Tu i teraz - kwiecień 2021

arboretum leśne

Dzień dobry! Jak tam maj? Na razie nie zapowiada się za dobrze, ale miejmy nadzieję, że niedługo się to zmieni i będziemy rozkoszować się promieniami słońca, długimi spacerami i zielenią (choć tej ostatniej coraz więcej!). Kwiecień upłynął mi bardzo szybko i przyznam szczerze, że jestem nastawiona na to, że maj będzie jeszcze większym rollercoaster'em i przemknie niczym Pendolino, aczkolwiek po polskich szynach, czyli zatrzymując się na chwilę co jakiś czas. Mam takie plany na maj - niezależne ode mnie - że trochę się boję, jak im podołam. Wyjątkowo trzy zjazdy na studiach, do tego co najmniej pięciu lekarzy, dokańczanie wyprawki... no i odpoczynek, choć ten ostatni jeszcze nie wiem, gdzie wcisnę. Ale nim rozpędzę się za bardzo, skupię się jeszcze chwilę na kwietniu, który to pożegnał nas piękną pogodą i kwitnącymi magnoliami.


Czuję się...

Na szczęście już lepiej, choć kwiecień nie był dla mnie łaskawy. A raczej jego połowa nie była, bo nie można spisywać na straty wszystkiego, jeśli nieprzyjemna była tylko jedna część. Problemy zdrowotne na szczęście za mną i mam nadzieję do końca ciąży cieszyć się tym pięknym stanem. 

Oprócz tego chorobowego epizodu czułam się w kwietniu bardzo dobrze. Może to nie będą popularne słowa, może tobie takie nie przeszłyby przez gardło (ale nad tym popracujemy, żeby w razie czego się to zmieniło!)... ale czuję się piękna. Mam wrażenie, że promienieję. Dodatkowe kilogramy (nie, nie tylko dziecko. Przybrałam troszkę więcej niż zalecane widełki) sprawiły, że jestem bardziej zaokrąglona na buzi i ogólnie że podobam się sobie bardziej. Kocham swoje ciało takie, jakim jest, ale mimo wszystko zawsze chciałam przybrać kilka kilogramów. Uwielbiam patrzyć na siebie w lustrze, gdy wstaję rozczochrana i z różowymi policzkami. Chciałabym, byś ty także się sobie podobała i dobrze czuła się w swoim własnym ciele. 


Potrzebuję...

W kwietniu potrzebowałam przede wszystkim czasu. Wiem, że nic tak nie leczy ran, jak właśnie czas i chętnie zastosowałam to w przypadku problemów zdrowotnych. Czas minął, a ja czuję się o wiele lepiej. 

Potrzebuję też wsparcia i mam wrażenie, że z dnia na dzień potrzebuję go coraz więcej. Zaczyna mi być ciężej, choć jeszcze nie ciężko. Z trudem wchodzę na wyższe piętra i wiem, że moja wydolność się obniżyła. Ćwiczę jogę, spaceruję i... pozwalam sobie pomóc. Gdy tej pomocy potrzebuję, nie boję się o nią prosić. To nie jest trudne, a zdecydowanie przyjemniejsze niż trzaskanie garnkami i liczenie na to, że druga osoba się domyśli.


ciąża tydzień po tygodniu

Jestem wdzięczna za...

Jestem wdzięczna za to, że kwiecień się już skończył. Przez problemy zdrowotne czekałam niemal z utęsknieniem na ten czas i cieszę się niezmiernie, że w końcu nadszedł. Ale jestem też wdzięczna za to, że mogłam zobaczyć Małego Człowieka na USG (choć to za dużo powiedziane, ale na każdym potwierdza się płeć... a twarz - tę zobaczymy chyba dopiero wtedy, gdy już urodzę). 

Jestem wdzięczna za to, że postanowiłam więcej odpoczywać. Pisałam niedawno tekst o deklaracjach składanych publicznie i podtrzymuję tamte słowa. Muszę więcej odpoczywać. Życie nie polega na pracy non stop, nawet jeśli jest to bardzo przyjemne działanie. 

Jestem też wdzięczna za moją wspaniałą ginekolożkę, która okazała się kobietą tak dobrą, że nie potrafię opisać tego słowami. Wiem, że mogę się do niej zwrócić z każdym problemem i zawsze mi pomoże. Przy czym nigdy nie powie, że głupio pytam, albo że coś wymyślam. Tak dobrej lekarki jeszcze w życiu nie miałam. 

Czekam na...

Czekam na dokańczanie wyprawki, szykowanie wszystkiego na przyjście Małego Człowieka. Z powodu moich problemów zdrowotnych nie mogliśmy tego zrobić w kwietniu, więc nadal czekam i mam nadzieję, że już niedługo się doczekam. 

W kwietniu czekałam też na lepsze dni, które na szczęście szybko nadeszły. Teraz już będzie tylko lepiej. 

Cieszę się...

Cieszę się wolnym czasem i tym jednym pięknym dniem, który zakończył miniony miesiąc. Udało nam się odwiedzić arboretum (o ubiegłorocznej wycieczce możesz przeczytać tutaj - CHODŹ ZE MNĄ, ZABIORĘ CIĘ NA SPACER DO LEŚNEGO ARBORETUM). Choć z tego powodu i paru innych mam zaległości w nauce i reszcie spraw, nie żałuję. Cieszę się odpoczynkiem i wiem już, że nie muszę sobie na niego w jakiś szczególny sposób zasłużyć. 

Pracuję nad...

Pracuję nad sobą. Głównie nad tym, by znajdować czas na odpoczynek i przestać sobie wmawiać, że najlepiej odpoczywam będąc na wysokich obrotach. Jest czas na naukę, na pisanie, na jogę, na obowiązki i wizyty u lekarzy... więc jest też i czas na odpoczynek. Uczę się tego powoli, bo będąc cały czas w domu mam wrażenie, że przecież nic konkretnego nie robię, mimo tego, że wieczorem padam na twarz. A powinnam przecież odpoczywać!

Tęsknię za...

Tęsknię za ciepłem. Chciałabym, by wiosna już zagościła na stałe, ale jakoś jej nie po drodze. Po wizycie w arboretum tęsknię też za wyjazdami, ale te jeszcze sobie poczekają. Gdy Mały Człowiek będzie już na świecie, nadrobimy sobie, a teraz trzeba się cieszyć tym, co jest. 

Czasem też tęsknię za czasami, w których nie miałam tyle na głowie. Nie studiowałam, nie narzucałam sobie zbyt wielu zadań. Teraz jest inaczej i lubię naukę, naprawdę, ale muszę zwolnić. Muszę nauczyć się, że doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny. 

Chciałabym...

Chciałabym, by czas troszkę przyspieszył i by był już lipiec. Wiem, że to egoistyczne, ale ten czas do początku lipca mam tak napięty, że ciężko wcisnąć coś jeszcze. Chciałabym, by nadszedł lipiec, gdy to będę miała ostatnie dwa tygodnie na odetchnięcie i ochłonięcie, a potem zadzieje się rewolucja. 

Czytam... Oglądam...


W tym wpisie polecam książki, które przeczytałam, filmy i seriale, które obejrzałam. Nie będę opisywać wszystkiego drugi raz - możesz kliknąć w link i sprawdzić sama, co tak mi się podobało w kwietniu.

Najważniejsze wydarzenie...

Hmm... ciężki orzech do zgryzienia. Ważna była dla mnie każda wizyta u lekarza. Ważny był dla mnie dzień, w którym mogłam powiedzieć: już wszystko jest dobrze. Ważny był dla mnie wyjazd do arboretum i odechtnięcie na łonie natury. I ważne są dla mnie zajęcia na uczelni. I wszystkie te inne, drobne wydarzenia, które każdego dnia sprawiają, że uśmiecham się i mam ochotę żyć. 


Napisz w komentarzu, co dobrego ciebie spotkało w kwietniu!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!


Zaobserwuj mnie na Instagramie: