POZNAJMY SIĘ!
Hej! Jestem Klaudia i zapraszam cię do mojego miejsca w sieci. Jeśli chcesz ułatwić sobie życie i odzyskać czas dla siebie - dobrze trafiłaś. Nauczę cię, jak sprawić, by żyło ci się łatwiej oraz jak zadbać o siebie (szczególnie gdy nie masz czasu ani pieniędzy). Pokażę ci także, jak oszczędzać pieniądze. Mam nadzieję, że miło spędzisz u mnie czas. Chciałabym być dla ciebie wsparciem. Prywatnie jestem żoną wspaniałego mężczyzny i mamą Małego Człowieka. Lubię się rozwijać i nie potrafię stać w miejscu. Mam minimalistyczną duszę, która ciągle każe mi pozbywać się nadmiaru. Lubię czytać i spędzać czas na świeżym powietrzu.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jestem coprywriterką z doświadczeniem w pisaniu tekstów na blogi, strony www, sklepy internetowe. Piszę także teksty we współpracy z markami (Poster Store, Bee.pl). Napisałam dwa ebooki, które możesz zakupić w moim sklepie. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Kot robi makijaż | kocie opowieści


Dziś nadaje dla was Toffi. Kocurek z piekła rodem, a przy tym milusiński jak pluszaczek. Fifi ostatnio wspominała o historii z makijażem. Otóż ja jestem prawdziwym i genialnym wizażystą. Przy tym jestem bardzo skromny. Proszę ustawiać się w kolejce na makijaż u mnie, bo nikt wam tak dobrego nie zrobi. Ceny konkurencyjnie wysokie, ale wiecie, za geniusz się płaci. 


Ćwiczyłem z mamą malowanie. Fifi się do tego nie nadaje, ona jest zbyt roztrzepana. Ale ja, z moją anielską cierpliwością, nadawałem się do tego idealnie. Nadawałem, bo mówię o kursie makijażu. Jego przeszedłem bardzo szybko. Dałem radę tylko dlatego, że jestem bardzo cierpliwy i cierpliwie spałem do samego końca. 

A teraz profesjonalnie pomagam mamie w porannym makijażu. 

Zaczynamy od naszykowania kosmetyków. Mama wyciąga z szuflady bardzo dużo różnych produktów, a ja wybieram idealnie. Te, które według mnie się nie nadają, zrzucam na podłogę. Niech znają swoje miejsce. Jak coś jest słabe, to będzie leżeć na podłodze. Jak coś jest dobre - to tego użyjemy. Gorzej, gdy coś dziś jest słabe i ląduje na podłodze, ale jutro okazuje się, że w sumie jednak by pasowało... no cóż, mama kupi sobie nowe i tyle. 

Mama otwiera lusterko. Mi jest ciężko, bo nie mam przeciwstawnych kciuków, ale po to jest ona przecież. Nie muszę robić wszystkiego sam, bo jeszcze bym się przemęczył...

Przy lusterku są takie dziwne okrągłe kolory, które nie wiem, do czego służą. Dużo brązowych i kremowych. Jest czarny. Znalazłem czarny. Ciekawe, co się stanie, gdy włożę do niego łapkę. Hmm... wygląda na to, że nic takiego. Ech... 

Odszedłem, a na biurku pojawiły się ślady. Jakiś kot tędy przechodził. To pewnie Fifi. Zostawia czarne ślady łapek. Ale, ale... jej nie ma na biurku. Skąd te czarne ślady? Chyba się nie dowiem...

Ale przejdźmy do makijażu. Podkład trzeba rozmieszać z rozjaśniaczem (bo moja mama jest blada) i kłaczkami. To nadaje mu odpowiedniej konsystencji oraz sprawia, że buzia po przypudrowaniu przyjemnie łaskocze. Mama potem te kłaczki ściąga, ale to znaczy tylko tyle, że mnie nie szanuje. 

Żeby cienie na powiekach dobrze się trzymały, trzeba powąchać pędzel trzy razy a potem go polizać i ugryźć. Wtedy fajnie się przyklejają i nadają taki ładny efekt. Podczas tuszowania rzęs  zasłaniam mamie lusterko. Prawdziwy profesjonalista robi to bez zbędnych pomagaczy. Albo umie coś robić i robi to porządnie, albo tylko udaje. 

Malowanie ust kończy się buziakiem w czoło. Nie wiem czemu, ale mama zawsze to robi. A potem wyglądam jak kretyn i kobiety się ze mnie śmieją. Kobiety i tata. Jednakże, profesjonalizm wymaga poświęceń. 

To jak, kto zapisuje się na makijaż?

BĘDĘ KRZYCZAŁ

Mówiłem, że będę.

Komentarze

  1. To zdjęcie główne jest przesłodkie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Krzyczący kot...to przerażające!;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D tylko jest jakiś problem, bo mi skraca zdjęcia i są trochę straszniejsze niż w rzeczywistości :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!