, aż w końcu leżę na grzbiecie, brzuchem do góry. O tak. Tak jest wygodnie.

I brzuszek jest szczęśliwy

Przychodzi babcia-babcia i głaska mnie po brzuszku. Delikatnie, myślę sobie. Dopiero jadłam. Ale babcia chyba o tym wie. Wyciągam się mocno, żeby pogłaskała każdą fałdkę brzuszka, łącznie z kieszonką na jedzenie na zapas. 

Brzuszek znów jest szczęśliwy. 

Później, gdy już odpocznę, bawimy się z babcią. Skaczę, biegam i brykam na różne sposoby. Babcia lubi się ze mną bawić. Gdy tak biegam, gdy tak skaczę i się wyciągam, uświadamiam sobie, że mój brzuszek teraz też jest szczęśliwy, bo się rusza. 

Czyli koci brzuszek można uszczęśliwić na różne sposoby. 

- Fifi - woła mnie Toffi. Przerywam zabawę i biegnę do niego. 

- Tak? - pytam. 

- Pytałaś o coś? 

Wzdycham. 

- Tak. Czy twój brzuszek jest szczęśliwy? - ponawiam pytanie. 

- Chyba tak - odpowiada mi i śpi dalej. 


18 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis, ciekawie sie go czyta i wciaga :D

    http://www.itskalagraphy.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kociak wygląda jak trochę mniejsza wersja mojego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na zdjęciu wygląda na baaaardzo szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością jest szczęśliwy, piękny kociak <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że kotek ze zdjęcia jest zadowolony ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia