niedziela, 24 maja 2020

Poranny rytuał - czym jest? Jak stworzyć swój poranny rytuał?


Niedziela – dzień dbania o siebie. Dziś zadbamy o taką strefę niejako przyjemności, ale nie takiej wyszukanej, a codziennej. Będzie mowa o porannych rytuałach, czyli codziennych czynnościach wykonywanych rano, w określonej kolejności. Brzmi może troszkę nudno, ale wcale tak nie jest. Opowiem ci o tym, dlaczego warto takie rytuały wprowadzać, co one dają i jak stworzyć swój własny rytuał. Jako inspirację potraktuj opowieść o moim porannym rytualne, który przedstawię ci w dwóch wersjach.


Czym w ogóle jest rytuał?

Według definicji słownikowej: rytuał – zespół czynności stanowiących formę zewnętrzną obrzędu religijnego, uroczystości, ceremonii.

Czy więc możemy mówić o rytuale w kwestiach codziennych? Myślę, że tak. Myślę, że to jaki charakter nadajemy słowom i czynnościom, zależy od nas samych. Chociażby na dalekim wschodzie praktykowany jest rytuał parzenia herbaty. U nas wrzuca się torebkę, zalewa wodą i tyle. Bez żadnej ceremonii. Jednakże możemy nadać rytualny charakter tak naprawdę wszystkiemu, co robimy. Rytuałem może być dla ciebie popołudniowa kawa i ciasto, praktyka jogi czy też gotowanie obiadu.

Dziś jednak nadamy rytualny charakter naszym porankom.

Wymarzony poranek

Kojarzysz te reklamy (np. podpasek), gdzie kobieta budzi się pełna życia, szczęśliwa i ma ochotę (lub to robi) skakać z radości na łóżku?

Wierzę, że każda z nas może tak przeżywać poranki, ale do tego trzeba sporo pracy.

Opowiem ci coś o sobie. Kiedyś nie miałam problemów ze wstawaniem. Potem, przed pierwszymi zmianami, gdy muszę wstać o 4 w nocy (nie oszukujmy się, to nie jest ranek), problemy wróciły. Teraz jednak już ich nie ma. Moja praca nad rytuałami i nawykami dała mi efekty, na które liczyłam. Budzę się wyspana (nawet o tej 4) i pełna energii. I nie piję kawy. W ogóle! Napojów energetycznych też nie. Nie jem słodyczy z cukrem. Po prostu budzę się wyspana i dobrze zaczynam dzień.

Wracając do porannego rytuału – pokażę ci, jak z prostych codziennych czynności stworzyć rytuał, który wejdzie ci w krew i który będziesz każdego dnia wykonywać z przyjemnością (z wyłączeniem sytuacji losowych, czyli takich, w których za Chiny Ludowe nie dacie rady, jak np. silny ból brzucha przy okresie, którzy zaczął się w nocy. Ale umówmy się, nie takie sytuacje nie występują często).

Ile czasu zajmuje poranny rytuał?

Wiem, teraz patrzysz na mnie i zastanawiasz się, jak rano znaleźć na to czas. Przecież taki rytuał na pewno zajmuje sporo czasu.

Nic bardziej mylnego.

Po pierwsze: twój rytuał ma być dostosowany do ciebie. Jeśli masz rano mało czasu, będzie trwał krócej. Jeśli masz dużo czasu i chcesz go właśnie na to poświęcić – może trwać naprawdę długo. To zależy tylko od ciebie.

Po drugie: twój rytuał wcale nie musi zawierać dużej ilości skomplikowanych czynności. Może być bardzo prosty. Może zawierać 5 czynności, a może 15. To naprawdę twój wybór i zachęcam cię, byś testowała różne metody, sposoby, pomysły i w ten sposób doszła do idealnego planu.

Dlaczego warto mieć swój poranny rytuał?

W zestawieniu z odpowiednim wieczornym rytuałem (o nim za tydzień) będziesz mogła cieszyć się przespaną nocą, a co za tym idzie – będziesz wyspana i pełna życia od rana. Nie będziesz potrzebować wspomagania w postaci kawy. Nie będziesz wyglądać o poranku jak zombie.

Obudzisz się wyspana, szczęśliwa, pełna życia i od razu będziesz miała chęci do działania. Dzień zaczniesz w dobrym humorze. Zadbasz o siebie oraz o swoje otoczenie, by czuć się dopieszczona, wypielęgnowana i naprawdę szczęśliwa. Dużo razy powtórzyłam to słowo, ale szczęście jest dla mnie naprawdę ważne. Myślę, a nawet zaryzykuję i powiem, że jestem pewna iż dla ciebie szczęście też jest bardzo ważne.

Poranny rytuał także nauczy się systematyczności oraz nawyków, które od dawna chcesz wprowadzić. Dlaczego rytuał jest dobry do nauki nawyków? Bo rytuał to proces w którym czynności następują w odpowiedniej kolejności, jedna po drugiej. I jeśli którejś zabraknie, będziemy odczuwać taką niepełność, czegoś będzie brakować. I to własnie pomoże w wypracowaniu nawyku.

Te nawyki, które już posiadamy, także nadadzą się do rytuału. Trzeba im tylko nadać odpowiedni charakter.

Jak stworzyć rytuał?

Co robisz rano?

Na początek zastanów się, co takiego robisz rano, każdego dnia lub bardzo często. Na pewno myjesz zęby, twarz, wklepujesz jakiś krem. Czeszesz się. Być może pijesz wodę, wodę z cytryną, herbatę, kawę. Jesz śniadanie. Rozmyślasz. Robisz porządki. Wypisz sobie wszystkie takie czynności.

Obserwuj i zapisuj

Skoro praca nad rytuałem to także proces, daj sobie czas. Nie musisz wszystkiego wypisywać na raz. Możesz dać sobie 3 dni na takie zapiski. Obserwuj, co robisz i dodawaj to do listy. Przy okazji zaznacz też, co sprawia ci przyjemność. To będzie fundament twojego rytuału. Może to być herbata przy otwartym oknie, czytanie gazety przy śniadaniu, joga o poranku, czy wklepywanie kremu, który pięknie pachnie.

Co robisz każdego dnia?

Gdy już to wszystko zapiszesz, zastanów się, co robisz każdego dnia. Nie każdego dnia zgarniasz pranie z suszarki (wspominam o sprzątaniu, bo ja np. rano zbieram naczynia, które były umyte poprzedniego dnia i chowam je do szafek, by zacząć dzień w porządku). Przemyśl to spokojnie i wybierz te czynności, które naprawdę robisz każdego dnia.

Co chcesz dodać do rytuału?

Zastanów się także, czy jest coś, co chciałabyś dodać do tego rytuału. To czas na zapisanie właśnie takich luźnych pomysłów, które możesz systematycznie i w miarę możliwości wprowadzać. Może chcesz zacząć medytować, jeść śniadanie, czytać wiadomości, pisać pamiętnik. Zapisz wszystko, co przyjdzie ci do głowy i nie martw się, że tych pomysłów masz dużo. Na wszystko przyjdzie czas. Po za tym te pomysły możesz wykorzystać także do wieczornego rytuału.

Dokonaj wyboru

Następnie wybierz te czynności, które na pewno musisz wykonać rano (śniadanie, mycie zębów itd.) oraz te, które bardzo byś chciała wykonywać. Wybierz tyle, ile jesteś w stanie upchnąć rano, bez biegania i szamotania się między czynnościami.

Odpowiednia kolejność

Ułóż te czynności w odpowiedniej kolejności i wypróbuj je przez kilka dni, czy dobrze wybrałaś. Może tych czynności jest za dużo, za mało, może łatwiej ci będzie w innej kolejności. Eksperymentuj, aż dojdziesz do złotego środka.

Rytualny charakter

I na koniec, by to był rytuał, nie możesz pacnąć się w twarz kremem, byle jak wykonać sekwencji jogi, zjeść w pośpiechu, zakładając już buty. By to był rytuał, musisz dać sobie czas. Dlatego ważne jest, by nie upychać niego zbyt wiele. Czynności wykonuj spokojnie (ale nie rozwlekaj ich też za bardzo). Oddychaj głęboko i skup się na tym, co robisz, a nie na praniu sąsiadki za oknem. Myśl tylko o danej czynności i bądź tu i teraz przez ten czas. Tylko wtedy to będzie rytuał.

Przykładowy rytuał poranny

Dobrze, wiesz już, jak stworzyć własny rytuał, wiesz już dlaczego warto taki mieć i mam nadzieję, że zachęciłam cię do jego stworzenia. Teraz przyszedł czas na mnie. Podzielę się z tobą moim codziennym, porannym rytuałem, który ma dwie wersje. Pracuję niestety na zmiany, na etat na produkcji i nie wszystko zależy ode mnie. Chociażby godziny wstawiania. O ile przed drugą zmianą mam swobodę, bo z domu wychodzę o 13, tak przed pierwsza zmianą, gdy już i tak wstaję o 4… no umówmy się, wcześniej wstać to bez sensu, bo sen także jest bardzo ważny. A nie mogę spać popołudniami i w nocy, by wstawać jeszcze wcześniej. Tak samo nocki – wtedy mój rytuał zaczyna się jak wstanę, czyli np. koło godziny 15.

Jednak wtedy, gdy jestem w domu cały dzień (np. weekend, wolne, urlop itd. Lub gdy po prostu mam na to czas, np. przed 2 zmianą), mój rytuał jest bardziej rozbudowany, wydłużony i zahacza też o resztę dnia, bo obejmuje czynności, które zajmują się chociażby rozplanowaniem pracy na dany dzień.

Właśnie o tym mówiłam, o dostosowaniu rytuału do siebie i swoich potrzeb.


Wyświetl ten post na Instagramie.

"Załamałam się. Płakałam w dzień i w nocy. Gdy się budziłam, gdy szłam spać. Czasem nawet przestawałam nad sobą panować w pracy. W tym ciężkim czasie mój były partner powiedział mi, że wcale nie chce takiego życia i on w sumienie chce ze mną być. Byliśmy razem prawie 7 lat. Pożegnałam się z nim. (Tak, to ten sam od weganizmu z niedzielnego wpisu). Wiele czynników wpłynęło na to rozstanie. Wtedy byłam całkowicie zdruzgotana. Nie widziałam dla mnie żadnej nadziei. Czułam się coraz gorzej, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Nie radziłam sobie z tym. Miałam bardzo czarne myśli, ale nie myślałam o samobójstwie. Bałam się tylko, że będę cierpieć całe życie, że nie mam odpowiedniego wsparcia (żadnego wsparcia). Bałam się, że nikt mnie nie zechce, bo mogę nie móc mieć dzieci, mogę mieć problemy z płodnością. A jaki facet zechce kobietę, która być może nie da mu dziecka? Nakręcałam się tak przez cały czas." To tylko fragment nowego wpisu na blogu o tym, jak pogodziłam się z endometriozą. Przeczytaj koniecznie! #endometrioza #endosiostry #endosisters #endometriosis #endomenda #endowojowniczka #endowarrior #iamwarrior #warrior #nieuleczalnachoroba #chorobyniewidac #kobiecośćniemusiboleć #dziecko #niepłodność #wsparcie #infertility
Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)

Mój rytuał poranny – wersja krótsza

1. Budzę się, gdy dzwoni budzik. W sumie ustawiam go nawet w weekend, bo nie lubię spać za długo. Wtedy czuję się gorzej. Lepiej czuję się gdy prześpię 7-8 godzin, niż 10. Chociaż, gdy tego snu potrzebuję, oczywiście sobie na niego pozwalam. Co ważne, staram się nie rozwlekać wstawania i wstaję na 1 lub 2 budzik.

2. Od razu wychodzę z łóżka. Pomaga mi w tym mój pęcherz, który od momentu otwarcia oczy, woła o toaletę. Idę więc tam, ale nie wracam od razu do sypialni, tylko od razu zajmuję się higieną. Zawsze w tej samej kolejności: myję zęby, twarz, spryskuję cerę hydrolatem. Czeszę włosy. Wklepuję krem pod oczy oraz na całą twarz. Gdy już zakończę pielęgnację, nie mam ochoty wracać do łózka

3. Idę do salonu, gdzie jest rozłożona moja mata do jogi. Oddaję się sekwencji powitania słońca. Oddycham spokojnie, głęboko. Wykonuję wolne i dokładne ruchy. Na koniec chwilę medytuję (a gdy mogę sobie na to pozwolić i mam taką ochotę, potrzebę, troszkę dłużej).

4. Po zakończonej jodze idę do kuchni. Wstawiam wodę na herbatę i w tym czasie chowam pozmywane naczynia. Potem robię herbatę. Szykuję śniadanie i witaminy. Zjadam spokojnie.

5. Dopiero po tym wszystkim sięgam po telefon. Do tej pory staram się go nie ruszać, choć czas przy śniadaniu lubię obejrzeć coś ciekawego na youtube. Ale nie zawsze.

Mój poranny rytuał – wersja rozbudowana

Napiszę ci tylko o różnicach, bo nie chcę ci zabierać czasu, żebyś czytała praktycznie to samo. Ten wpis już i tak jest bardzo długi :)

1. Moja joga jest wtedy dłuższa, czasem rozbudowana o kilka asan lub po prostu wydłużona sekwencja powitania słońca. Daję sobie też więcej czasu na medytację oraz ćwiczenie równowagi w pozycji drzewa. To bardzo uspokaja i wlewa takie pozytywne uczucia do mojego serca.

2. W krótkiej wersji chowam tylko naczynia, a w bardziej rozbudowanej, przez jakieś 10 minut zajmuję się porządkowaniem mieszkania. Odkładam rzeczy na miejsce, wynoszę rzeczy do prania, ogarniam kuchnię, ścielę łóżko itd.

3. Po śniadaniu siadam do biurka i zabieram się za plan dnia. Sięgam po listę planów na ten tydzień, wybieram, co chcę zrobić danego dnia i robię sobie plan. Układam też zadania w jakiejś sensownej kolejności (więcej o tym, jak to robię, pisałam w newsletterze).

4. Na koniec zabieram się do pracy, czyli biorę pierwsze zadanie z listy i zaczynam!

Tak własnie wygląda mój poranny rytuał. Jest jeszcze kilka czynności, które chcę w niego wpleść, ale na razie, na chwilę obecną, wygląda on właśnie tak. Gdy dużo się w nim zmieni, na pewno zaktualizuję ten tekst.

Co sądzisz o porannych rytuałach? Masz swój? A może zachęciłam cię do spróbowania? Daj koniecznie znać w komentarzu!

Trzymaj się i do zobaczenia we wtorek!

Mogą cię zainteresować:

26 komentarzy:

  1. Barfzo lubię rytualy, chociaż mając w domu malucha, rytm dnia jest trochę zaburzony😊 Chociaż mamy z synkiem sporo wspolnych rytuałów ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie mam rytuałów, ale chciałabym jakieś wprowadzić, szczególnie wieczorne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się ten wpis podobał. Ja lubię rytuały. Mam kilka, choć bardzo podstawowych i w zasadzie ich nie wprowadzałam, wyszły naturalnie. Po narodowej kwarantannie nawet trochę się zmieniła. Dalej proste czynności zostały, higiena, pielęgnacja, makijaż, śniadanie, przygotowanie kanapek do pracy, ale wcześniej trochę się czasem śpieszyłam by mieć jeszcze czas na bloga i ogólnie interentowe sprawy. Teraz prawie zrezygnowałam z komputera rano i po prostu robię wszystko wolniej. Nawet mi jakoś tego nie brakuje;) ale chciałabym wpleść w ten rytuał na stałe jogę, lub czytanie książki. Na razie zaczęłam z książką. Jogę ćwiczę w wolne dni. Ale właśnie jakoś przed pracą niestety to pomijam... Mając wolne ćwiczyłam regularnie, a teraz znowu się to zmienia:( więc nad tym chcę popracować. A wieczory często wyglądają tak samo. Idę się kąpać, potem zaparzam melisę lub inną ziołową herbatę, jem kolacje, jak jest czas (bo wracam z pracy późno) oglądamy z mężem film i potem spać. Nic nadzwyczajnego, ale bardzo do tego przywykłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, siedząc w domu było łatwiej.Ale nie poddawaj się i próbuj wprowadzić to, co chcesz, by pojawiło się w twoim rytuale :)

      Usuń
  4. Teraz mogę powiedzieć, że mam już swoje poranne rytuały, ale przyszły do mnie jakoś tak stopniowo i spontanicznie, że nawet się nad nimi nie zastanawiałam. I teraz już odruchowo robię dane czynności. jak coś mi się zmienia to zaraz mam wrażenie, że jestem nieogarnięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodzi, jak coś się pominie, to jest takie dziwne uczucie, że coś poszło nie tak... ;)

      Usuń
  5. Moim codziennym rytuałem jest szczotkowanie zębów. Wiem, że dla niektórych może to być śmieszne,
    ale tak właśnie jest. Poranne rytuały sprawiają, że człowiek jakoś lepiej podchodzi do całego dnia,
    przynajmniej w moim przypadku ;p Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie podstawą jest kawa, coś do zdjęć na bloga i fotki a reszta zależy od córki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam swój rytuał, którego staram się trzymać. Zawsze staram się wystawac około 8, najpierw zaczynam dzień od karmienia moich kotów, później biorę się za siebie, czyli jem, myje się, sprzątam w kuchni, a później to już zależy od tego co planuje robić w danym dniu😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie rytuały i sama mam kilka, przede wszystkim staram się wstawać mniej więcej o jednakowych godzinach (czy mam wolne czy idę do pracy) zeby potem nie było problemu z wstawaniem i zmęczeniem dodatkowym, bo rozregulowanie organizmu zdrowe nie jest :) potem mam swoje rzeczy, które wykonuje.. oczywiście, zdarza mi się pospać dłużej, jeseśmy ludźmi skoro tego potrzebujemy- to to róbmy :) na pewno nic przeciwko sobie samej ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym rozregulowaniu. Mam prace na 3 zmiany i niestety, organizm jest bardzo rozregulowany.

      Usuń
  9. Nie robię nic według planu, tak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię swoje poranne i wieczorne rytuały:)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie rano z rytuałami to jest różnie. Przy dwójce dzieci ciężko czasem zakręt złapać :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tak o tym myślę to moim porannym rytuałem jest tylko to, że żaden poranek nie wygląda tak samo :) Próbuję, na prawdę się staram, ale za bardzo kocham spać i później na wszystko mam pół godziny więc robię wszystko na raz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam pić rano powoli kawę, wyglądać przez okno i zastanawiać się na tym co mam w planach na dany dzień.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia