POZNAJMY SIĘ!
Hej! Jestem Klaudia i zapraszam cię do mojego miejsca w sieci. Jeśli chcesz ułatwić sobie życie i odzyskać czas dla siebie - dobrze trafiłaś. Nauczę cię, jak sprawić, by żyło ci się łatwiej oraz jak zadbać o siebie (szczególnie gdy nie masz czasu ani pieniędzy). Pokażę ci także, jak oszczędzać pieniądze. Mam nadzieję, że miło spędzisz u mnie czas. Chciałabym być dla ciebie wsparciem. Prywatnie jestem żoną wspaniałego mężczyzny i mamą Małego Człowieka. Lubię się rozwijać i nie potrafię stać w miejscu. Mam minimalistyczną duszę, która ciągle każe mi pozbywać się nadmiaru. Lubię czytać i spędzać czas na świeżym powietrzu.
CO MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ!
Jestem coprywriterką z doświadczeniem w pisaniu tekstów na blogi, strony www, sklepy internetowe. Piszę także teksty we współpracy z markami (Poster Store, Bee.pl). Napisałam dwa ebooki, które możesz zakupić w moim sklepie. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - czekam na twoją wiadomość. Możesz być pewna, że odpiszę na e-mail.

JAK MOGĘ CI POMÓC?

  • 1
    NEWSLETTER
    Przeczytaj list od serca i treści, których nie ma nigdzie indziej.
    Czytaj więcej
  • 2
    SKLEP
    Odwiedź mój sklep i dowiedz się, co mam w ofercie.
    Czytaj więcej
  • 3
    WSPÓŁPRACA
    Napisz do mnie i razem ustalimy warunki współpracy.
    Czytaj więcej

ZACZNIJ CZYTAĆ TUTAJ

Najnowsze na blogu

Napisałam ebooka i już możesz go kupić! "Moja droga Endometriozo"

Moja droga Endometriozo Klaudia Jaroszewska-Kotradii książka o endometriozie

Gdy dwa lata temu zaczynałam pisać o endometriozie, nie przypuszczałam, że kiedykolwiek skończę. Porzuciłam już tyle projektów... ale w końcu dopięłam swego i mój pierwszy ebook jest już gotowy. Pisałam o temacie dla mnie naprawdę ważnym i być może właśnie to pchało mnie dalej mimo zwątpień, które dopadały mnie niejednokrotnie. Dwa lata to szmat czasu i na pewno już nigdy nie będę rozwlekać pisania na tak długo. Jednak tutaj było to uzasadnione. 


"Moja droga Endometriozo" - Klaudia Jaroszewska-Kotradii

"Moja droga Endometriozo" zaczęłam pisać podczas pandemii, gdy przez półtora miesiąca siedziałam w domu. Najpierw pomyślałam sobie o powieści totalnie fikcyjnej, ale potem doszłam do wniosku, że opowiem swoją historię. Chciałam dzięki niej pokazać, że życie z chorobą, której nie widać, jest bardzo trudne. Każdy dookoła - włącznie z lekarzami - podważa to, co czujesz, co przeżywasz, co myślisz. W końcu sama zaczynasz wierzyć w to, że to tylko urojenia, fikcja, że ból nie istnieje. Uważasz siebie za gorszą, za wybrakowaną. O tym wszystkim jest ta opowieść. 

Napisałam ją w formie listu do endometriozy. Zwracam się do niej jak do osoby. Opowiadam jej o tym, co mi zrobiła, do czego doprowadziła, co mi zabrała, a co dała. Opowiadam o naszej relacji, jakby była moją przyjaciółką - toksyczną, owszem, ale taką, która jest przy mnie przez cały czas i której pozbyć się nie mogę, choć próbuję wiele razy. 

Podczas pisania płakałam nie raz. Podczas korekty także. Dopiero przy ostatniej (3? 4?) nie uroniłam żadnej łzy. Nie będę ukrywać - mam nadzieję, że też nie raz spłynie ci po policzku łza; że ta opowieść obudzi w tobie różne emocje. Czasem będą one sprzeczne i to całkiem normalne - przynajmniej ja czułam przez całe życie wiele sprzecznych emocji. 

Choroba, której nie widać

Endometrioza to choroba, której nie widać. Na diagnozę czeka się latami i na wszystko ma wpływ łut szczęścia. Ja taki miałam, bo trafiłam na dobrą lekarkę. Wcześniej nie miałam tyle szczęścia i sama wierzyłam w to, że wymyślam. 

Taka pani natura. Okres musi boleć. To normalne, że okres boli. Nie da się z tym nic zrobić. Po ciąży przejdzie. Po ciąży nie będzie bolało. 


Słyszałam te słowa niejednokrotnie, zapisałam je na kartach książki nie raz. Wiem, że nie tylko ja je słyszałam. Dostałam masę wiadomości, że inne kobiety są także zbywane takimi słowami. 

Chce otworzyć ludziom oczy. Wiem, że ta opowieść dotrze na początku głównie do kobiet, które chorują na endometriozę. Ale mam szczerą nadzieję, że pójdzie dalej w świat i dotrze do tych, którzy na co dzień uważają, że wymyślamy, przesadzamy, że nastolatki nie chorują, że na pewno nie jest tak źle, że okres to nie choroba, że żeby zajść w ciążę wystarczy się wyluzować. Że jeśli czegoś nie widać, to tego nie ma. 

A endometriozy nie widać. 

Napisałam tę opowieść tak, że wzbudza we mnie wiele emocji. Tak, że gdy czytam ją raz po raz, mówię sobie: dobra robota. Choćbyś pomogła jednej osobie, było warto poświęcić czas na pisanie. Być może podczas lektury zauważysz u siebie podobne objawy i zaczniesz szukać pomocy. Być możesz polecisz ją komuś, kto bagatelizuje problem. To też jest ważne - pokazać ludziom, co czujemy, jak się żyje z endometriozą na co dzień. 


Wiesz, tu tak naprawdę nie chodzi tylko o to, jak bardzo zniszczyłaś moje życie. Już nawet nie chodzi o to, jak bardzo Cię nienawidzę, bo to już przeszłość. Kiedyś nienawidziłam każdego, nawet najmniejszego wspomnienia o Tobie. Teraz już pogodziłam się z Tobą i z tym, co czeka mnie w przyszłości. Jestem gotowa na los, jaki dla mnie przygotowałaś. Piszę do Ciebie, bo chcę Ci pokazać, jak realnym problemem jesteś. Nie jesteś już tylko wyobrażeniem, które analizują kobiety na całym świecie. Przyczepiasz się co najmniej do co dziesiątej kobiety i mniej lub bardziej niszczysz jej życie. Chciałabym wiedzieć, dlaczego część kobiet oszczędzasz, część tylko delikatnie odczuwa twoją obecność, a część – i w tej części ja – poniewierasz praktycznie od samego początku dojrzewania płciowego. Chciałabym wiedzieć, gdzie popełniłam błąd. W którym momencie mogłam zrobić coś inaczej, byś nigdy mnie nie znalazła. Pozostajesz jednak niezbadana, a ja nie wiem, gdzie szukać odpowiedzi.


Nie owijam w bawełnę. Piszę szczerze o okresie, o bólu, o rozpaczy, o całym swoim życiu (związanym z chorobą, nie odbiegam od tematu). Od 12. do 24. roku życia. Pół mojego życia, przez które najpierw walczyłam o diagnozę, potem walczyłam o normalne życie, a na koniec: o siebie. 

Piszę bez ogródek o tym, jacy ludzie wpłynęli na moją samoocenę i postrzeganie swojej kobiecości, seksualności, siebie. O tym, jak nauczyciele potrafili sprawić, że czułam się gorsza, wybrakowana, że czułam się jak oszustka. Jak zarówno nauczyciele, jak i lekarze potrafili mnie upokarzać. Nie wszyscy, ale ludzki umysł jest tak skonstruowany, że będzie pamiętał swoich gnębicieli. 


Zaczęły przychodzić takie momenty, w których leki przeciwbólowe nie działały tak, jak powinny… lub nie działały w ogóle. Wtedy ktoś musiał odebrać mnie ze szkoły, a ja przez następne dni nadrabiałam zaległości. Takie sytuacje były zaledwie epizodami w moim życiu i nie wiem, kiedy zaczęły być na porządku dziennym. Gdyby to był tylko jeden dzień w miesiącu… ale to były dwa lub trzy dni podczas jednego okresu, który potrafił mnie nawiedzić dwa razy w miesiącu. Zanosząc drugi raz zwolnienie z w-f w tak krótkim odstępie czasu, sama czułam się jak oszustka i nie wierzyłam samej sobie w to, co czuję. Jak miałam myśleć, że nauczycielka mi uwierzy i zaakceptuje kolejne zwolnienie?


Moja Droga Endometriozo Klaudia Jaroszewska-Kotradii książka o endometriozie


Mam endometriozę IV stopnia

Całe życie ludzie z mojego otoczenia podważali to, co mówię, czuję, myślę. Uważali, że wiedzą lepiej, co mnie boli i czy boli w ogóle. Tak długo bagatelizowali wszystko, aż nie było już za późno. Trafiłam na stół operacyjny z IV stopniem choroby, zdobywając dwukrotnie więcej punktów, niż zawierała skala (im więcej, tym gorszy stan pacjentki). W wieku 21 lat usłyszałam, że muszę starać się o dziecko, albo mogę zapomnieć o posiadaniu potomstwa. W moim przypadku endometrioza nie reaguje na leki, choćbym brała je garściami. 

Opowiedziałam tę historię, by pokazać, że młode kobiety także chorują. Napisałam ją dla nich, by wiedziały, że mogą szukać pomocy (do skutku!), aż w końcu ktoś je wysłucha. Napisałam ją, bo mam dość tłumaczenia, że wcale nie "boli mnie brzuszek jak mam okres", jak twierdzą niektórzy. Że to poważna choroba, która niesie za sobą wiele problemów zdrowotnych, aż do niepłodności. Operacje, leki, zabiegi... 

Naprawdę mam nadzieję, że pomogę tą opowieścią choć jednej dziewczynie/kobiecie. Liczę na to, że chętnie ją przeczytasz, albo chociaż podeślesz link komuś, komu może się przydać. Może nie tylko kobiecie? Może mężczyźnie, który nie może pojąć czym jest endometrioza


Tym razem pozostawię końcówkę bez pytań. 

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia!

Komentarze

  1. Gratuluję! Wiem już o Twoim e-booku z Instagrama, głosowałam m.in. za okładkami. Wszystkie były rewelacyjne i trudno było się zdecydować :D Ja w tym roku również mam zamiar wydać e-booka, ale bardziej podróżniczego - o Lubelszczyźnie :) Na razie idzie to mi też nieco opornie, więc trzymaj kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!