Wady i zalety czytnika e-booków

 

Z posiadaniem czytnika e-booków nosiłam się bardzo długo. Chciałam, nie chciałam. Zachęcały mnie blogerki, zniechęcały przyzwyczajenia. Nadal chciałam, a potem nie chciałam. Aż w końcu przemyślałam sprawę i zakupiłam swój czytnik. Czy się z nim polubiłam? Odpowiedź poznacie poniżej.


Co mnie przekonało do kupienia czytnika? 

Wiedziałam, że będę miała operację. Wiedziałam przez to też, że długi czas nie ruszę się z domu i nie będę miała dostępu do biblioteki. No ale książki! Książki... jak tu żyć bez czytania - szczególnie, gdy jedyną rozrywką jest leżenie i chodzenie do toalety. Więc zdecydowałam się na zakup czytnika (jeszcze latem). Teraz, kilka miesięcy później, mogę wam napisać o wadach i zaletach czytnika e-booków.





Czytnik e-booków - wady

Przewrotnie, zacznę od wad czytnika. Na początek was zniechęcę. 

  1. Wczytywanie - to moja zmora. Nim czytnik się włączy, nim włączę aplikację i potem książkę, mija troszkę czasu. Nie jest go dużo, ale mimo wszystko mija. W tym czasie książkę papierową już bym czytała. 
  2. Bateria - drugi duży minus czytnika, który przegrywa tym z książkami. Książka się nie rozładuje. Czytnik tak. Oczywiście, można pilnować, by był zawsze naładowany. Bateria trzyma naprawdę długo, ale zdarzało mi się już, że musiałam go podłączyć i nie mogłam dokończyć wtedy czytania (bo ładowarka za krótka, bo wolę w czasie ładowania robić coś innego, bo w podróży itp.).
  3. Wizualność - każda książka na czytniku wygląda tak samo. Ta sama czcionka, wielkość liter itp. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej - papierowe książki się wyróżniają. 
  4. Czarno-biały - tu przegrywają e-booki, które mają zdjęcia, grafiki itp. w kolorze. Na telefonie są one w kolorze, na żywo zresztą też, ale na czytniku są czarno-białe. 

Czytnik e-booków - zalety

Ponarzekałam, to teraz powychwalam. Bo do wychwalania jest wiele. 

  1. Dostęp - nielimitowany dostęp do wielu książek bez wychodzenia z domu. Dla mnie to spora zaleta, bo z przyzwyczajenia jeździłam do biblioteki 25 km (do rodzinnego miasta). Teraz "wypożyczam" książki z domu. 
  2. Kategorie - książki w aplikacji są ładnie posegregowane kategoriami, więc łatwo można znaleźć interesującą (lub odkryć coś nowego).
  3. Czcionka - tu mamy pole manewru, bo możemy ją powiększać, pomniejszać itp. Jest to pomocne, bo niektóre tradycyjne książki ciężko się czyta właśnie przez źle dobraną czcionkę. 
  4. Lekki - czytnik jest lekki, więc nie odczuwamy jego ciężaru w bagażu.
  5. Mały - właśnie, mieści się w małej torebce i nie zajmuje wiele miejsca. Tak na czasie "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk mają jakieś 1000 stron - kto by to ze sobą nosił? A tak - wrzucamy czytnik i już. 
  6. Jasność - to dla mnie duża zaleta. Jeżdżąc do szkoły, denerwowałam się, że nie mogę czytać, bo w autobusie jest ciemno. Na czytniku możemy sobie ustawić odpowiednią jasność i wygodnie czytać w różnych warunkach. 
Jak dla mnie czytnik jest świetną alternatywą dla ludzi, którzy dużo czytają. Kupowanie książek jest drogie, a np. do biblioteki niektórzy chodzić nie lubią (lub, jak ja, dojeżdżają kawał). Czytnik, a potem abonament w aplikacji - u mnie zwróciły się tak naprawdę w przeciągu dwóch miesięcy (gdybym kupowała normalne książki, mniej więcej przez ten czas bym tyle wydała). 

Abonament kosztuje tyle co jedna książka (30-40 zł). Więc wystarczy w miesiącu przeczytać tę jedną lub dwie książki i już się zwraca. A ja np. w sierpniu przeczytałam osiem książek. Rozumiecie, o co mi chodzi? 

Oczywiście, czytnik ma swoje wady, ale ja go cenię za lekkość - mogę mieć go zawsze w torebce i poczytać w kolejce do lekarza, za jego rozmiar - bo jest mały, poręczny i wygodny. 

Przy okazji - nadal czytam papierowe książki i jest to świetne uczucie!





A wy jesteście zwolennikami tradycyjnych książek czy e-booków?