niedziela, 27 maja 2018

Dżemy, wyzwania i słodkie lenistwo | Tygodnik


Tym razem nie mam jak napisać takiego tygodnika, jak zwykle. Nie mam za bardzo, co opowiadać, więc będzie troszkę inaczej. Trochę tego, co robiłam, o czym myślałam. Pewne zagadki i ciekawostki. Do tego najnowsze plany, które zrodziły się w mojej głowie. Mam nadzieję, że taki tygodnik będzie się wam podobał. Jeśli tak - skomentujcie lub zaobserwujcie, jeśli jeszcze tego nie robicie :) 


Zrobiłam

Zrobiłam parę małych rzeczy, które razem - dla mnie - składają się na coś wielkiego. Dzięki nim mogłam w końcu dopisać coś na listę 100 nowych rzeczy. Dziś zrobiłam pierwsze w życiu konfitury. Na razie stygną, ale z tego, co próbowałam, to całkiem smaczne. 

Zrobiłam ciasto inne niż wszystkie. Takie z delicji i sernika na zimno. To dla mnie coś nowego. A jeszcze niedawno bałam się próbować czegoś nowego. Teraz jest to na porządku dziennym. 

Dziś udało mi się zrobić 25 minutowy trening cardio. To dla mnie niebywały sukces, biorąc pod uwagę, że jest niesamowicie duszno i gorąco. Oraz biorąc po uwagę to, że najdłuższy taki trening, który do tej pory zrobiłam, trwał 10 minut. W końcu sukces!

Zrobiłam trochę porządku w domu i w końcu napisałam post o naszym mieszkaniu. Udało mi się to po pół roku :)

Zrobiłam postępy z moją asertywnością. Odcięłam się także od ludzi, którzy mnie nie szanują. Bardzo nie lubię latać za kimś, jeśli to tej osobie ma zależeć, a nie mnie. To rodzicom i dzieciom zależy na zdaniu do następnej klasy. I jeśli taki rodzic nic nie mówiąc, nie przyprowadza dziecka na korepetycje, a ja czekam i się martwię - już teraz mnie to nie interesuje. Jeśli ktoś powtórzy sytuację dwa razy - nie czekam kolejny raz. Bo po co? 

Zaczęłam się uczyć hiszpańskiego, tak jak wam mówiłam. A dodatkowo - francuskiego. Na razie bawię się słówkami. Potem zobaczę, który język zostanie ze mną na dłużej. 

Zaplanowałam

Wyzwanie, które będzie wiązało się ze zdrowiem. 30 dni ze Zdrowo Manią. Szczegóły zdradzę wam niedługo, choć myślę, że najpierw przeprowadzę wyzwanie, a potem napiszę wam o efektach i czy warto coś takiego dla siebie robić. Mam nadzieję, że będzie to miało same pozytywne efekty. 

Zaplanowałam także coś niesamowitego, wielkiego i coś, czego jeszcze nie ogarniam myślami. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie z planem i niedługo się z wami tymi planami podzielę. Chciałabym, żeby ten czas jak najszybciej minął, a jednocześnie chcę się cieszyć każdym dniem, który jest. Ech. Czy da się jednocześnie spowolnić i przyspieszyć czas? 

Zaplanowałam też porządki w domu, które już zaczęłam. Moja garderoba sama wychodzi, więc trzeba by  ją w końcu ogarnąć. Na razie wrzucam jak leci, a nie chce mi się nic układać. W któryś dzień siądę spokojnie i stworzę moje capsule wardrobe. Trzymajcie kciuki. 

Kulturalnie

Chwilę temu skończyliśmy oglądać serial The DOME, czyli Pod kopułą, nagrany na podstawie powieści Stephena Kinga. Porąbany, ale przez to ciekawy. Z każdym obejrzanym odcinkiem rozumiałam mniej, niż jeszcze chwilę wcześniej. Zakończenie typowe dla Kinga, ale mimo wszystko - warto obejrzeć. Aż trzy trzymające w napięciu sezony. 

Wszedł już drugi sezon The Handmaid's Tale, czyli Opowieści Podręcznej. Jest to najlepszy serial, jaki widziałam. Pokazuje wizję społeczeństwa, gdy zacznie brakować ludzi. Społeczeństwa, w którym rodzenie dzieci to najwyższy przywilej, bo rodzi się ich naprawdę niewiele. Serial, który pokazuje jak zmienia się sytuacja kobiet. Z wyzwolonych, stają się podwładnymi, podręcznymi, które mają zajść w ciążę, urodzić, iść do następnego komendanta, zajść w ciążę, urodzić... I tak dalej. Polecam! Ale uwaga, trzeba mieć mocne nerwy. 

Wasze blogi

Kiedyś w quizie internetowym wyszło mi i mojemu P., że się nie kochamy. No tak, jesteśmy razem ponad 6 lat. Ale nie, nie kochamy się. Z pomocą przyszła nam autorka bloga Patrz Szerzej, która napisała, jak można uratować związek. Dziękuję! Te rady na pewno pomogą! Ogólnie zachęcam do odwiedzenia jej bloga. 



Nie mam odłożonego nic więcej niestety, ale na kolejny tydzień postaram się poprawić. Życzę wam miłego wieczoru. Napiszcie, co u was! Jestem ciekawa. 

Paa :)

24 komentarze:

  1. Powodzenia z tym wyzwaniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze w życiu konfitury? Brzmi super :) Mam nadzieję, że będziesz mogła się cieszyć ich smakiem długo długo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierwsze robiłam kilka lat temu, już nawet nie pamiętam dokładnie kiedy. Powodzenia i życzę żeby smakowały :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. W życiu nie zrobiłam konfitur :-) Może kiedyś spróbuję. A Tobie gratuluję prężnego działania i życzę dalszych sukcesów :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem sporo nowych doświadczeń, dwa języki obce na raz, to spore wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. czasem dobrze mieć luz i nic nie planować na potem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A z czego te konfitury? Czyżby z truskawek?
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja konfitur w sumie jeszcze nie robiłam, ale za to sezon na dżemy i u w domu pewnie niedługo się rozpocznie, bo truskawy pięknie się dojrzewają, ale przez sesję na uczelni nie będę mogła raczej w nim uczestniczyć :< Super, że udało Ci się zrobić tyle nowych rzeczy! Trzymam kciuki za kolejne i jestem strasznie ciekawa tego wyzwania ze zdrowiem. A co do spowolnienia i zwolnienia czasu, to hmm jestem obecnie w bardzo podobnej sytuacji. Oby wszystko się udało! :D Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Porządki w domu też mnie czekają! Mam zdecydowanie zbyt dużo rzeczy i powoli zaczynają mnie przytłaczać. Pora się za to zabrać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki aby Twoja przygoda z konfiturami zakończyła się sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłaś mnie do obejrzenia "Pod kopułą" :-))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia