poniedziałek, 17 grudnia 2018

Zaburzenia odżywiania, śnieg i dziecięca radość | tygodnik


Miałaś kiedyś tak, że stanęłaś na wagę i ta cię okłamała? Myślę, że tak, ale jeśli się mylę - popraw mnie. A przy okazji. Ja tak miałam. I tak mam od ponad tygodnia. Okłamuje mnie o cztery kilo. Cztery kilo w dół... Powiecie: super! co ta durna dziewczyna narzeka, skoro schudła? Ano, narzeka. A jak ja narzekam, to coś jest na rzeczy. 


Do tej pory znana byłam z tego, że jem. Jem ciągle, wszędzie, zawsze, bez przerwy. Przez dwie godziny pracy czekam na przerwę, by jeść. Gdy jem, myślę, co będę jeść za chwilę. 

A teraz?

Teraz prawie nie jem. 

Potrafię zjeść jedną drożdżówkę przez cały dzień. Tylko dlatego, że coś jeść muszę. 

Jest mi z tym bardzo źle. Przez kilka lat pracowałam na to, by moja waga osiągnęła 55 kg. Miałam już 53,5 kg. Spokojnie mogłam oddawać krew, czuć się ze sobą dobrze. 

Do czasu.

Stanęłam na wadze raz. 52 kg. Drugi raz 51 kg. A teraz? 49,5 kg. CZTERY w dół w tydzień. 

Najgorsze jest to, że ja naprawdę się staram jeść, zmuszam się, jem cokolwiek, co lubię. Nie ważne, że mniej zdrowo. Nie ważne, że słodkie. Byle coś jeść. I wcale nie jest lepiej. Wczoraj miałam w końcu lepszy dzień, bo zjadłam zupę, hamburgera i pół Trdelnika. Nawet nie wiecie, jaka byłam z siebie dumna. Ja. Ja, która wcześniej jadłam na jednej (15 min) przerwie w pracy obiad, drożdżówkę i dwie mandarynki. A przez resztę dnia o wiele, wiele, wiele więcej. 

A teraz? 

A teraz tyle przez cały dzień. I to wtedy, gdy mam ten dzień lepszy. 

Mam nadzieję, że to minie. A jeśli nie - odwiedzę z pewnością jakiegoś lekarza. 


Ale nie mogę mówić tylko o złych rzeczach. Nie byłabym wtedy sobą. Więc opowiem wam o niesamowitej zalecie nocek w pracy. 

Na przerwach przeważnie wychodzę z kimś na dwór i tak się chłodzimy, rozmawiamy, odpoczywamy. Gdy wyszłam na dwór z piątku na sobotę, doznałam takiej euforii, że co niektórzy bardzo dziwnie na mnie patrzyli. 

Co mnie tak ucieszyło? 

ŚNIEG!

Wiecie, jak pięknie wygląda śnieg o 2 w nocy, gdy jest mego ciemno? Naprawdę pięknie. Dlatego warto było akurat wtedy wyjść na te kilka minut i podziwiać. 

Potem moje włosy musiały trochę schnąć, ale nie ważne. Śnieg padał, a ja byłam szczęśliwa jak małe dziecko. 

I wiecie co? 

Ja nie chcę stać się normalnym, nudnym dorosłym. Chcę tym śniegiem cieszyć się do końca życia. Co roku bardziej. 

Pewna osoba powiedziała mi: nie dorastaj. 

I miała rację. Jestem dorosła, jestem odpowiedzialna, ale radość z życia mam dziecięcą. I niech tak pozostanie. 


Co do moich włosów, umyłam je wczoraj o 22. Wyschły dopiero dzisiaj po 9 rano. 11 godzin. To chyba dość sporo? Włosy mam do biustu, więc wcale nie takie długie. No i nie są gęste. Cóż, nie mogę być normalna w żadnej kwestii.


Wczoraj byliśmy we Wrocławiu, ale o tym opowiem wam w osobnym poście, gdy tylko dostanę zdjęcia (pozdrowienia dla N.:). Zapowiem wam tylko, że było tak fajnie, że nie byłam w stanie normalnie stać. I nie, nie byłam pijana. 


Mam dla was jeszcze tylko piosenkę na ten tydzień. Mogę jej słuchać ciągle i ciągle i mi się jeszcze nie nudzi. Tekst także bardzo mi się podoba. Tak, zwracam na to uwagę w piosenkach. 


A co u was? 

10 komentarzy:

  1. Trochę niepokojący ten spadek wagi - mam nadzieję, że się unormuję. Ja z kolei staram się jeść mniej a waga idzie w górę :\ U mnie też spadł śnieg -brakuje tylko odrobiny słoneczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wróciłam już do mojego typowego odżywiania (śniadanie lub dwa, obiad lub dwa, przekąski, podwieczorek, kolacja lub dwie) i waga stoi w miejscu :(

      Usuń
  2. Trudna sprawa z tą wagą.. może masz zbyt dużo stresu i stąd ten brak apetytu? Niemniej warto jak najszybciej umówić się na wizytę do lekarza i zrobić szczegółowe badania. Trzymam kciuki, aby wszystko było w porządku! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz umówiony, ale na szczęście, chwilę przed świetami mi przeszło i jem jak dawniej :)

      Usuń
  3. Masz rację - trzeba mieć w sobie coś z dziecka...bez względu na wiek!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jeszcze do niedawna tak miałam, że jadłam i jadłam, a jakoś w grudniu w ogóle nie jestem głodna :P Może to jakaś zimowa aura :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez ciesze sie z takich pierdol jak snieg, choc wiekszosc na niego narzeka :D W kwestii jedzenia niestety nie wypowiem sie, bo dla mnie to najwieksza przyjemnosc w zyciu i powstrzymuje sie, zeby nie jest non stop. Musze zaznaczyc, ze pieknie wygladasz w tym make-upie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia