POZNAJMY SIĘ!
Hej! Jestem Klaudia i zapraszam cię do mojego miejsca w sieci. Jeśli chcesz ułatwić sobie życie i odzyskać czas dla siebie - dobrze trafiłaś. Nauczę cię, jak sprawić, by żyło ci się łatwiej oraz jak zadbać o siebie (szczególnie gdy nie masz czasu ani pieniędzy). Pokażę ci także, jak oszczędzać pieniądze. Mam nadzieję, że miło spędzisz u mnie czas. Chciałabym być dla ciebie wsparciem. Prywatnie jestem żoną wspaniałego mężczyzny i mamą Małego Człowieka. Lubię się rozwijać i nie potrafię stać w miejscu. Mam minimalistyczną duszę, która ciągle każe mi pozbywać się nadmiaru. Lubię czytać i spędzać czas na świeżym powietrzu.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jestem coprywriterką z doświadczeniem w pisaniu tekstów na blogi, strony www, sklepy internetowe. Piszę także teksty we współpracy z markami (Poster Store, Bee.pl). Napisałam dwa ebooki, które możesz zakupić w moim sklepie. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    INSTAGRAM
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Przeczytaj najnowsze wpisy!

Wujek Kot i białe proszki


Biało czarny. Czarno biały? Jaki naprawdę jest Wujek Kot? To nie takie oczywiste. Kończy w tym roku cztery lata. Jest zaprawiony w boju i w spaniu. Ideał pana i władcy tego świata. Same najlepsze cechy zamknięte w dwukolorowym futrze. Jest tylko jeden mały szkopuł. Naprawdę malutki. Wujek Kot ma słabość do... białych proszków.


Tak, to jego największy sekret, ale jest takim celebrytą, że musiało w końcu wyjść to na jaw! Dla wszystkich jego fanów jest to z pewnością szok, ale pamiętajmy, że wiele sławnych osób lubowało się w białych proszkach. Wiemy, jak skończyli...

Jednakże, zacznijmy od opisania całej historii i jego początków z białymi proszkami.

Zaczęło się niewinnie. Jako podlotek kotek chciał spróbować czegoś nowego. Zaczęło się od cukru. Wsadził w niego nos. Nie, nie wciągał. Po prostu dotknął, a cukier przykleił się do jego mokrej powierzchni. Spodobało mu się to uczucie. Zaczął robić tak częściej.

Ale w końcu przestało to wystarczać. Chciał spróbować czegoś mocniejszego.

Przy okazji pieczenia ciasta zaczął... lizać proszek do pieczenia! Naprawdę. Dawało mu to takiego kopa... ale on wciąż chciał więcej i więcej.

Nie mógł przestać. Spróbował mąki. Cynamonu (choć to nie biały proszek, a brązowy kolor wcale nie daje większego kopa.

Lata mijały, a on popadał w proszkowy nałóg. Gdy zaczął dopierać się do proszku do prania, został odesłany na odwyk. Teraz, po wielu tygodniach walki, w końcu zerwał z nałogiem i można powiedzieć, że jest czysty.

Czysty, bo myje się dziesięć razy dziennie. Ale na białym i tak widać brud. A czarne... jest czarne :)

Komentarze

  1. Lubię czytać Twoje kocie opowieści, zawsze się przy nich pośmieję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, jak dobrze, że zerwał z nałogiem, inaczej wszystkie białe proszki w domu by się skończyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtedy wziął by się za coś gorszego... jakieś kisiele czy galaretki... :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!