Pożegnanie z Kotem - ale nie na zawsze


Przyszedł czas na jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu. Wciąż nie wiem, czy robię dobrze, czy nie, ale mam tu na uwadze nie tylko moje dobro. A raczej moje dobro jest tu ostatnie w kolejce. Otóż przeprowadzam się. I muszę pożegnać się z Kotem.
Nie była to dla mnie łatwa decyzja, ale wiem, że będzie mu tu dobrze. Ma swoje znajome kąty. Zostaje w swoim domu. W swoim otoczeniu będzie mu łatwiej i lepiej. To się dla niego nie zmieni. Będzie mu tylko brakować mnie. A mi - jego. I to bardzo. Wcale nie jest mi łatwo, ale oboje postaramy się z tym pogodzić.

Kotem zostaje z mamą, którą widać że kocha (chyba nawet bardziej ode mnie). To moje ostatnie godziny z nim, ale nie chcę mu burzyć jego planu dnia, bo wtedy będzie tylko gorzej. Na razie nie ogarnia za bardzo, co się dzieje, bo powoli wywozimy rzeczy z domu. 

Oczywiście, będę tu wracać, odwiedzać, zabierać go na spacery i bawić się z nim, ale to nie będzie już to samo. Mam nadzieję, że mnie nie zapomni :) 

My za to damy dom potrzebującym. Mój Kot, Pan Kot ma już kochający, własny, oznaczony dom. A inne kotki tylko na to czekają, dlatego weźmiemy jakiegoś ze schroniska. To nie będzie ta sama mordka, ale także postaram się go kochać.

Piszę to, i płaczę.

Musiałam sobie zrobić przerwę. Poprzytulaliśmy się, pobawiliśmy. Podrapał mnie i pogryzł za wszystkie czasy. To tyle na pożegnanie Kota. Ja tu będę. On też się będzie tu pojawiał.

Wielkie Miauuuu dla wszystkich! Trzymajcie za nas kciuki :)