poniedziałek, 29 maja 2017

Praga, co w głowie siedzi i złośliwość rzeczy martwych | Tygodnik


Zaliczyłam ostatnio intensywny tydzień, choć połowę spędziłam w domu. Znów nie wyrobiłam w czasie z tygodnikiem, dlatego nie pojawił się wczoraj. Gdy się ocknęłam, że mam dla was napisać, okazało się, że jest godzina dwudziesta pierwsza, a ja dziś rano musiałam wstać o piątek trzydzieści. Przepraszam jeszcze raz i już wam wszystko opowiadam. 


Taka infrastuktura techniczna to norma :) 


Naprawdę miałam zamiar chodzić do szkoły w tym tygodni, ale zdrowie jakoś mi na to nie pozwala. Wróciłam wcześniej we wtorek i tak znów spędziłam kilka dni w domu. Biorę leki, niby jest lepiej, ale ciągle coś się złego dzieje. Na razie wychodzę na prostą - bardzo powoli. Znalazłam pewne ćwiczenia, którymi - jeśli będą efekty - się z wami podzielę. 



Środa, czwartek i piątek stanęły pod znakiem NAUKA. Muszę troszkę nadrobić, bo ostatnio się obijałam. Nie będę was jednak zanudzać historiami na temat biologii czy matematyki. 

W piątek padło hasło: JEDZIEMY DO PRAGI. Niewiele myśląc, zgodziłam się. Lubię podróże. Takie bardziej lokalne też - po po 4,5 godzinach jazdy nie jest się daleko od domu. Nad morze jadę dłużej! Tak oto wsiedliśmy do samochodu przed ósmą rano i wysiedliśmy najpierw w Kamiennej Górze na zmianę kierowcy (prowadziłam prawie że do czeskiej granicy), a kolejnym przystankiem była już Praga. 


Jedno jest pewne - parkowanie w Pradze to paranoja! Wszystkie parkingi oznaczone jako RESERVE, a biletów parkingowych nie da się nigdzie kupić. Ciągle przejeżdżały parole policji, więc nie można było tak po prostu zostawić samochodu. Czesi są jednak mili i uprzejmi i ładnie wskazali drogę na inny parking. W końcu nam się udało! Zaparkowaliśmy jakieś 6 km od miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Do Starego Miasta przeszliśmy się na nogach w 30-stopniowym upale. 

mosty, mosty, mosty ...

Udało nam się zobaczyć właśnie tę dzielnicę oraz Most Karola i podrobioną Wierzę Eiffela. Tak naprawdę to wieża Petrińska - znajduje się na wzniesieniu prawie 400 m. nad poziomem morza. Wracając zobaczyliśmy inny most, kilka ciekawych budynków oraz fontannę. 

Czas na chwilę przerwy :)

Bogactwo kulturowe Czech jest zaskakujące. Nie ma tam zamachowców, muzłumanów itp. za to znajdziemy kilku Niemców, wielu Koreańczyków (lub Japończyków), tradycyjnie ubrane Czeszki, Polaków... I pewnie wielu innych ludzi. Jednak my zwiedzaliśmy tylko kilka godzin, więc zobaczyliśmy zaledwie odsetek tego pięknego miasta. Spróbowaliśmy też czeskiej ZMRZLINY, czyli po prostu lodów. Były pyszne. 

w sumie to wtedy byliśmy całkiem gdzie indziej :D 

Niestety, był to tylko jednodniowy wypad. Wróciliśmy około 23 trzydzieści. Wcześniej zaliczyliśmy jeszcze postój na granicy. 

Na drugi dzień przeliczyliśmy trasę, którą zaznaczyliśmy na mapie - jak się potem okazało, mapa jest po francusku :). Okazało się, że przeszliśmy tak minimum 18 km, w prażącym słońcu i nie raz pod górę. Warto było! Dziś dopiero odczuwam zakwasy. Planujemy już sobie kolejne wyjazdy.


A jako niedzielny odpoczynek zaliczyłam sprzątanie samochodu. W końcu wyszorowałam go po całości, a nie tylko z grubsza.  


Na koniec tygodnia obejrzałam świetną bajkę "W głowie się nie mieści!". Polecam każdemu. Opowiada ona o tym, w jaki sposób emocje nami rządzą. Warto co nieco przemyśleć. 

udawana wieża Eiffela :) 

W czasie, gdy kończę ten post - okazuje się,że powinien być napisany około godziny wcześniej. Złośliwość rzeczy martwych: brak internetu i aktualizacje na laptopie. Ech...

panorama Pragi - nie dała. Widok ze szczytu praskiego

Ten tydzień także szykuje się ciekawy. A jak u was? 

10 komentarzy:

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia