środa, 18 lipca 2018

Kocham swoje ciało - a ty?



Przyszedł czas na tekst, który porusza ważny temat, jakim jest samoakceptacja. Pojęcie niektórym bardzo obce. Wnioskuję tak po wielu rozmowach z bardzo różnymi osobami. Niewiele z nas potrafi powiedzieć: lubię siebie! Lubię moje ciało! Mówią, że każdy z nas ma kompleksy. Pewnie, że tak. Ale powiem wam szczerze, niektóre da się niemal wrzucić do szuflady i o nich zapomnieć. Można z nimi żyć. Można nadal cieszyć się życiem. A ten jeden mankament naszej urody… cóż. Nie ważne!


Kompleksy

Skąd biorą się kompleksy? Myślę, że do tego prowadzi moda na bycie perfekcyjną. Moda z Instagrama. Moda z Facebooka czy Youtube. Zasypywani jesteśmy wieloma perfekcyjnymi twarzami, brwiami, nosami. Perfekcyjnymi ciałami. Idealnymi włosami. Pięknymi paznokciami. Oczywiście, mogą one służyć jako inspiracje. Ale co się stanie, gdy zaczniemy wręcz chorobliwie chcieć wyglądać tak samo?

Podobają mi się bujne, gęste włosy. Jeszcze jak są bardzo długie – ideał! Moje są łamliwe, średniej długości, niezbyt grube i gładkie. Ale je lubię. Szok. Powiedziałam to. Lubię moje nieidealne włosy. Lubię, bo są podatne na stylizację. Loki w hardcorowych warunkach trzymały mi się trzy dni – potem musiałam umyć włosy. Gdy je wyprostuję, zaraz się falują, ale chociaż są wygładzone. Kolor nie jest idealny, ale mi pasuje. Jeśli będę znów chciała coś zmienić – przefarbuję je delikatnie. Na ciut ciemniejsze. Albo nie – od roku żyję bez tego, dając im dość do zadowalającej kondycji. Ostatnio nawet ładniej się kręcą.

Wracając do kompleksów. Ja także obserwuję piękne dziewczyny na Insstagramie. Oglądam seriale, w których grają kobiety niemal idealne. Ale wiem, że ja taka nie jestem. Nie zmienię swoich włosów, rysów twarzy, koloru oczu czy kształtu ust (te bardzo lubię akurat). Mogę za to zmienić swoje podejście do tego, jak traktuję moje ciało. Mogę je zaakceptować. Mogę je polubić, a nawet pokochać. I nie muszę się wcale użalać nad sobą. Naprawdę.


Komplementy

Jedno z ciekawszych zagadnień. Na Facebooku uwielbiam opisy do zdjęć typu: brzydka ja; jakoś Facebooka itp. Nie zauważyłam, żeby Facebook zmieniał jakoś moich zdjęć. Jeśli są ładne, są ładne i na tej stronie. Są ładne czasem nawet na telewizorze. A wcale nie miałam dobrego aparatu – 5 mpx. I tyle. Podobają mi się też komentarze do zdjęć: no coś ty, jesteś piękna. To dowartościowuje, ale widocznie nie każdego, bo zaraz pojawia się odpowiedź: no co ty. Nie jestem. Jestem brzydka. Mam krzywy nos. Nie wyglądam tu ładnie. Ważę za dużo… I tak dalej.

Ludzie mają problem z przyjmowaniem komplementów. Nie dziwię się, skoro od małego słyszymy, że trzeba być skromnym. Rodzice uczą nas odpowiedzi na komplementy typu: nie no, co ty. To makijaż. A potem my chodzimy i mówimy to samo.

Ludzie są czasem w szoku, gdy prawią mi komplementy. Ładnie dziś wyglądasz. A ja odpowiadam, nie dość, że dziękuję, to jeszcze mówię, że np. dziś wypróbowałam nową fryzurę i mi się podoba. SZOK. Szok i niedowierzanie. Przecież oni mówią komplement, żeby usłyszeć, jaka to jestem brzydka i w ogóle. A ja nie – ja się cieszę i wiem, że mają rację.


Bo szczęśliwe to piękne

Jestem bardzo szczęśliwą osobą. Odkąd odcięłam się od toksycznych osób, potrafię cieszyć się wszystkim. Tak, ja potrafiłam się cieszyć sprawdzianem z matematyki. Albo tym, że dziś na zmianę świeci słońce i pada (dziś, czyli wtedy, gdy piszę ten post. Ostatnio wzięłam się do roboty i tworzę). Cieszę się wszystkim. I z tym uśmiechem wychodzę do ludzi. Bez makijażu, a miałby co zakryć. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to wiecie, jak wygląda moja buzia. Mam spore problemy z cerą. Wysypuje mnie hurtowo. Ale gdy mówię sobie, że nie będzie makijażu, by skóra odpoczęła – makijażu nie ma. W sumie maluję się ostatnio na większe okazje (np. egzaminy). I tyle.

Cieszę się sobą, światem i cieszę się z komplementów. Akceptuję je. Daję rady tym, którzy w siebie nie wierzą. Pokazuję, że nie trzeba być idealnym. Tak, moje zdjęcia na Insta mają filtr. Mają go po to, by zachować dość spójną kolorystykę wszystkich zdjęć. Nie po to, by coś ukryć.


Krzywe nogi

Kiedyś koleżanka mnie spytała (w podstawówce, a więc jakieś 8 lat temu), dlaczego mam takie krzywe nogi. Wtedy popadłam w kompleksy. A teraz? Teraz noszę spódniczki, krótkie spodenki itp. Odsłaniam moje krzywe nogi. Mama powiedziała mi, że mam takie odkąd zaczęłam chodzić. Bo zaczęłam zbyt szybko. No cóż, człowiek się rozwija. Ale przecież nie będę chować nóg, bo są krzywe. Staram się poćwiczyć trochę przez jogę, ale wiele to nie zmienia. Do tego mam grubsze łydki. Czasem sama się z siebie śmieję.

Chciałabym tym pokazać, że nikt nie jest idealny. I co z tego? Każdy z nas ma swoje życie, cele, ambicje, swoje własne kanony piękna. Każda potwora znajdzie swego adoratora! I już. Nie martw się tym, jak wyglądasz. A jeśli naprawdę ci to przeszkadza – pracuj nad sobą.

Walczę o ładne włosy, ale akceptuję te, które mam i nie użalam się nad sobą. Walczę o pozbycie się trądziku – nie wychodzi. I pomyśleć, że 19 lat nie miałam z tym problemu. Ale moja mama też ma. A ma 20 lat więcej ode mnie. Ćwiczę dla zdrowia, a przy okazji zyskuję ładną sylwetkę.


Zadanie dla ciebie

Wymień 5 rzeczy, które ci się w tobie podobają. Pokaż innym, że akceptujesz siebie. A ja, żeby nie pozostać dłużna, od razu wymienię moje pięć:
  1.          Usta
  2.          Wcięcie w talii
  3.          Twarz ogółem (jej kształt, wygląd)
  4.          Włosy
  5.          Oczy.


A czy ty akceptujesz swoje ciało?

22 komentarze:

  1. Co za figura! W dzisiejszym świecie ciężko jest w 100% akceptować siebie, ale wydaje mi się, że z wiekiem przychodzi to łatwiej:)5 zalet to strasznie ciężkie zadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak media robią nam wodę z mózgu i każdy dąży do tej perfekcji. Ja sama miałam kiedyś problem z akceptacją siebie, jednak powoli mi się udaje się przekonać co do moje sylwetki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest dokładnie tak jak piszesz, ludzie za mało siebie akceptuje, a zdarza mi się reagować podobnie na komplementy. Mimo to, nie zmieniłabym nic u siebie, chociaż eksperymentowałam z kolorem włosów :D Akceptuję i lubię każdą z wymienionych u siebie rzeczy, choć nad talią muszę jeszcze popracować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy ma kompleksy, ale niektórych rzeczy nie da się tak o zlikwidować. Ja nie mam problemów z ciałem, choć mogłabym pare kg zrzucić albo zabrać się za bieganie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, my Polki, jesteśmy bardzo zakompleksione, pomimo tego, że jesteśmy piękne ;). Ja będąc teraz w 38 tygodniu ciąży już nie mogę na siebie patrzeć :D, a wszyscy mówią, że wyglądam super... i gdzie tu sens i logika, hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy byłam młodsza miałam bardzo dużo kompleksów. Teraz się to zmieniło i choć wiem, że nie jestem idealna, to jestem z siebie zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się zawsze akceptować. Wiadomo, że nikt nie jest idealny, ale zawsze staram się dążyć do najlepszej wersji siebie, by żyć w zgodzie ze sobą :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tym akurat nie mam problemu - nogi, wcięcie w talii, pupa, uśmiech, oprawa oczu, włosy, uszy... wszystko mam fajne:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, ze w wieku nastoletnim łatwo się tych kompleksów nabawić, bo to taki etap, że się człowiek bardzo przejmuje, ale klucz to żeby potem umieć z tego wyrosnąć i czuć się dobrze we własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już któryś raz trafiam na artykuł o tej tematyce i one zawsze mówią o facebooku i Instagramie jako tej wylęgarni kompleksów. A przecież to guzik prawda! Kiedy byłam w liceum oba w raczkowały, były dostępne tylko w wersji anglojęzycznej. A kompleksy były...
    Do dziś pamiętam jak poszłam z koleżanką na zakupy i przymierzałam bluzkę (nie koniecznie dla mnie) a ona bez żadnej żenady rzuciła: współczuję Ci cycków. Zatkało mnie totalnie. Mam dość wydatny biust i teraz jestem z niego zadowolona, ale zajęło mi to wiele czasu, żeby się ogarnąć. Teraz już nie przejmuję się tak bardzo słowami innych i ich opiniami. Ale czasem my kobiety same dla siebie jesteśmy najgorszymi sędziami niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. inni ludzie często mówią różne rzeczy, które wprowadzają w nas kompleksy...

      Usuń
  11. Ja przez dlugi czas mialam kompleksy, ale w doroslym zyciu nauczylam sie je wyeliminowac :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia