niedziela, 11 listopada 2018

Jak bawią się dorośli oraz joga dla zdrowia | Tygodnik


Minął kolejny tydzień. Tym razem już spokojniejszy. Na nic-nie-robienie sobie raczej nie pozwalam, ale trochę spokojniej podchodziłam do wszystkiego. Powoli dopada mnie jesienny spadek energii, ale staram się z tym walczyć. Nie mogę leżeć na kanapie i udawać, że żyję. Biorę się więc za pisanie tygodnika, potem ćwiczenia fizyczne (o tym za chwilę), a potem coś specjalnego. 


W tym tygodniu w końcu poszliśmy kupić łóżko. Nie było jednak na stanie tego koloru, więc (nie godząc się na półśrodki) złożyliśmy zamówienie i czekamy dwa tygodnie na nowe. Stare się rozlatuje (było mega tanie, kupione przez mojego P. już daaawno) i nowe jest konieczne. Nikt nie lubi brzydkich, rozlatujących się i skrzypiących łóżek. Nowe będzie meeega. Nadal takie małe, jak to (140x200), ale nam wystarcza. Za to design jest genialny. A do zestawu są różne meble, z których na pewno też skorzystamy w późniejszym czasie. Wszystkiego na raz nie można kupić. 

Jeśli chodzi o zakupy, skusiłam się w Pepco na lampki choinkowe. Ciepłe, białe światło. 11,5 metra lampek. Wiszą sobie w salonie. Ciągną się pod sufitem. Na pewno kupię drugie na choinkę. Kupię też choinkę, bo takowej nie mamy. 

Za tydzień jedziemy do kina i od razu do Auchana. Mam nadzieję, że już wszystko na święta jest w tym sklepie. Choinka stanie w domu od razu. Koty muszą się przyzwyczaić, więc będzie naga. Potem powoli będziemy ją ubierać. 

Ogólnie natchnęło mnie przez ostatnie porządki na urządzanie wnętrza, więc pewnie napiszę wam post o tym, jak dekoruję na święta. Jeszcze mnie to nie pochłonęło, ale dziś zrobiłam mały świecznik z opakowania po starej świeczce. Interesuje was taka tematyka? 


W domowym zaciszu wzięłam się też trochę za siebie. Zmieniam sposób odżywiania oraz aktywność fizyczną. Znalazłam sport idealny dla mnie. Skakanie i cardio jest fajne, ale raz na jakiś czas. Ja nie lubię aż takiej aktywności, ale nie lubię też być bierna. Zaczęłam ćwiczyć pilates, a potem taką jogę z pilatesem. To genialne, bo dość statyczne, ale daje wycisk. Mięśnie mi drgają jak galaretka. Ado tego się rozciągam. A naprawdę bardzo mi źle, że brakowało mi do szpagatu tak niewiele, a teraz znów próbuję od nowa. Myślę, że tym razem się uda, bo nauczyłam się budować nawyki, które są naprawdę trwałe. Jak? Mogę wam napisać o tym osobny post. 

A teraz łapcie kanał na youtube, który mi się najbardziej podoba, jeśli chodzi o jogę i pilates: 


Naprawdę świetnie się z tą dziewczyną ćwiczy. I niech was nie zwiedzie fakt, że to pilates. Mięśnie naprawdę to poczują, a i sylwetka podziękuje. Wiem, co mówię :) 

Staram się też pokonać wypadanie włosów. Do tego chciałabym je trochę zapuścić. Szukałam sposobów, łykam suplementy. Widzę, że włosy trochę podrosły, ale nie przestają wypadać. Ostatnio w pracy kolega mi przyniósł mój włos. Ja w tym czasie wyrzucałam kolejny. A były związane w kitkę. 

Karolina w swoim wpisie pokazała metamorfozę swoich włosów i zachęciło mnie do stworzenia takiej mojej metamorfozy. Muszę tylko zrobić zdjęcia teraz i pomierzyć włosy. A potem dbać o nie i wszystko notować. A za rok pokażę wam, czy coś się zmieniło. Mam w summie na to dziewięć miesięcy, bo do wesela chciałabym, by były piękne. Ale potem też będę o nie dbać :) 

Ostatnio zmieniłam też sposób odżywiania, o czym wam pisałam. Staram się jeść minimum słodyczy lub wcale. Na razie na 11 dni przez 7 nie jadłam ich w ogóle. Dzisiaj poczęstowałam się u mamy wafelkami z dżemem i toffi. Raz zjadłam jedno ciastko, które piekłam dla dobrego kolegi. Musiałam sprawdzić, czy wszystko jest tak, jak trzeba. Do tego dwa batoniki cinniminnies. I w sumie to tyle ;) Dużo piekę, mam w planach też kolejne ciasteczka. Dlatego nic dziwnego, że wpadł mi w oko wpis domatorki na etacie o kuchni bez wagi. Taki przelicznik jest świetny. 

Jeszcze półtora miesiąca i skończy się ten rok. To już pora na zakup nowego bullet journalu i stworzenie swojego kalendarza na następny rok. Tradycyjne mi się nie podobają. Jeśli, tak  jak ja, lubicie tworzyć swoje notesy, przyda się wam lista od dziewczyny z agencji, która wymienia pomysły na bu-jo. Zobaczcie koniecznie. 

A jak chcecie, tak ja ja, zwalczyć ochotę na słodkie jedzenie - wpadajcie do Stylowo i zdrowo. Napisała wpis o swoich sposobach na wygranie tej walki. 

A ja teraz kończę pisać, bo czekam na pizzę (z boczkiem, kiełbasą, serem itd. dużą pizzę *.*), a muszę jeszcze zrobić lekki trening. Jakaś śpiąca dzisiaj jestem, a to mnie zawsze rozbudza. I na koniec, bo miałam o tym wspomnieć. Dzisiaj będę robić coś fajnego, coś specjalnego. Jesteście ciekawi, jak bawią się dorośli? Otóż, mój P. w pracy wymyślił, co będziemy robić w weekend. A że poniedziałek jest wolny, to padło na dzisiejszy dzień. Będziemy budować fort. Tak. FORT. Taki z poduszek i koców. Tak, jesteśmy dorośli. Jeśli chcecie to zobaczyć, wpadajcie na mojego INSTAGRAMA. Postaram się wrzucić coś w relacjach :) 

8 komentarzy:

  1. Zrobiłaś mi ochotę na pizzę :D Ja też miałam przeprawy z łóżkiem, szukałam idealnego. Zdecydowałam się jednak zamówić na allegro i był to strzał w 10 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też jest spadek energii, ale ten fort lecę zobaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super że budujesz nawyki żywieniowe krok po kroku - myślę że to zaprocentuje. Próbowałam kiedyś pilatesu ale jakoś...dla mnie, choć daje wycisk, jest zbyt monotonny. Wolę inne klimaty:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja własnie lubię takie monotonne treningi, ale wiadomo - każdy jest inny ;)

      Usuń
  4. Ja też mam wielką fazę na urządzanie wnętrza :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia