Łapacz snów, syrop z bzu i Cudowny Chłopak | ulubieńcy września 2020

ulubieńcy września 2020

Pusta strona czeka już długi czas, a ja cały poranek myślę, jaki temat dziś poruszyć. I wiesz co się okazało? Kończy się wrzesień. Nie wiem, może nie masz kalendarza, telefonu, internetu, powiadomień, znajomych i nie wiesz (tak, jak ja jeszcze przed godziną), że kończy się wrzesień. Dlatego śpieszę z tą informacją. Czeka nas za chwilę październik, ale jeszcze przez kilka dni zatrzymamy się w dziewiątym miesiącu tego roku. Skoro to już ostatnie dni - pora na ulubieńców. A tych troszkę się uzbierało. I jeśli czytałaś poprzednie wpisy z tej serii, doskonale wiesz, jaki był ulubiony serial w każdym z nich. Tym razem jednak cię zaskoczę!

Poprzedni ulubieńcy:


Ulubione we wrześniu

Wrzesień obfitował w różne doznania oraz nastroje. Trochę letni, trochę jesienny, taki miesiąc przejściowy między porami roku. Teraz nie pozostawia nam już złudzeń - szaruga na zewnątrz świadczy o tym, że jesień nadeszła. Nie bójmy się jej, nie przeklinajmy, nie obrażajmy. Ona także da nam sporo dobrego. Po tym intensywnym, ciepłym lecie, przyda nam się troszkę odpoczynku w domowym zaciszu, pod kocykiem i z dobrą książką lub serialem. I kakao. Obowiązkowo kakao. 

Ulubione we wrześniu - książka

Książek będzie kilka, bowiem wrzesień był obfity w dobre lektury. Choć na początku wydawało mi się, że nie przeczytałam nic, okazało się, że jednak parę książek było. Dokończyłam dwie papierowe książki, przeczytałam jedną na czytniku. Jestem w trakcie dwóch. 

Jak lepiej myśleć Christel Petitcollin

Czytałam kiedyś pierwszą książkę Jak mniej myśleć i bardzo mi się spodobała. Zresztą pisałam o niej w TYM wpisie (3 KSIĄŻKI WARTE POLECENIA). Potem kupiłam drugą część, ale tak sobie leżała. Zaczęłam ją czytać, ale nie mogłam skończyć (papierowe książki czytam najczęściej w pracy). W końcu powiedziałam sobie, że pora na nią i dokończyłam w dwa wieczory. Pełno w niej moich notatek, podkreśleń i innych takich. 

Mogę szczerze powiedzieć, że jest o wiele lepsza niż pierwsza część. Pomaga zrozumieć, czym jest nadwrażliwość, jak ona działa. Pomaga poukładać sobie wszystko w głowie, zrozumieć siebie i funkcjonowanie swojego umysłu. I, co najważniejsze, pomaga zaakceptować to, że jako osoby nadwrażliwe, jesteśmy po prostu inni niż normalnie myślący ludzie. I będziemy analizować, zastanawiać się, działać i myśleć szybciej oraz intensywniej. Taka nasza natura. 

Cud chłopak R. J. Palacio

Jeśli kojarzysz film Cudowny chłopak to wiesz już, o czym jest ta książka. Cud chłopak to powieść, na podstawie której nakręcono właśnie ten film. Najpierw jednak przeczytałam książkę i muszę powiedzieć, że jest wspaniała. Opowiada o chłopcu, który w wyniku genetycznego losowania wygrał zdeformowaną twarz i ogólnie przerażający wygląd. W końcu musi stawić czoła rzeczywistości i pójść do tak zwanej normalnej szkoły. 

Opowieść poznajemy z różnych perspektyw. Na początku opowiada nam August, czyli ten pokrzywdzony chłopiec. Później jego siostra, przyjaciółka, przyjaciel... widzimy różne perspektywy. Dzięki temu możemy zobaczyć, że jego wygląd nie wpływa tylko na niego, a na całe jego otoczenie. 

Co wyniknie z pójścia do szkoły? Czy go zaakceptują? Czy polubią? Przeczytaj koniecznie. A potem obejrzyj film (w tej kolejności. O filmie będzie za chwilę, tam wyjaśnię, dlaczego właśnie książka musi być pierwsza). 

Ballada ptaków i węży Suzanne Collins

Prequel Igrzysk Śmierci, który opowiada o Dziesiątych Głodowych Igrzyskach. Poznajemy młodego prezydenta Snowa, który na razie jest tylko uczniem. Każdemu z trybutów przypisany zostaje mentor, czyli uczeń, który będzie mu pomagać, by wygrał. Nie, nie dla samej chęci pomocy, a dla nagrody pieniężnej, która czeka na ucznia, którego trybut zwycięży. 

Poznajemy historię Głodowych Igrzysk, arenę, początki zmian w regulaminie starć trybutów. 

Młody Snow poznaje swoją trybutkę, a potem wszystko zaczyna się komplikować. Nic więcej ci nie powiem. Warto przeczytać tę książkę, jeśli podobały ci się Igrzyska Śmierci. Wspaniała historia i mam nadzieję, że także powstanie film. 

Ulubione we wrześniu - film, serial

Serialu w tym miesiącu nie będzie żadnego. Nic nie zaczęłam oglądać. A i z zaczętych seriali kontynuuję jedynie The Hundred, które na szczęście zmierza ku końcowi. Mam za to film. I, choć obejrzałam dwa, podzielę się tylko jednym. 

Cudowny chłopak

Pisałam o książce, a teraz opowiem o filmie. Film jest dobry. Naprawdę dobry, ale czegoś mu brakowało. Po opisach w powieści, można było wyobrazić sobie Augusta jako naprawdę przerażającego. Zaś w filmie jego twarz nie była zbytnio zniekształcona. Ale dobrze, pomińmy ten mały, choć bardzo istotny element. 

Jeśli chodzi o film, jest bardzo okrojony. Brakuje kilku ważnych, według mnie, historii, które w książce były. Jednak jeśli chodzi o całokształt, to jest super! Bardzo wzruszający, choć także rozśmieszający. Emocjonalny. Warto obejrzeć. 

Ulubione we wrześniu - miejsce

Obudziłam swoje wewnętrzne dziecko i, korzystając z ładnej pogody, udałam się na plac zabaw. Zjeżdżalni nie lubię (choć bym spokojnie się zmieściła), ale huśtawki kocham. Mogłabym się tak bujać i bujać. Nic więc dziwnego, że wróciłam tam dwa razy. I stało się to moim ulubionym miejscem. 

W ogóle fajnie, bo ten akurat plac zabaw jest z dala od ulicy, między blokami. Tak naprawdę otoczony jest ze wszystkich stron. Myślę, że dla dzieci to dość ważne, by mogły bezpiecznie się bawić. A jednocześnie jest tam naprawdę sporo atrakcji. Ale huśtawki wygrywają. 

Ulubione we wrześniu - jedzenie, napoje

Uwielbiam jeść. Mogłabym to robić całymi dnia. Chwila... robię to całymi dniami. Nie liczę kalorii (chyba, że tylko po to, by nie było ich zbyt mało). Nie zamykam się w pięciu posiłkach. Jem ile chcę i kiedy chcę. Dlatego też kwestie jedzeniowe pojawiają się tu na blogu. 

Ale w ulubieńcach będzie... napój. 

Wybraliśmy się na początku września na Jarmark Ekologiczny. Udało mi się tam zakupić syrop z kwiatów czarnego bzu. Dodawałam go raz dziennie do herbaty. Zamiast cukru - idealnie. A i jego prozdrowotne wartości w pełni mnie przekonały. Czułam się lepiej, moje zatoki miały się o wiele lepiej. Na pewno zakupię kolejną butelkę. 

Ulubione we wrześniu - zajęcie

Tak, można mieć też ulubione zajęcie. U mnie zdecydowanie były to... rękodzieło. Uwielbiam wszelkie diy/zrób to sam. Czasem porzucam to na długi czas, ale gdy wracam do tworzenia, jestem wniebowzięta. Bardzo mnie to uspokaja (jeśli akurat nie używam kleju na gorąco, bo na niego krzyczę) i wycisza (jeśli nie krzyczę na klej). 

W tym miesiącu tworzyłam ozdoby do domu. Tym razem nie jesienne, a w klimacie boho. Zachwyciłam się tym stylem już dawno, ale dopiero teraz przyszło mi do głowy: hej, skoro ci się to podoba, to czemu by nie urządzić mieszkania w ten sposób? No właśnie, może powiesz mi, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Bo ja nie wiem :)

Ale, ale. Zrobiłam już łapacz snów, taki bukiet w wiaderku (nie wiem, jak to opisać, a nie pokażę, bo będzie na to osobny wpis, cały z dekoracjami boho), ramkę na zdjęcia z gałęzi... i będzie tego więcej. Mam masę pomysłów, tylko czasu nie aż tyle. I będę go miała jeszcze mniej, ale czas na relaks i rękodzieło musi się czasem znaleźć. 

Ciekawią cię moje nisko-budżetowe dekoracje w stylu boho? Daj znać w komentarzu!

Ulubione we wrześniu - kosmetyki

Dawno nie pisałam o kosmetykach, ale udało mi się odkryć kilka fajnych, którymi chciałabym się z tobą podzielić. Od razu mówię, że są to produkty z dobrym, naturalnym składem i nie będę o tym pisać osobno pod każdym z nich. 

Maska głęboko oczyszczająca Zielone Laboratorium

Maseczka na bazie białej glinki. Gotowa do użycia od razu (nie trzeba, jak w przypadku samej glinki, mieszać z wodą). Łatwa w użyciu oraz w zmywaniu. Oczyszcza cerę, wygładza. Zmniejsza niedoskonałości cery, rozjaśnia delikatnie. Ogólnie buzia po niej jest delikatna i miękka w dotyku. Mam nadzieję, że po zużyciu całego opakowania, będzie ona w lepszym stanie, niż teraz (walczę z trądzikiem, bo na zbyt wiele sobie pozwalałam jeśli chodzi o jedzenie). 

Odżywka mleko owsiane do włosów normalnych Yope

Nie zawiera silikonów ani parabenów. Producent pisze, że ma uelastyczniać włosy, by były mniej łamliwe. Ja jednak tego jeszcze nie zauważyłam. Skoro odżywka znalazła się w ulubieńcach, a nie spełnia obietnicy producenta, to co tu jest nie tak? 

Ano to, że ma masę innych właściwości, które mnie zachwyciły od pierwszego użycia.

Jest bardzo wydajna, bo naprawdę niewiele jej trzeba (mam włosy do biustu). Odżywia, wygładza, dociąża, ale nie obciąża. Ładnie pachnie i ten zapach długo czuć na włosach. I, dla mnie bardzo ważne, wydobywa skręt z moich włosów. Pięknie po niej wyglądają, błyszczą się i kręcą. Niczego więcej mi nie trzeba. 




I to już wszyscy ulubieńcy na dziś. Dobrze, że nie przegapiłam końcówki września. Miałam teraz nocki w pracy i w sumie to nie wiedziałam, jaki jest dzień tygodnia, jaki dzień miesiąca ani nic. Tak bardzo miesza to w głowie. 

A jacy są twoi ulubieńcy? Daj znać w komentarzu. 

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!


Ps. Jeśli chcesz być na bieżąco - zaobserwuj mnie na instagramie. Tam już można było zobaczyć chociażby łapacz snów :)

Wyświetl ten post na Instagramie.

Dzis ostatnie zadanie w ramach #wyzwanieselfcare Idziemy na spacer. I ja wiem, naprawdę zdaję sobie sprawę, że pogoda nie rozpieszcza. Ba! Mam nawet okna i widzę, jak wygląda na dworze. Ale tak czy tak, na spacer trzeba się czasem wybrać. Odetchnąć świeżymi spalinami i w ogóle. Zachęcam cię do pójścia na spacer. I koniecznie zrób zdjęcie, w potem podziel się nim na Instagramie lub tylko na stories. Oznacz mnie i nasze wyzwanie. Pokaż, że pogoda ci nie straszna! ___ Today is the last day of #selfcarechallenge The last exercise is... Walk. Or stroll. I've just learnt this word and really love it! And I know that the weather is not so good. Oh! I have got windows and see, how it looks. But we should go outdoors and take a breath full of fresh... Exhaust fumes. That's living in the city. I really encourage you to go walking. And you should take a photo to show that the weather is nothing for you! ___ #spacer #spacernałonienatury #spacerzleśnymechem #spacerpogórach #spacerek #walkaway #stroll #strollertravelling #goforahike #goforawalk #gooutdoors #outdoorphotography #wyjdźzdomu #czerwonebuty #redshoes #trainershoes #butysportowe #liscienaziemi #liście #drewnianymost #woodbridge #leavesontheground #leavesonlyleaves

Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)