środa, 26 września 2018

Najlepsze momenty ze szkoły


Po szkolnych absurdach wypadałoby napisać coś, co pokaże też dobre strony szkoły. Jest to masa dobrych, zabawnych, wzruszających wspomnień z trzynastu lat nauki. No dobra, gimnazjum nie lubiłam w ogóle. Ale mam naprawdę sporo wspomnień z czasów technikum, które skończyłam w tym roku. Wraz z przyjaciółką prowadziłyśmy zeszyt wspomnień tajne/poufne. Nie mam dziś do niego dostępu, ale, gdy tylko go wezmę od niej, napiszę więcej historii. Dzisiaj tylko to, co pamiętam. 


Geografia

To był przedmiot, na którym zapisałam chyba z tyłu najwięcej kartek z ciekawymi sytuacjami. Szkoda tylko, że niewiele pamiętam. 

- Białe i ruskie. No co to może być? 
- Nie wiem, Ukraina? 


Niemiecki

Opisywaliśmy swój wymarzony dom. Ja w parze z przyjaciółką. 

- I będziemy mieć takie wielkie łóżko, żebyśmy się razem do niego zmieściły. 
- Czy wy jesteście parą? - spytał nauczyciel. 
- Tak, tak. Oczywiście. - A potem krążyło przekonanie, że jesteśmy lesbijkami. W końcu udało się nam je rozwiać. 


Przerwa

Nasza szkoła była naprawdę duża - 3 piętra i parter. Dłuuuuga także bardzo, na tyle, by na dwóch końcach i na środku były schody. 

Stałyśmy na środku parteru. Szukamy znajomego. Poszłyśmy w lewo. Potem całe pierwsze piętro, drugie, trzecie. Nie znalazłyśmy. Schodzimy - całe trzecie, drugie, pierwsze, parter. Stoimy na środku. No nie ma go nigdzie. 
- A może sprawdzimy w prawo? 


Faktycznie, był tam. Praktycznie zaraz obok nas, ale nie widziałyśmy go, bo poszłyśmy wcześniej w drugą stronę. Przerwa się skończyła, gdy tylko do niego podeszłyśmy. 


Rolki

Kiedyś przyjechałyśmy do szkoły n rolkach (w ramach wyzwania). Pan dyrektor nam pomachał, uśmiechnął się. Wicedyrektor się z nas śmiał. Nikomu nic nie przeszkadzało. Wjechałyśmy na polski. Usiadłyśmy w ławkach. Stabilnie oczywiście. 
- Ściągnijcie te rolki - powiedziała nauczycielka. 
- Dlaczego? 
- Bo w szkole nie można. 
- Panu dyrektorowi to nie przeszkadzało. Wicedyrektorowi też. 
- Ale sobie krzywdę zrobicie!
- Siedząc w ławce? 
- TAK!


Basen

Moja przyjaciółka potrafi na naprawdę długo wstrzymać oddech pod wodą. Podeszła spytać kolegów, czy pograją z nami w piłkę w wodzie. Wyśmiali ją. Obraziła się, zeszła na dno basenu i siedziała tam. Głowa oczywiście bardzo pod wodą. 
- Ej, ona się teraz obraziła - powiedziałam do nich. 
- Taaa...
Gdy po naprawdę długim czasie nie wypłynęła na powierzchnię:
- Ona długo tak może?
- Nooo....
- Dobra, pogramy z wami. 


Innym razem, gdy przyjaciółka u mnie nocowała i musiała wstać o wiele wcześniej niż normalnie (a poszłyśmy też późno spać), też miałyśmy basen, zaraz na 8 rano. 
- Kinga, płyń prosto - powiedziałam. 
Nic. 
- Kinga...
Cisza.
Podpłynęłam, a ona miała głowę na desce do pływania i smacznie sobie spała. 



Polski

Moja polonistka dyktowała nam na lekcji polecenia, które mamy zrobić w grupach. Mieliśmy dwie godziny polskiego pod rząd. Przez jakieś 30 min dyktowała polecenia, których nikt nie zrozumiał. Potem przez kolejne 30 tłumaczyła, co mamy zrobić. Jakieś 10 minut rozdawała kartki, teksty itp. I kazała nam skończyć pracę w grupach 5 minut przed końcem lekcji, by był czas to wszystko zebrać. Zostało nam na pracę w grupach 15 minut. To chyba wystarczający demotywator. 


Na zastępstwie z pewnym panem, polski był świetny. Omawiamy "Ferdydurkę" - swoją drogą jedną z lepszych lektur. 
- I Młodziakówna miała nogę. I tą nogą się zachwycali. Bo to była fajna noga. Taka niczego sobie. Więc ta noga mogła się podobać. 


Angielski

Druga klasa. Zmiana nauczyciela. Zawarte przyjaźnie. Akurat wszystkie byłyśmy na K. Klaudia, Kamila, Kinga. Pani nie mogła zapamiętać imion, a my jej tego nie ułatwiałyśmy. Co lekcje siadałyśmy w innej kolejności. 
- Kamila - powiedziała pani. 
- Nieee.
- Ale na K? 
- Tak. 
- Kinga? 
- Nieeee. 
- No ale przecież na K...
- Wszystkie jesteśmy na K. 
- Wczoraj tu siedziała Kamila. 
- To było wczoraj. 


Zajęcia dodatkowe. Genialna zabawa językiem. Na obrazku dziewczyna przy karmniku dla ptaków. Zanik pamięci. 
- To jest domek dla wiewiórek. 
- Chyba nie. 
- Chyba tak. 
- Przecież to jest domek dla ptaków. 
- Nie prawda. Ja tam widzę domek dla wiewiórek.
...
...
- Dlaczego w karmniku nie ma ptaków? 
- BO TO DOMEK DLA WIEWIÓREK!

Ten sam obrazek. (dodam, że to był jakoś styczeń)
- Pokażcie co umiecie - powiedziała pani.
- Na obrazku widzę dziewczynkę, która jest grubo ubrana. Zdjęcie to zostało wykonane prawdopodobnie w kanadzie, ponieważ widzimy na nim słynna kanadyjską zimę. 
- A skąd wiesz, że to nie jest w Polsce? 
- A widziała pani u nas śnieg? 
- W sumie nie...



Chcecie więcej takich historii? 


12 komentarzy:

  1. :) fajne te historie. Szkoła to był jednak miły czas:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że chcemy więcej takich historii :) Ah kiedy ja chodziłam do szkoły ;p to były czasy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też ostatnio myślę nad uwiecznianiem takich momentów. Warto jest później wracać do tych wspomnień, czytając kolejne kartki zapełniane w szkole.
    Pozdrawiam,
    https://www.monabednarska.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne momenty :) Tęsknię za swoją szkołą, uwielbiałam do niej chodzić
    dzięki moim przyjaciółką codziennie było zabawnie :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha chcemy chcemy :D ja na polskim zapisywałam zawsze z tyłu zeszytu co się działo i namaksa żałuję, że wywaliłam ten zeszyt ;<

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama ostatnio wspominalam moje zabawne szkolne perypetie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia