wtorek, 17 kwietnia 2018

Koci punkt widzenia: po coś tu babo przyjechała?


Miau. Ależ się zdenerwowałem. No nie mogę się opanować. Nie wytrzymam z tych nerwów. Chyba aż pójdę i będę spał. Ale nie, nie uspokoję się. Jakby ktoś was tak zdenerwował, to też byście chcieli się zemścić, poskakać, podrapać, pogryźć i nawet prychnąć! Chcielibyście! Mówię tam. 
Ktoś by mógł spytać, o co chodzi. Już dobrze wiecie o co chodzi. Dobrze wiecie.

Nie wiecie? 

Jak to: nie wiecie?!

Już ja wam powiem. Powiem dokładnie. Opowiem całe zajście, a potem zgłoszę do prokuratury. Kto będzie moim świadkiem? 

Siedzę sobie spokojnie koło babci-babci. Siedzę. Myję sobie pod ogonem. I siedzę. Babcia też siedzi. To ważne. I tak sobie razem siedzimy. Bo ja siedziałem tak obok. Rozumiecie? Tak? Dobrze. Więc jak tak sobie siedzieliśmy, to przybyła. PRZYBYŁA! Weszła. Miała czelność wejść. Tak o! Jak do siebie! I weszła bez skrupułów. 

I mnie wystraszyła. 

Jak ją zobaczyłem, to włosy mi dęba stanęły. 

- Nie masz włosów Kocie - powiedział mi głos w głowie. 

A. Racja. Sierść mi dęba stanęła. Oczy wyszły z gałek i spadły na podłogę. Krew przestała płynąć. Nie oddychałem. Zamarłem. Przerażony. 

Podobnie wyglądałem

W progu stała... Pańcia. Stała tam bezczelnie i wczasowicza straszyła. A ja nawet nie potrafiłem się odezwać - tak bardzo zamarłem. 

- Hej - powiedziała do babci-babci, a babcia-babcia mnie zdradziła i się z nią przywitała. - Cześć Kocie - powiedziała do mnie. No tego już za wiele. Nie będzie sobie do mnie mówić, kiedy jej się podoba. Musi czekać, jak inni. W kolejce. Wolny termin mam dopiero na 31 września (przypis redakcji: taką datę podała nam polonistka, święcie przekonana, że taki dzień istnieje) roku pańskiego 2120. Przykro mi. Takie czasy. 

Odwróciłem się do niej ogonem i poszedłem sobie. Szła za mną. I patrzyła tymi swoimi oczami. Kiedyś jej je wydłubię. Wydrapię. 

Wskoczyłem na szafę. 

- Nie uciekaj - powiedziała do mnie. 

A będę! Będę! Będę! Będę!!! Nie będziesz mnie mówić co mam robić, a czego robić nie mam. Kim ty jesteś ty kreaturo? 

- Słonko, chodź do mnie - prosiła. 

- Jeszcze czego? Ja zejdę, a ty mnie zabierzesz z tego ziemskiego raju! Na tym padole nie ma lepszego miejsca. Nie dam się! Nie pozwolę!

- No chodź. 

- Nie BEDE! 

Odwróciła się. A potem jeszcze raz na mnie spojrzała. 

- Nie zabiorę cię stąd. Naprawdę. 

- Ta, jasne. Nie uwierzę ci. 

I się nie dałem. Leżałem tam prawie ciągle. Potem zszedłem zjeść, powąchać buty, napić się, otrzeć się o babcię-babcię, bo ją bardzo lubię. A Matka mnie złapała i przytulała. To było najgorsze 7 sekund w moim życiu. Czy ona nie widzi, że jestem poważnym dorosłym (3 letnim) mężczyzną? Nie wypada się z matką przytulać. Nie wypada i tyle. 

Nie będę też wracał z moich wakacji. Zostaję tu na wieki wieków. 

Ale jak już sobie pojechała, to troszkę szkoda mi było. Żałowałem, że się z nią nie pobawiłem. Ona próbowała, a ja nie chciałem. Może kolejny raz jednak to zrobię. Tak, kolejny raz wydrapię jej paczadła. 

Pozdrawiam serdecznie,

Pan Kot

6 komentarzy:

  1. Szanowny Uparty Panie Kocie...dzieciak jesteś i tyle. Dorosły Kot miałby tyle klasy aby się chociaż przywitać ;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan KOt ma mnóstwo ciekawych przemyśleń i mega kocie podejście do życia. Jak to kot bez włosów, ale z sierścią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a racja. gdyby miał włosy, to nie miałby aż takich przemysleń. Ale na szczęście ma sierść :D

      Usuń
  3. KOT wie i tak wszystko najlepiej. Trzeba to zaakceptowac i tyle.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia