czwartek, 3 września 2020

Planowanie posiłków bez marnowania jedzenia - jak zaplanować posiłki na cały tydzień?

Planowanie posiłków krok po kroku

Planowanie posiłków to czynność, której nie było w moim domu rodzinnym. Często padały pytania:co robimy jutro na obiad? I wtedy następowała konsternacja i nikt nie wiedział, co powiedzieć. Jeden zrzucał odpowiedzialność za wymyślenie obiadu na drugiego. A potem nikt nie był zadowolony. Dlatego, mieszkając na swoim, planuję posiłki na cały tydzień. Co mi to daje? Jak to robię? Ile czasu to zajmuje? Wszystkiego dowiesz się z dzisiejszego wpisu. 


Koniecznie odbierz mojego mini-ebooka z 33 sposobami na ułatwienie sobie życia w prezencie > Pobierz e-booka

Planowanie posiłków - po co planować posiłki?

Myślę, że tak samo jak we wpisie o planowaniu odpoczynku, tak i tu spotkam się z niezrozumieniem. Wasze argumenty są trafne, bo po co planować przyjemności? Tak samo - po co planować posiłki, skoro mogę zjeść to, na co mam ochotę? 

Jestem troszkę innym człowiekiem, niż większość. I dla mnie planowanie wszystkiego trzyma moje życie w ryzach, a ja czuję się bezpiecznie. Dodatkowo oszczędza mój czas i energię. Dokładnie tak samo działa zaplanowanie posiłków

Po co planować posiłki?

  • Dla oszczędność czasu. Dzięki zaplanowaniu posiłków raz w tygodniu na 7-8 dni mamy spokój przez cały tydzień. Nie trzeba każdego dnia zastanawiać się, co zrobić na obiad/do pracy/na kolację czy też śniadanie następnego dnia. A także...
  • Ogranicza ilość zakupów (czyli też czasu). Nie trzeba wychodzić kilka razy w tygodniu, by zrobić zakupy lub dokupić coś, bo wpadł nam do głowy taki a nie inny pomysł na obiad. Zakupy robimy raz w oparciu o listę i mamy z głowy. Dla mnie zakupy to przykry obowiązek, więc ograniczenie chodzenia po sklepach do jednego dnia na tydzień jest dla mnie idealne. 
  • Nie marnujemy jedzenia. I to też ważny aspekt planowania posiłków. Nie marnujemy jedzenia, bo wszystko jest przemyślane. Jeśli jednego razu mamy na obiad barszcz ukraiński, po którym zostaje pół kapusty, to następny będzie opierał się na niej (kapusta zasmażana, gołąbki czy inne danie z jej wykorzystaniem). 
  • Żeby jeść zdrowo. Jeśli zaplanujemy posiłki, zrobimy potrzebne zakupy raz w tygodniu, to nie mamy zbyt wielu wymówek, by nie jeść zdrowo. Wszystko tylko czeka na przygotowanie. Dzięki temu naprawdę łatwiej można kontrolować swoją dietę (czyli po prostu sposób odżywiania, nie mówię tu o diecie odchudzającej). 

Skoro to już mamy wyjaśnione, możemy przejść dalej. 

Planowanie posiłków - od czego zacząć?

Planowanie posiłków jest i nie jest trudne. Zależy to od wielu czynników. Czasem mam taki tydzień, że siadamy, zapisujemy i gotowe. A czasem zdarza się też tak, że siedzimy nad kartką i tyle z tego mamy. Wszystko zależy od naszych nastrojów, zmiany w pracy (umówmy się, kto po przepracowaniu trzech nocek i wizji dwóch kolejnych będzie trzeźwo myślał?), ale też od dostępu do produktów. Chociażby, teraz w sklepach pojawia się dynia, więc możemy oprzeć jadłospis na niej. Ale zimną będzie trudniej wymyślić coś dobrego, jednocześnie by te warzywa i owoce nie smakowały jak woda. 

Do każdego planowania posiłków przygotowuję:
  • dwie kartki - jedna na plan posiłków, druga na listę zakupów,
  • długopis,
  • książkę z przepisami (aktualnie Jadłonomia). 
Posiłki planuję najczęściej w kuchni, bo tam mamy zapasy jedzenia. No i w jednej szafce w salonie mamy puszki (pomidory, mleczko kokosowe itp.) oraz trochę sypkich produktów (np. soczewica). 

Planowanie posiłków krok po kroku

Krok 1. Przejrzyj to, co już masz

By zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, opieraj jadłospis o to, co masz w domu. Jeśli masz kilogram kaszy, to nie planuj w pierwszej kolejności makaronu, którego nie masz. Zaplanuj kaszę. I nie mówię, że masz jeść tę kaszę aż się nie skończy, ale weź ją po prostu pod uwagę jako pierwszą. 

Przejrzyj lodówkę (i zrób w niej od razu porządek), możesz zapisywać w trakcie, co w niej masz, żeby co chwilę nie otwierać. Ale nie musisz. Tak samo popatrz do szafek. Zapamiętaj i w trakcie już wymyślaj, co można z tego zrobić. 

Przykład: mam makaron do lasagne, pomidory w puszce i tofu. Zrobię więc wegańską lasagne. Potrzebuję tylko szpinak. 

Jak nie robić? Mam w domu makaron do lasagne, pomidory w puszce, mięso mielone i wszystko na sos beszamelowy. Zrobię więc... rosół i kupię do niego wszystko, bo nic nie mam. 

Druga opcja całkowicie mija się z celem i z myślą o nie marnowaniu jedzenia. 

WAŻNE! Nie mówię, że masz nie planować żadnych innych posiłków. Zaplanuj sobie też i ten rosół, ale przemyśl po prostu, co masz już w domu, by później się nie okazało, że jedzenie trzeba wyrzucać. Marnujesz w ten sposób nie tylko jedzenie, ale też pieniądze i czas, który poświęciłaś na zakupy. 

Krok 2. Układanie planu posiłków

Jeśli już wiesz, co masz i zrobiłaś sobie w głowie takie malutkie plany, co można z tego jedzenia ugotować, zapisz na kartce. Podziel sobie ją na dni tygodnia. Pomyśl, które posiłki będziesz planować. My np. planujemy obiady i jedzenie do pracy, a także kolacje i śniadania na weekendy. Śniadania i kolacje w tygodniu są spontaniczne. 

Pomyśl także, na ile dni gotujesz obiad. Czy chcesz gotować codziennie czy co drugi dzień? Czasem się zdarza, że obiad wystarcza nam nawet na trzy dni, więc i to uwzględniamy. 

Uzupełniaj swój plan posiłków.

Przykład: poniedziałek: do pracy owsianka z jogurtem i owocami; na obiad zupa z dyni. Wtorek: do pracy tosty z warzywami; na obiad zupa z dyni. Środa: do pracy smażona soczewica; na obiad kasza, surówka z pora i pulpety z tofu. Czwartek...

I tak dalej. Myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi. 

Wrócę jeszcze do przykładu z kapustą. Jeśli nie chcesz jeść każdego dnia tego samego składnika, a może on poleżeć w lodówce kilka dni, przeplataj obiady. Czyli zrób w poniedziałek i wtorek ten barszcz ukraiński, potem dwa dni coś innego (np. lasagne), a potem wróć do kapusty. Dzięki temu masz i różnorodność i nie marnujesz jedzenia. 

Krok 3. Lista zakupów

W międzyczasie tak naprawdę, ale zapisuję to jako osobny krok, twórz swoją listę zakupów. Zapisuj to, czego ci brakuje do danych posiłków. Później uzupełnij listę o produkty, których potrzebujesz, ale niekoniecznie są one na liście (jeśli nie planujesz śniadań, będzie to chociażby masło, ser, wędlina itp.). Przejrzyj przy okazji jeszcze raz lodówkę i szafki, czy aby na pewno nie masz tego w zapasie (bo potem się okaże, że mam sześć puszek z pomidorami, a na liście jeszcze dwie). 

Jak zrobić dobrą listę zakupów, by oszczędzić czas i pieniądze? 

Chodzę zawsze do Lidla w moim mieście. Układam więc listę tak, by zaczynała się od tego, co widzę pierwsze (kawy, herbaty, pieczywo). A potem dopisuję dalej - owoce, przetwory, mięso, warzywa itd. Tak, jak przechodzę przez sklep.

Dzięki takiej metodzie oszczędzam czas - nie muszę zawracać, szukać, sprawdzać co chwilę listy. Oszczędzam też pieniądze - bo idę i biorę po kolei to, co potrzebuję, a nie szukam, przyglądam się, błądzę po sklepie. 

Planowanie posiłków - ile czas zajmuje?

I na koniec - ile czasu zajmuje zaplanowanie posiłków? Czy aby na pewno warto to robić? 

Planowanie posiłków może zająć kilka minut (jeśli wiesz, co masz w domu, w oparciu o co robisz listę i masz głowę pełną pomysłów na posiłki). Nam przeważnie zajmuje kilkanaście. Ale na pewno nie jest to siedzenie przez godzinę nad kartką. 

I, jak już pisałam, oszczędza to dużo czasu - chociażby na zakupach, które robimy raz i mamy spokój. 

Przeszkodą może być problem z transportem, bo chodząc na zakupy na nogach, masz mniejsze pole manewru. Ale i to da się zrobić. zrób listę i podziel ją na dwie części. I po prostu rozłóż zakupy na dwa razy. 


Planujesz posiłki? A może teraz zaczniesz? Daj koniecznie znać!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Gdy było zrobione to zdjęcie, myślałam że wygram. Ale #endometrioza miała wobec mnie inne plany. Nie będę się nad tym rozwodzić, nad tym, co dokładnie usłyszałam w gabinecie ginekologicznym. Nie było mnie tu chwilę. To być czas na przemyślenia i pobycie sam na sam ze sobą i swoimi myślami. Ale już jestem. A to oznacza, że pogodziłam się z tym, co usłyszałam. Zmiany zaszły daleko. Mój układ rozrodczy jest po takich przejściach, że niektórym z was to się w głowie nie zmieści. A mam dopiero 22 lata. Nie powiem, że #endomenda mnie pokonała, bo tak nie jest i nigdy tego nie przyznam. Ale pokazała mi, że ma kontrolę i w ostatecznym rozrachunku i tak wszystko idzie po jej myśli. Nie dam się pokonać. Jeszcze nie teraz. #endowojowniczka #endowarrior #endorelacja #endometriosis #endosisters #endosiostry #endokobieta #chorobaprzewlekła #chorobyniewidac #kobiecość #szczęście #radość #bitwa #walka #zamek #wzamku #iamwarrior #kapelusz #hatlover

Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)

17 komentarzy:

  1. Na pewno zacznę ;) Chciałam napisać, że nie wspomniałaś o tym, że plusem planowania jedzenie jest oszczędzanie kasy, ale później wspomniałaś o tym hehe
    U mnie w domu też niestety nigdy się nie planowało nic

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przydatny wpis, nigdy nie planowałam posiłków, ale chyba muszę zacząć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To brzmi super i sama się do tego stosowałam gdy mieszkałam sama :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze planuję posiłki- oszczędność czasu i pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmobilizowałaś mnie do tego żeby zacząć planować posiłki, dzięki za ten post! :)
    Od poniedziałku biorę kartkę i zapisuję co będę gotować każdego dnia, może dzięki temu mniej jedzenia będzie się marnowało.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie planowałam, ale też nie wyrzucam jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony planowanie sobie całego tygodnia zajeżdża lekką manią kontrolowania wszystkiego, a z drugiej strony sama lubię wyprasować sobie stroje do pracy na tydzień i przygotowywać posiłki na 2-3 dni do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Staram się planować posiłki na cały tydzień, bo inaczej bym nie ogarnęła wszystkiego, a tak przynajmniej to jest z góry ogarnięte i zakupy zrobione.

    OdpowiedzUsuń
  9. My z J. planujemy już od lat i sam moment zasiadania do listy zakupów jest dla nas ogromną przyjemnością :D Przyjemności z samego jedzenia też nam to nie odbiera, bo robimy dania, które uwielbiamy naprzemiennie z eksperymentami, które możemy polubić :)
    Kiedyś odpuszczaliśmy planowanie na weekendy, ale teraz i tutaj mamy sobie wszystko rozpisane - dzięki temu jest pysznie, różnokolorowo, zdrowo no i zawsze gdzieś wpadnie w tygodniu ta ryba, która na mnie wymógł lekarz :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia